Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmierć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmierć. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 września 2014

„Ziemia szamanów. Tajemnicze zjawiska z Syberii”

Tytuł:  Ziemia szamanów. Tajemnicze zjawiska z Syberii
Autor: Wojciech Grzelak
Wydawnictwo: Illuminatio










Syberia od wieków była nadzieją i przekleństwem. Urzekała swoim pięknem i bezwzględnie zabijała. Dawała radość, ale i cierpienie. Losy Polaków są złączone z tą ziemią pokrytą lodem, z ziemią do końca niezbadaną, kryjącą w sobie obietnice, sekrety, ale i złowieszczą moc. Dla wielu, kojarzy się z deportacjami Polaków, organizowanymi przez okupacyjne władze sowieckie. Na „nieludzkiej ziemi” znaleźli się oni zazwyczaj z jednego powodu – byli obywatelami Rzeczypospolitej. Pierwsi polscy zesłańcy byli jednak jeńcami wojennymi wziętymi do niewoli podczas wojen Stefana Batorego z Iwanem IV Groźnym czy też podczas wojen toczonych z Moskwą na początku XVII wieku, a Polacy dzielili ten los z jeńcami innych narodowości, np. Szwedami czy Tatarami. Do dziś Syberię zamieszkują potomkowie zesłanych niegdyś rodaków, ale są też ludzie, którzy wyjechali tam z własnej woli, których losy nierozerwanie związane są z tą wymagającą krainą, którzy pokochali ją miłością bezwarunkową.
O dwoistej naturze Syberii pasjonująco pisze Wojciech Grzelak, podróżnik i pisarz, który mieszkał przez wiele lat na Syberii i odkrył jej niekonwencjonalny, buńczuczny charakter, który stawia przed naszym sposobem rozumowania i pojmowania rzeczy, prawdziwe wyzwanie. Jednak niezależnie od tego, jak bardzo racjonalnie podchodzimy do otaczającej nas rzeczywistości, to książka „Ziemia szamanów. Tajemnicze zjawiska z Syberii” zmusza do porzucenia konwencjonalnego podejścia i otwiera nas na nowe drogi, nowe obrazy.
Opublikowana nakładem wydawnictwa Illuminato pozycja, jest zbiorem wciągających opowiadań, mających swoje źródło głownie w syberyjskiej ziemi i klimacie. Ich wspólną płaszczyzną jest zagadka i tajemnica, są wydarzenia, które być może nigdy nie doczekają się naukowego wyjaśnienia. Nad rzeką Czui spotykamy się zatem z szamanem, a którym Grzelak pisze, że posiada on „tajemniczą zdolność rozpłynięcia się w tym wszystkim, co mogłem dostrzec wokół siebie”. Spotkanie z nim staje się dla autora pretekstem do przybliżenia nam szamanizmu, w rozumieniu najstarszej religii Syberii oraz najistotniejszej jego cechy – zdolności do kontaktu, a właściwie pośredniczenia, pomiędzy ludźmi i duchami.
Podczas lektury próbujemy również odkryć tajemnicę czarnej tęczy, niezwykłego zjawiska występującego w okolicach Kańska, zwiastującego … śmierć. Kroczymy Doliną Śmierci, badamy niepokojący fenomen tajemniczego kręgu w pskowskim lesie, czytamy o topielcach, których pochłonęło Ałtyn Kiul, a którzy mącą umysł żywego człowieka, a także o sile cygańskiej wróżby.
Autor pisze również o tatzelwurmie, zwanym „górskim petem”, traktowanym w kategoriach namiastki yeti, tajemniczych błędnych ognikach, za pośrednictwem których nieszczęśnicy zmarli w łagrach pragną przypomnieć o swym losie, a także o koszmarnych zjawiskach występujących na uroczysku, w okolicach górnej Szorii czy syberyjskich włóczęgach zwanych brodiagami. Każda z tych opowieści ma swój klimat, każda niesie ze sobą mnóstwo pytań, na które w większości brak jest odpowiedzi. Autor unika konwencji horroru, traktuje te opowieści raczej jako zagadkę, jako tajemnicę, która powinna uświadomić nam istnienie obok naszego świata czegoś niematerialnego, tajemniczego, przestrzeni, do której – przynajmniej na razie   – nie mamy dostępu.
Sięgając po książkę „Ziemia szamanów. Tajemnicze zjawiska z Syberii” byłam przekonana, że to prawdziwa gratka, ale dla ograniczonej liczby odbiorców, dla tych, którzy chcą i wierzą w wielowymiarowość czasu i przestrzeni oraz naszą ograniczoną zdolność postrzegania. Myliłam się jednak, bowiem wspaniałe, niekiedy niepokojące historie, pomagają nam lepiej zrozumieć fascynację tym nieprzyjaznym do życia obszarem, niezwykłą atmosferą tajemnicy, która unosi się w powietrzu i jest niemal namacalna. I choć Syberia nigdy nie leżała w sferze moich podróżniczych zainteresowań, to po lekturze książki Grzelaka, nie sposób nie zastanowić się nad podjęciem wyzwania.


