czwartek, 5 lipca 2012

Frank E. Peretti "Władcy ciemności"



Babilon Wielki często utożsamiany jest z Kościołem Rzymsko-Katolickim, a nawet z całym systemem religijnym globu. Jest on również - według Starego Testamentu - symbolem buntu oraz opozycji w stosunku do Boga. W Starożytnym Babilonie odprawiane były orgie sakralne, czarne msze ku czci demonów, było to również miejsce znane z masowego bałwochwalstwa. To tu składano w ofierze niemowlęta, tu też miało miejsce wielkie starcie z Zastępami Niebiańskimi prowadzonymi przez Tala, Kapitana Zastępu, towarzysza w służbie Pana.
 Upadek Babilonu to jednak tylko potyczka w porównaniu do wojny, jaka rozpoczyna się obecnie. Dzięki Frankowi E. Perettiemu, autorowi wciągającej książki o religijnym wydźwięku „Władcy Ciemności”, możemy być świadkami największej bitwy naszych czasów, jaka rozegrała się w niewielkim uniwersyteckim miasteczku Ashton. Autor, wykorzystując motywy biblijne i odwieczną walkę dobra ze złem, stworzył powieść, która zmusza nas do zastanowienia nad głębią naszej wiary, a także pokusami, na jakie wystawia nas Szatan.
Owo miasteczko liczące sobie zaledwie dwanaście tysięcy osób (i to wliczając studentów College’u) staje się celem ataku demonów prowadzonych przez Ba-al Rafara, Księcia Babilonu. Samozadowolenie, Zawodzenie, Morderstwo czy Bezprawie to tylko niewielka część jego armii, wśród której najwyższą pozycję zajmuje demon Lucjusz, Książę Ashton. Ich wizyta w Ashton jest zaledwie wstępem do ekspansji na cały kraj, a nawet na inne kontynenty. Trzeba zatem zrobić wszystko, by powstrzymać falę deprawacji i upadek wiary jaki ma miejsce, a nikt nie zrobi tego lepiej od Tala i najlepszych, najwaleczniejszych wojowników Zastępu Niebieskiego. Zadaniem armii światłości nie jest jednak otwarta walka- mają oni tylko (aż) wspierać w modlitwie tych, którzy siebie oddają Bogu i działają w imię Sprawiedliwego.
Choć początkowo nikt nawet nie podejrzewa, jakie niebezpieczeństwo czai się w pobliżu polując na mieszkańców, to wkrótce na jaw wychodzą coraz dziwniejsze fakty. Niewygodni ludzie na stanowiskach zaczynają znikać bez wieści szybko zastępowani nowymi, szerzą się patologię i przestępstwa. Niepokojące wieści zaczynają także docierać z Whitmore College, gdzie zmodyfikowany, eksperymentalny wręcz program nie tylko nie budzi zdumienia zarządu szkoły i rodziców, ale zaczyna coraz częściej przyciągać uczniów obiecując im wejście do swego rodzaju Kręgu Wtajemniczonych. Propagatorką wywrotowych, ocierających się o okultyzm poglądów i praktyk jest jedna z profesorek, zaś