wtorek, 14 maja 2013

Jennifer Bosworth "Dziewczyna, którą kochały pioruny"




Tytuł: Dziewczyna, którą kochały pioruny
Autor: Jennifer Bosworth
Wydawnictwo: AMBER 








Apokalipsa, zwana również Objawieniem św. Jana, jest jedną z najbardziej interesujących Ksiąg biblijnych. Opisywane przez św. Jana pieczęcie ukazywać mają następujące po sobie ery chrześcijaństwa, pomiędzy pierwszym, a drugim nadejściem Chrystusa. Jeździec na białym koniu przedstawiający obraz czystości oraz zwycięstwa w Kościele apostolskim stanowił pierwszą pieczęć, drugą zaś koń barwy ognistej, oznaczający okres gwałtownej przemocy w Kościele, czas prześladowań heretyków i nastania czasów inkwizycji. Pieczęć trzecia to koń kary, ze swoim jeźdźcem reprezentujący pogłębiający się rozkład kościelnych struktur, kolejna zaś objawia się koniem trupio-bladym, ze śmiercią na siodle, co stanowi odbicie czasów upadku moralności w okresie supremacji papieskiej. Piąta pieczęć to dusze zabitych w imię słowa Słowa Bożego, leżących przed ołtarzem reprezentującym kraje Europy Zachodniej. To symbolika widowni największej martyrologii w średniowieczu. Szósta pieczęć to trzęsienie ziemi, otwierające wrota do następnego odcinka w historii ludzkości, zapowiedź rychłego powrotu Jezusa. Otwarcie pieczęci siódmej to znak, że oto kończy się era tego świata …
Jennifer Bosworth łamie sześć pieczęci, opisując okres po trzęsieniu ziemi w swojej powieści „Dziewczyna, którą kochały pioruny”. Opublikowana nakładem wydawnictwa AMBER książka, stanowi próbę zmierzenia się z końcem świata, choć niestety próbę nieudaną. Pomimo intrygującego pomysłu autorka zagubiła gdzieś Iskrę, która odróżnia książkę pasjonującą od zaledwie przeciętnej. Trudno nawet wskazać adresata tego rodzaju literatury – po fali wampiry stycznych powieści, demonów, elfów i innych nadnaturalnych stworzeń dziewczyna posiadająca dar ściągania piorunów nie stanowi interesującego obiektu, szczególnie, że jej relacja z tajemniczym Jeremy`m jest zaledwie zarysowana i brakuje w niej prawdziwej namiętności. Książkę ratuje wyłącznie przyciągająca wzrok okładka, choć składająca pustą obietnicę fascynującego tekstu.Mia Price, główna bohaterka książki, jest żywym piorunochronem. Od czasu do czasu pioruny ją zabijają, ale powstaje silniejsza i bardziej energiczna niż przed trafieniem. Jedyny widoczny znak tych przeżyć na jej ciele to kolejne blizny po uderzeniu, które skrzętnie zakrywa swetrami i rękawiczkami. Po wydarzeniach z poprzedniego miejsca zamieszkania, kiedy przez przypadek uśmierciła mężczyznę przesyłając mu ładunek elektryczny, wraz z bratem i matką ukrywa się w Los Angeles, miejscu, gdzie burza jest zaledwie kilka razy do roku.
Mia nie przewidziała jednak nadejścia trzęsienia ziemi, które w połączeniu z gwałtowną burzą zniszczyło całe miasto, grzebiąc pod gruzami setki mieszkańców. Wokół zapanował chaos, pojawiają się szabrownicy, wybuchają zamieszki, racje żywnościowe są minimalne i rozdawane między innymi za uczestnictwo w zajęciach lekcyjnych. Śródmieście Miasta Aniołów zamieniło się w jedno wielkie rumowisko, a wśród gruzów zwraca uwagę jedna samotna, ocalała Wieża w której odbywają się tajemnicze spotkania.
Następuje również gwałtowny zwrot ku duchowości, szczególnie że w okolicy pojawia się Prorok, który przewidział kataklizm i utożsamia go z … otwarciem szóstej pieczęci. Przepowiada zatem rychłe nadejście końca świata i gromadzi swoich wyznawców. W mieście jedna działa nie tylko Rance Ridley i jego Kościół, ale i grupa Tropicieli, ludzi obdarzonych rzekomą Iskrą, czyli energią wewnętrzną, mogąca sterować wieloma procesami, w tym myślowymi i wpływać na innych. Czego te dwie sekty, walczące zaciekle o jedną nastolatkę, mogą od niej chcieć?
„Dziewczyna stojąca na szczycie ostatniej wieży, otoczona szalejącą burzą z piorunami z krwi … ostatnia zapowiedź końca” – tak brzmi przepowiednia końca świata i wszystko wskazuje na to, że Mia Price jest właśnie tą dziewczyną, jest siódmą pieczęcią… Po czyjej stronie opowie się Mia? Kim jest przystojny i tajemniczy Jeremy, chłopak równie niebezpieczny co pociągający i dlaczego próbował ją zabić? Jaki związek ma on z Prorokiem? Jak zakończy się ostateczna bitwa o świat? Na te pytania próbuje odpowiedzieć Jennifer Bosworth, chociaż w pewnym momencie przestałam być już głodna prawdy i rozwiązania zagadki niezwykłego daru dziewczyny oraz zakończenia powieści. Przykro bowiem obserwować, jak tak wspaniały pomysł na fabułę zmienia się w rękach autorki w stos popiołu, zaś „Dziewczyna, którą kochały pioruny” w powieść, którą przetrwają wyłącznie najsilniejsi.


Recenzja została umieszczona także na stronach portalu Granice.pl


wtorek, 30 października 2012

Keri Arthur „Niebezpieczna rozgrywka”