coraz więcej ludzi, również na szczytach władzy, zaczyna wyznawać jej teorię na temat życia. Jako członkini Towarzystwa Uniwersalnej Świadomości - wyznawców światowej religii - nauki demonów, działa ona w ramach Umysłu Wszechświata. Według jej koncepcji mieszkańcy świata dokonają gigantycznego skoku ewolucyjnego, stapiając się w jedne uniwersalny mózg, we wszechogarniającą świadomość.
Wszyscy przystępujący do Towarzystwa muszą przejść pewien proces inicjacji, aby móc doświadczać odmiennych stanów świadomości i spotykać swoich przewodników - wewnętrznych nauczycieli, siły zła sączące w dusze nienawiść i jad. Jak zawsze, kiedy nie wiadomo o co chodzi okazuje się, że cała ta gigantyczna intryga sił ciemności ma na celu zgromadzenie olbrzymiego majątku, który umożliwia utrzymanie się na szczytach władzy i sterowanie tłumem. Towarzystwo zdołało opanować aż dziewięćdziesiąt trzy kraje, zyskuje pełna kontrolę nad innymi towarzystwami, korporacjami czy miastami, takimi właśnie ja Ashton.
Czy wobec takiej mocy kilka śmiałków odważy się stawić czoło złu w najczystszej postaci? Czy redaktor naczelny i właściciel lokalnej gazety Marshall Hogan, jedna z jego dziennikarek oraz Pastor Hank Busche zdołają ochronić Ashton? Czy dzikie, pijane myślą o zbliżającym się sukcesie demony ugną się pod wpływem modlitwy i żarliwej wiary? Przekonamy się o tym podczas lektury książki „Władcy ciemności” Franka E. Perettiego. 
Książka która w USA doczekała się dwudziestu dziewięciu wydań w ciągu pięciu lat, ma teraz szansę podbić Polski rynek. Czy jednak przepełnioną motywami religijnymi książkę pokochają czytelnicy szukający dobrej jakościowo literatury? Powieść nie jest lekturą łatwą i trzeba się przygotować na wielopłaszczyznową fabułę i moralizatorskie monologi. Bohaterowie, choć doskonale dopracowani irytują jednak swoją wytrwałością i głęboką, niezachwianą wiarą która - choć godna podziwu - tu wypada niebyt wiarygodnie. Zdecydowanie brakuje mi dylematów moralnych i kuszenia mniej ostentacyjnego niż to, które zaprezentowane zostało przez uczniów Rafara. Jednak podsumowanie wypada zdecydowanie pozytywnie szczególnie, że lekturze daleko jest do komercyjnego ujęcia wiary. „Władcy ciemności” to raczej jej sprawdzian, któremu i my jesteśmy poddani. Po której stronie się opowiemy? Czy uda nam się dotrwać do momentu, kiedy sięgniemy po kolejną książkę autora? Pozostaje nam wyłącznie nadzieja na zwycięstwo i trwanie w Panu, a także wiara i wsparcie Anielskich Zastępów, których rola jest nieoceniona w walce z wszelkim złem naszego świata.