Tytuł: Niebezpieczna rozgrywka
Autor: Keri Arthur
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Angra Mainyu to bóg ciemności, odwieczny niszczyciel dobra. Karmi się przyjemnością wynikającą z mroku i śmierci, a jego wyznawcy składają mu krwawe ofiary. Co jednak wspólnego to bóstwo ma z ekskluzywnym klubem Hunter`s Club i z piękną Riley Jenson – zmodyfikowanym genetycznie wilkołakiem?
Na to pytanie odpowie nam Keri Arthur, autorka dziewięciotomowego cyklu poświęconego strażniczce o wyjątkowych upodobaniach seksualnych. „Niebezpieczna rozgrywka” to kolejna już powieść poświęcona ofierze eksperymentów, zatrudnionej w Departamencie Innych Ras. Książka stanowi miłą odmianę po mdłych romansach z wampirami w tle, choć zdecydowanie nie powinny jej czytać rzesze nastolatek zafascynowanych zmiennokształtnymi i pozostałymi przedstawicielami nadnaturalnego świata. Sporo tu bowiem ostrego seksu w wykonaniu Riley i jej zmieniających się co noc partnerów, ale także przemocy i różnych wynaturzeń, stanowiących fetysz dla szukających mocniejszych doznań.
Mogłoby się wydawać, że Jenson jest prawdziwą szczęściarą – seks bez zobowiązań, ekscytująca praca i niezwykłe właściwości parapsychiczne czyniące ją doskonała strażniczką. Tak naprawdę jednak dziewczyna jest wilkołakiem, któremu kilku szaleńców wprowadziło do organizmu eksperymentalne leki czyniące z niej wampira i tak naprawdę nie wiadomo, jak zmieniać się będzie jej osobowość. Na dodatek z taką dwoistą naturą nie miała wyboru co do swojej przyszłości – mogła jedynie zostać w Departamencie albo zostać skierowaną do wojska wraz z innymi pechowcami, którzy otrzymali podobną jak ona dawkę specyfiku ARCI-23.
Mimo bogatego życia prywatnego służącego zaspokojeniu pierwotnych żądz Riley marzy jedynie o dziecku, to jednak w chwili obecnej jest niemożliwe. Quinn O`Conor, jedyny mężczyzna którego ojcostwo mogłaby rozważać, jest przedstawicielem innej rasy, a ku jej ubolewaniu niezwykle trudno jest temu starożytnemu wampirowi i milionerowi cokolwiek narzucić. Jej kolejny chłopak Kellen Sinclair także nie jest odpowiednim kandydatem o nowo poznanym chłopaku już nawet nie mówiąc. Jin Lu, pracownik Hunter`s Club pomimo posiadania ponętnego ciała jest podejrzanym, a przynajmniej jednym z elementów układanki, dzięki której Riley może rozwiązać zagadkę makabrycznych morderstw, które wstrząsają  Melbourne.
Śledztwo jest o tyle problematyczne, że utrudnia je sam Quinn, chroniąc dziewczynę przed nieznanym niebezpieczeństwem, zaś ta musi nie tylko tropić mordercę, ale i troszczyć się o  swoje życie. Po mieście bowiem krążą nie tylko młode i żądne krwi wampiry, grasuje seryjny zabójca, ale pojawia się również Gautier, niegdyś pracownik Departamentu Innych Ras, dziś zacięty i okrutny wróg strażników. Pojawia się też niebezpieczeństwo wynikające ze zmiany, jaką lek wywołuje w psychice i organizmie dziewczyny. Nie tylko zaczyna ona widzieć i słyszeć uchodzące z ciał dusze zmarłych, ale ciąży jej odpowiedzialność wobec społeczeństwa. Może bowiem nadejść taki moment, że – podobnie jak Gautier – będzie zachwycała się polowaniem i jego krwawym końcem.
Jak zakończy się śledztwo? „Niebezpieczna rozgrywka” okaże się być rzeczywiście niebezpieczną, zaś seks niezwykle ostry, perwersyjny i ociekający krwią. Powieść jest rozrywką wyłącznie dla wybranych, kiedy jednak zagłębimy się w skomplikowaną psychikę Riley i jej pełne adrenaliny życie przekonamy się, że paranormalne romanse z happy endem nie są w stanie nas zaspokoić. Podobnie jak pół-wampirka pół-wilkołaczka będziemy chcieli więcej i więcej.



Recenzja została umiesczaona także na stronach wortalu literackiego Granice.pl

niedziela, 8 lipca 2012

S.C. Ransom "Błękitna magia"


Fleet, płynąca z Hampstead w północnym Londynie, była kiedyś tętniącą życiem rzeką. Obecnie płynie ona pod ziemią, ale – choć zapomniana przez wieki – zachowała w sobie magiczną moc przemiany. Każdy, kto do niej wpada staje się istotą żywiącą się nieszczęśliwymi myślami i wspomnieniami, które kradnie ludziom, przechowując je następnie w amulecie noszonym przez wszystkich topielców.  Każdej nocy muszą oni  odwiedzać również katedrę Świętego Pawła, którą nazywają swoim domem.
Jednego z takich topielców, Calluma, poznała siedemnastoletnia Alexa, bohaterka wciągającej książki „Błękitna miłość” S.C.Ransom. To pierwsza część romantycznej historii o miłości niemożliwej, prawdziwej opowieści nie z tego świata, którą pokochały nastolatki zafascynowane widmowym Callumem i atmosferą tajemnicy i grozy, którą autorka doskonale potrafi zbudować. „Błękitna magia” to druga część serii, i zaryzykowałabym stwierdzenie, że ze swymi mrocznymi sekretami oraz umiejętnie stopniowanym napięciem, jest zdecydowanie lepsza od poprzedniej.
W pierwszej części powieści Alexa, zakochana w Callumie, gotowa była złożyć się w ofierze, by tylko zakończyć żałosną egzystencję chłopaka zawieszonego pomiędzy dwoma światami. Namówiła ją do tego Catherine, siostra topielca, odbierając jednocześnie wszystkie wspomnienia dziewczyny i zostawiając na pewną śmierć. Ocalała ona dzięki swojemu ukochanemu, który opróżnił swój amulet ze skradzionego szczęścia i tym sposobem odzyskał kopie zapisów przeszłości dziewczyny, zaś po śmierci Catherine – wszystkie wspomnienia.
Wydawałoby się, że koszmar już się skończył i Alexa będzie mogła żyć szczęśliwie (o ile można tak powiedzieć o związku pomiędzy topielcem a człowiekiem) u boku swojego widmowego chłopaka. Wybita szyba w oknie i lakoniczna wiadomość „Znam twój sekret, Alexo” oznacza jednak ciąg dalszy walki o to uczucie, z góry skazane na porażkę. Włamanie do skrzynki pocztowej Alexy czy podszywanie się pod nią na portalu społecznościowym czy wreszcie kradzież wszystkich pieniędzy z jej konta to tylko wstęp do prawdziwej wojny, jaką dziewczyna będzie musiała stoczyć. Przeciwnikiem nie jest jednak, jak podejrzewa policja czy Callum, zazdrosna koleżanka, ale …Catherine.
Okazuje się, że siostra żałobnika nie tylko nie zginęła, ale udało jej się wydostać ze świata widm i wrócić do życia. Na dodatek mając cień wspomnień Alexy uzyskała dostęp do wszelkich informacji zarówno o samej dziewczynie, jak i o jej przyjaciołach. Nie zawaha się przed wyrządzeniem im krzywdy, z prawdziwą satysfakcją odbierze też błękitną bransoletkę, która łączy Alexę z ukochanym. Bez pomocy magii, walka będzie dużo trudniejsza, ale Alexa zrobi wszystko, by przywrócić ukochanego do jej wymiaru. Szczególnie, iż przykład Catherine pokazuje, że powrót do świata żywych jest możliwy. Problem jedynie w tym, że kluczem do przejścia na drugą stronę jest opróżnienie czyjegoś umysłu, czyli … skazanie go na śmierć. Czy Callum rzeczywiście zdecyduje się poświęcić życie niewinnego człowieka, żeby odzyskać swoje? Czy Alexa jest gotowa na związek z mordercą? A może istnieje inny sposób na to, by byli razem?
„Błękitna magia” nie odpowie na wszystkie pytania, utrzymując nas w napięciu i gorączkowym oczekiwaniu na kolejną część cyklu. S.C.Ransom stworzyła niezwykle wzruszającą mimo grozy opowieść, która niczym „Romeo i Julia” przekonuje nas, że dla miłości jesteśmy w stanie poświęcić wiele. Fabuła nie pozwala nam ani na chwilę się zdekoncentrować, utrzymując nieustannie stan gotowości do działania. bądź też do ucieczki przed zdesperowanymi żałobnikami, którzy zrobią wszystko, by wykraść nasze emocje. A tych podczas lektury „Błękitnej magii” jest mnóstwo, bowiem znakomicie skonstruowane postacie Alexy i Calluma stają się nam niezwykle bliskie, podobnie jak ich problemy. Pozostaje zatem kibicować ich nierealnej miłości i czekać na niespodziankę, jaką Ransom szykuje dla swoich bohaterów.