Recenzja została również umieszczona na stronach wortalu literackiego Granice.pl
Frank E. Peretti "Władcy ciemności", VOCATIO, 2012 r.

sobota, 30 czerwca 2012

Lee Carroll "Strażniczka"

W przeszłości Letnia Kraina z zamieszkującymi ją żywiołakami i świat ludzi, egzystowały obok siebie w pokoju, mimo że relacje pomiędzy nimi były ograniczone.  Stopniowo jednak eteryczne stworzenia w kontakcie z człowiekiem uzyskały cielesność, byli też tacy, którzy pokochali ludzi do tego stopnia, że chcieli się do nich upodobnić. Wraz z zarysami sylwetki pojawiły się jednak uczucia, emocje i żądze – głód, pragnienie, pożądanie, miłość, a nawet ból. To właśnie on sprawił, że wodzowie podjęli decyzje o separacji obu światów. Jednak część żywiołków pokochała cierpienie i zadawanie bólu, bowiem dzięki temu czuli, że żyją. Stali się demonami, istotami tak przerażającymi, że przedstawiciele Letniej Krainy musieli powołać cztery strażniczki, które miały strzec ludzi i pilnować potworów, po jednej na każdy żywioł. Ich obecność rozsierdziła jednak demony, a w wyniku wojny, zginęła jedna ze strażniczek, Maeve.
Jej pogrążona w żałobie siostra  odwróciła się od człowieka, konieczne było zatem jej uwięzienie w jeziorze leżącym pomiędzy dwoma światami. Mieszka tam do dziś, a jej serce z każdym dniem staje się coraz zimniejsze. Karmi się ona radością, nadzieją tych, którzy przychodzą do niej prosząc o przysługę, a spełnione przez nią życzenia w rezultacie przynoszą każdemu cierpienie. Tak właśnie było z arystokratą Willem Hughesem, który zwrócił się do istoty z jeziora z prośbą o nieśmiertelność. Teraz, żyjąc jako wampir, przeklina dzień w którym zaprzedał swoją duszę w zamian za życie wieczne szczególnie, że spotkał na swej drodze i pokochał potomkinię jeden ze strażniczek, projektantkę biżuterii Garet James.
W meandry tego skazanego na porażkę związku wprowadzają nas: Carol Goodman – autorka popularnych kryminałów – i jej mąż Lee Slonimsky. Tworząc pod pseudonimem Lee Caroll, oddają w nasze ręce drugą już (po „Królestwie czarnego łabędzia”) część niezwykłej serii z gatunku Urban fantasy – opowieści z pogranicza „Czarnoksiężnika z Oz” i „Boskiej Komedii” Dantego. Historia zauroczy wszystkich wielbicieli opowieści o magii, wampirach, gnomach czy jednorożcach, zaś zdumiewająco wysoka jakość tekstu wytrąci argument tym, którzy do wartości tego typu pozycji podchodzą sceptycznie.
Garet, należąca do długiej linii kobiet, które przysięgły chronić świat przed złymi mocami (w tym wampirami) wyrusza śladem Willa, który poprzysiągł zrobić wszystko, by odzyskać ludzka postać. Zdecydował się zatem odnaleźć magiczną Letnia Krainę i zaczarowane jezioro, zaś wiele miesięcy później poszukiwania rozpoczyna także dziewczyna. Za sprawą tajemniczej przesyłki – obrazu przedstawiającego kościół Saint–Julien–Le–Pauvre w Dzielnicy Łacińskiej w Paryżu Garet obiera Francję jako początkowy etap swojej podroży. Spotyka tam wiele magicznych postaci: starożytnego botanika Jeana Robina, zaklętego w najstarsze drzewo Robinii pseudoacacii, ogrodowego gnoma, monsieur Lutina pod labiryntem w Jardin des Plantes, a także Sylwiannę, królową drzewnych duszków mieszkającą w Ogrodach Luksemburskich. Wszystkie te magiczne postacie udzielą jej wskazówek, które przybliżą Garet do ukochanego, ale też do niebezpieczeństwa. Jej szlak jest bowiem szlakiem śmierci, a w ślad za nią podąża ktoś (lub coś), kto również pragnie poznać tajemnice Letniej Krainy…
„Strażniczka” Lee Caroll to fascynujące spotkanie z magią w jej najlepszej, ale też najbardziej niebezpiecznej postaci. Akcja książki wciąga nas bez reszty, a z każdą stroną łudzimy się, że znamy rozwiązanie  zagadki i sekrety, które kryje kraina żywiołaków. Przenosimy się również w przeszłość, by Will mógł opowiedzieć nam swoją historię, a także, by mogła ona zatoczyć koło i  wampir spotkał się z tym, który odebrał mu człowieczeństwo. Wyjątkowo spektakularny, wieloznaczny koniec, pozostawia pole dla naszej pobudzonej wyobraźni, powala też mieć nadzieje na ponowne spotkanie z Willem. Tylko, czy na pewno z nim?

Lee Carroll "Strażniczka", Prószyński i S-ka, 2012 r.
Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl








wtorek, 12 czerwca 2012

Gail Carriger "Bezwzględna"