Recenzja została umieszczona również na stronach wortalu literackiego Granice.pl
S.C. Ransom "Błękitna magia", AMBER, 2011 r.



wtorek, 14 lutego 2012

Jess-Cooke Carolyn "Zawsze Przy Mnie Stój"

Anioła Stróża od innych aniołów odróżnia pieśń duszy, dzięki której łatwiej jest mu strzec Istot Chronionych, wywierać na nie wpływ. Pieśń duszy buduje harmonię pomiędzy aniołem a człowiekiem, łączy ich wola decydowania o własnym losie, wybory, których przyszło im dokonywać. Niektórzy Aniołowie Stróże są też wysłani na ziemię po to, aby strzegli swojego rodzeństwa, swoich dzieci i osób, które były im bliskie za życia. Obowiązkiem anioła jest bowiem ochrona człowieka przed nieodpowiedzialnymi słowami, złymi uczynkami, a także, przed konsekwencjami złych wyborów. Ich specjalnością są zmiany, których dokonują nieustannie, a mottem działania jest hasło „obserwujemy, chronimy, rejestrujemy i kochamy”. Kochają zatem bezwarunkowo, na przekór logice i to nawet wówczas, kiedy człowiek nie reaguje na pieśń duszy.
„Kiedy umarłam, zostałam Aniołem Stróżem”- tak zaczyna się znakomita powieść Carolyn Jess-Cooke „Zawsze przy mnie stój”. Choć okładka automatycznie budzi skojarzenie z anielskim paranormal romance, to książka jest raczej historią o trudnym człowieczym losie i pułapkach, jakie zastawia na nas zło, wykorzystując wszelkie słabości czy chwile zwątpienia.
Margot, Anioła Stróża poznajemy, kiedy powraca na ziemię, by otoczyć opieką samą siebie. Od tej chwili będzie milczącym świadkiem swoich życiowych wyborów i błędów które popełniła i które doprowadziły ją bezpośrednio do śmierci. Mając w pamięci burzliwe życie jakie wiodła, nieudane małżeństwo i porażkę wychowawczą postanawia zrobić wszystko, by temu zapobiec. Braki w wykształceniu, związki wypełnione przemocą, alkohol i narkotyki, bieda i dożywocie za morderstwo, które odsiadywał syn w chwili jej śmierci - tego postanowiła oszczędzić samej sobie. Czy jednak naprawdę można zmienić koleje losu, czy też żywot człowieka jest na stałe zapisany w gwiazdach?
Margot, poznaje swoich rodziców, a raczej ludzi, za sprawą których przyszła na świat, bo na żadne inne miano nie zasługują. Problemy zdrowotne, kochające małżeństwo, które ją adoptowało, zamach bombowy i kolejna rodzina, dla której wzięcie dziecka miało być intratnym interesem - anioł obserwuje te wydarzenia  z bólem, odnajdują w nich źródło  swoich późniejszych wyborów.
Traumę pogłębia jeszcze długoletni pobyt w Domu Dziecka im. Świętego Antoniego wypełniony potwornymi i pełnymi przemocy praktykami stosowanymi wobec dzieci przez wychowawców. Dopiero ucieczka z ośrodka i pobyt u Grahama i Irminy, pisarza i poetki, stanowiła szansę na powrót do normalnego życia. Szansę, której niestety ta pozbawiona już zdolności odróżniania dobra od zła a miłości od nienawiści dziewczyna, nie umiała wykorzystać. To zagubienie pogłębiła jeszcze śmierć Irminy, która zepchnęła Margot na margines jej środowiska.
Właściwie nie sposób wyraźnie zaznaczyć momentu od którego dziewczyna zaczyna staczać się po równi pochyłej prosto w objęcia śmierci. Być może ten upadek zaczął się już w chwili urodzenia? A może weszła na tę drogę w momencie pierwszego zauroczenia i związku z Sethem, a policzki i kopniaki czy drwiny i kłamstwa, jakich doświadczała były kamieniami ciągnącymi ją na dno? Być może było to w momencie poronienia, a może w trakcie długiego okres trwania w niebycie, zakrapianego alkoholem i wspomaganego marihuaną. Zawiązek z przystojnym i nieśmiałym pisarzem Toby’m mógł być światełkiem w tunelu, ale czy ktoś, kto nie kocha samego siebie, może pokochać drugą osobę?
Carolyn Jess-Cooke pokazuje nasze życie, jako pasmo wyborów, z których każdy determinuje kolejne decyzje. Czy jednak szczęście musi być okupione cierpieniem? Czy trzeba upaść na samo dno, by móc narodzić się na nowo? Dla Margot powrót na ziemie, jako swój Anioł Stróż był jedynym sposobem na ukończenie duchowej podróży, dzięki której mogła stać się mieczem w rękach Boga pokazując nam, że to my sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje czyny, bo choć nasz Anioł Stróż robi wszystko, byśmy postępowali w zgodzie z zasadami, to niektóre rzeczy po prostu mają się wydarzyć. Tam, gdzie ludzie dokonują wyborów aniołowie nie mają władzy. Zatem nawet bez ich udziału możemy sięgnąć po wzruszająca powieść „Zawsze przy mnie stój”. Wspaniała, podszyta psychologią człowieka, naszymi emocjami i decyzjami historia stworzona przez autorkę jest dowodem na to, że każdy z nas jest kowalem swojego losu, a jeden zły wybór może pociągnąć za sobą kolejne, dopóki stanowczo nie przerwiemy tego zaklętego kręgu.

Jess-Cooke Carolyn "Zawsze Przy Mnie Stój", Wydawnictwo Otwarte, 2011 r.
Recenzja zostala umieszczona takze na stronach wortalu literackiego Granice.pl

poniedziałek, 28 listopada 2011

Tara Hudson "Pomiędzy"

Są na świecie miejsca, które emanują złą energią, niczym bramy łączące świat rzeczywisty z tym nadprzyrodzonym generują dziwne, nierzadko fatalne w skutkach zjawiska. To właśnie ich okolice wybierają samobójcy na przerwanie swojej doczesnej egzystencji, tu zdarza się najwięcej wypadków a całek pokolenia dorosłych ostrzegają swoje dzieci przed zbliżaniem się do tych „naładowanych nadnaturalnie” rejonów.
Takim miejscem jest właśnie most na High Bridge Road, zamieszkiwany przez mroczne istoty wypełniające karty książki Tary Hudson. „Pomiędzy” to wzruszająca historia miłości silniejszej niż śmierć, uczucia, którego nie przerwie nawet fakt, iż obiekt miłości jest… duchem. Powieść z gatunku paranormal romance jest niczym „Romeo i Julia”, historią miłości niemożliwej, opowieścią o wyborach (niekiedy trudnych), a przy tym zaskakuje swoją świeżością. Jest miłą odmianą po wampirzych ekscesach i choć jej wadą są dialogi, ocierające się o infantylność, to jest to znakomita pozycja dla wszystkich tych, którzy wierzą w opowieści o zabłąkanych duszach i oczywiście - w miłość.
Jednego z tych zagubionych duchów Tara Hudson uczyniła swoją główną bohaterką, tajemniczą Amelią. W momencie, w którym ją poznajemy, dziewczyna nic o sobie nie wie za wyjątkiem tego, że jest martwa. Zaakceptowanie tego zajęło jej kilka lat szczególnie, że z okruchów wspomnień nie potrafi ułożyć sobie obrazu swojego życia. Jest pewna, że zmarła gwałtowną śmiercią i że w chwili rozstania ze światem, miała osiemnaście lat. Pamiętała też, że rzuciła się z mostu w wezbrane fale rzeki, ale nie wiedziała dlaczego. Niektóre z jej ludzkich zmysłów - wzrok i słuch - przetrwały, nie czuła jednak smaku, zapachu ani dotyku rzeczy ze świata żywych. Po śmierci przekonała się też, że opowieści o nadprzyrodzonych mocach są nieprawdziwe. Nie potrafiła bowiem ani przenikać przez ściany, ani przemieścić się z pokoju do pokoju. Ludzie jej nie dostrzegali, nawet, jeśli znajdowali się tuż obok, instynktownie omijali jej ciało. Została zamknięta w samotnym więzieniu, we własnym wymiarze ograniczonym zarysami sylwetki, w pełni świadoma swego otoczenia, ale niewidzialna i niesłyszalna dla nikogo.