Jeśli kiedykolwiek pomyślałeś, że kobieta w ciąży powinna być uosobieniem cnót anielskich i oazą spokoju, a dni wypełniać kompletowaniem wyprawki dla dziecka to oznacza, że nigdy nie spotkałeś Lady Alexi Maccon vel Wystrzałowej Parasolki. Oczywiście wszyscy fani bohaterki Gail Carriger doskonale wiedzą, że z bezduszną się nie zaczyna, bowiem nawet brzemienna stanowi śmiertelne zagrożenie dla wszystkich, którzy ośmielają się postępować wbrew jej woli, a co gorsza, knuć potworne spiski.
„Bezwzględna” to czwarty tom „parasolkowej serii” wydanej przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka, i choć najsłabszy, to jednak dostarczy nam nie lada wrażeń i zdecydowanie poprawi humor. O ile oczywiście przeżyjemy spotkanie z lady Maccon, która nawet sama o sobie mówi, że jest „bezduszna i fakt, niezbyt ckliwa”. Nazywana jest też Nadludzką, a jej cechą charakterystyczną (oprócz wybuchowego temperamentu) jest brak duszy.
Pozostając w burzliwym (i namiętnym) związku z wilkołakiem naraża siebie i dziecko. Jedynym ratunkiem jest plan adopcji noworodka przez lorda Akeldama - dopiero wówczas królowa westminsterskiego ula zostawi ją w pokoju. Zanim to jednak nastąpi Alexia, niczym nadnaturalna Irene Adler, będzie musiała rozwiązać prawdziwą zagadkę kryminalną.  Od widmowego posłannika (czyli ducha) dowiedziała się bowiem, że planowany jest zamach na królową. Alexia zrobi wszystko, by uratować królową Wiktorię szczególnie, że próba zabójstwa może mieć związek z przeszłością, za sprawą szkockiej watahy z 1853r. Rozpoczynają się gorączkowe poszukiwania ciała ducha, który dostarczył ostrzeżenie, ale (co dziwne) w aktach BUR-u nie ma żadnej informacji o tej zjawie.
Alexia, ze swoimi coraz większymi rozmiarami i coraz gorszym humorem kolebie się ulicami Londynu, odwiedzi nawet Woolsey, ale wszystkie tropy wydają się być błędne (włącznie z osobą potencjalnej ofiary). Całe szczęście, że zawsze „pod ręką” jest herbata (a nawet całe morze herbaty) i słynna parasolka w której nie tylko można ukryć różne rzeczy, takie jak trucizny pewnej kucharki związanej z Zakonem Mężnej Ośmiornicy, ale i obezwładnić wrogów. W porównaniu do poprzednich tomów w „Bezwzględnej” zdecydowanie rzadziej mamy do czynienia z intrygującymi wynalazkami, ale i tak, oprócz wymienionego technologicznego cuda w postaci parasolki, znajdziemy tu zawór krystaliczny do transmisji elektrycznej czy harmoniczny dysruptor rezonansu dźwiękowego. Atakować zaś będą tajemnicze i mordercze jeżozwierze oraz bezwzględny oktomaton.
Na domiar złego siostra Alexi, Felicity postanawia wstąpić do ruchu wyzwolenia kobiet, czyli do sufrażystek, bezwstydnie flirtuje też z majorem Channingiem Channingiem z Channingów chesterfieldskich, który jest… wilkołakiem. Całe szczęście, że w trudnej sytuacji zawsze może liczyć na swojego męża, a także lorda Akeldama, Biffy`ego (który wciąż ma problem z tożsamością) oraz Ivy, która jako „Czepek z Falbaną”, pełnoprawna członkini dwuosobowej organizacji „Protektorat Parasola”, wyruszy do Szkocji, by tam w zastępstwie Alexi, odwiedzić poprzednią watahę Conalla i dowiedzieć się wszystkiego na temat zamachu sprzed lat.
„Bezwzględną” Gail Carriger można z czystym sumieniem nazwać brawurowo napisanym, nadnaturalnym kryminałem skrzącym się dowcipem, choć z pewnością nie każdemu przypadnie on do gustu. Sporą trudność, dla rozpoczynających lekturę cyklu właśnie od czwartego tomu może sprawić odnalezienie się w świecie pełnym wampirów, wilkołaków czy bezdusznych. No, chyba, że wypowie słowa przysięgi „W imię mody ojczyznę dziś chronię. Słabszych własną turniurą osłonię. Prawdę będę tropić szalenie. I przysięgam zachować milczenie”, a wówczas wszystko stanie się jasne.