Tak było przynajmniej do czasu, kiedy Amelia z odmętów rzeki ratuje chłopaka, Joshuę. On nie tylko, ja widzi, ale też Amelia w jego towarzystwie zaczyna się zmieniać. Dotyk dłoni na jej policzku wyzwolił całą gamę uczuć, a kolejne dni przyniosą również doznania ze świata żywych. W tym miłość…
Czy jednak uczucie dwóch istot z różnych światów niesie ze sobą spełnienie, czy raczej niepokój i obawę? Przed Joshuą i Amelią piętrzą się trudności, a oprócz prozaicznych przeszkód stojących na drodze do szczęśliwego związku, pojawiają się też te, które mają nadnaturalną naturę. Okazuje się, że rodzina Joshui wywodzi się z długiej linii Mediów, czyli ludzi, którzy widzą rzeczy nadprzyrodzone. Babcia chłopca należy zaś do grupy czarownic z Wilburton i jest… łowczynią duchów. Na zakochanych czeka jeszcze jedno niebezpieczeństwo, a jest nim była gwiazda rocka, obecnie już nieżyjący Eli, strażnik podziemnego świata. Zostaje zatrudniony, by się tym światem opiekować, rozwijać go i sprowadzać do niego wybrane zmarłe dusze. Dzięki łasce swych mistrzów Eli może zatrzymać sobie jedną z tych dusz i uczynić z niej swojego asystenta, wybrał zatem Amelię. Zrobi  wszystko, by dziewczyna pomogła mu w jego misji, w przeciwnym wypadku nie tylko nie pozwoli jej wrócić do świata żywych, ale posunie się do wyrządzenia krzywdy rodzinie Joshui. Przed Amelią stoi zatem niezwykle trudny wybór….
„Pomiędzy” to poruszająca historia miłości zawieszonej między światami i przekraczającej wszelkie bariery, nawet życia i cielesności. Powieść Hudson to znakomita propozycja dla tych, którzy marzą o prawdziwej miłości i wierzą, że jest ona w stanie pokonać wszelkie przeszkody oraz dla tych, którzy wierzą w istnienie duchów. Autorce można wybaczyć pewne niedociągnięcia czy słabsze, szczególnie na początku dialogi, porywa nas bowiem siła uczucia Amelii i Joshui oraz poszukiwanie przeszłości dziewczyny. Powoli, krok po kroku, odsłaniamy prawdę, którą mogą dojrzeć tylko ci, którzy są w stanie zaakceptować istnienie nadnaturalnego świata, niczym ze starych podań, legend i opowieści o duchach zawieszonych w próżni.

Tara Hudson "Pomiędzy", Wydawnictwo Jaguar, 2011r.
Recenzja została umieszczona na stronach wortalu literackiego Granice.pl