Recenzja znajduje się takze na stronach wortalu literackiego Granice.pl

Gail Carriger "Bezwzględna", Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2012

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Cate Tiernan "Porwana w mrok"

River's Edge dla postronnych obserwatorów (czyli ludzi) wydaje się być małą, rodzinną farmą ekologiczną. W rzeczywistości to ośrodek resocjalizacyjny dla nieśmiertelnych, których przeszłość skalana jest potwornymi uczynkami i krwią niewinnych ofiar. Wszyscy pensjonariusze starają się wyzwolić z bezsensownego życia "mrocznej nieskończoności albo bezkresnego mroku", uczą magii oraz tego, jak pokojowa i harmonijna może być ich egzystencja. Tu też przebywa Lilja af Ulfur- córka Tähti z rodziców Terävä, obecnie występująca jako Nastasya bohaterka książki "Porwana w mrok" Cate Tiernan. Niezwykłą dziewczynę obdarzoną mroczną mocą i niepoprawną imprezowiczkę mieliśmy już okazję poznać w "Ukochanym nieśmiertelnym", i - choć przykro mi to stwierdzić- na tym pierwszym tomie powinno się skończyć towarzyszenie jej w przygodach. Autorce udała się rzecz niesłychana - po całkiem przyzwoitej powieści stworzyła kolejne 330 stron bez treści, emocji. wypełnionych... nudą.
Pozornie jednak wiele się dzieje. Nastaya dostaje pracę w świecie ludzi, wraz z pozostałymi uczniami ćwiczy się w rzucaniu zaklęć, ziołolecznictwie i innych przydatnych umiejętnościach. Próbuje też (oczywiście bezskutecznie) uporać się z uczuciem do innego ucznia - Reyna, wikinga, a zarazem jednego z najbardziej pociągających mężczyzn, jakich w ciągu czterystu pięćdziesięciu lat swojego życia miała okazję spotkać.
Choć Nastasya usilnie stara się zapomnieć o swojej okrutnej przeszłości i paczce przyjaciół, to Innocencio, Boz, Katy,Cycely i Stratton uporczywie nawiedzają ją w koszmarach sennych. Jednocześnie wokół niej zbierają się ciemne moce a nic, czego się podejmie, się nie udaje. Czy faktycznie winna jest jej zagubiona dusza czy też ktoś usiłuje jej zaszkodzić? Czy to tajemniczy rodowy amulet tarak-sin, który naznaczył również jej ciało, jest sprawcą tych niebezpiecznych wydarzeń? A może to ona, w sylwestrową noc, zamiast wyrzec się ciemności tylko ją uwolniła?
Pytania mnożą się w miarę zagłębiania w tekst, problem jednak w tym, że niezupełnie zależy nam na uzyskaniu odpowiedzi bowiem tak naprawdę są one mało istotne. Jedyna ciekawa postać w książce, sama Nastasya, została tu potraktowana niezwykle przedmiotowo, jako wrota ku poznaniu jej przeszłości. Wszystko dookoła jest powierzchowne, bezemocjonalne, nijakie i naprawdę potrzebujemy silnej magyi, by dotrwać do końca lektury. Zamykając powieść czułam tylko rozczarowanie żałując, że nikt nie porwał "Porwanej w mrok" wcześniej i nie zaoszczędził mojego czasu.

Cate Tiernan "Porwana w mrok", AMBER, 2012 r.

Recenzja została umieszczona także na stronach wortalu literackiego Granice.pl

środa, 18 kwietnia 2012

Maria V. Snyder "Siła trucizny"

Mało kto wie, że każda osoba ma w sobie uśpioną zdolność do czytania w umysłach innych i wpływania na świat materialny bez konieczności dotyku. Większość z nas nie potrafi połączyć się ze źródłem mocy i całkowicie zapomina o tkwiącym w nich potencjale. Istnieją jednak osoby – magowie, którzy wykorzystują swą moc na wiele sposobów w zależności od posiadanej wiedzy i predyspozycji. Niektórzy z nich dysponują zdolnością czytania ludziom w myślach i wpływania na ich decyzje, niektórzy potrafią przesuwać przedmioty siłą woli, leczyć czy rozpalać ogień bez użycia narzędzi. W Iksji uprawianie magii jest zakazane na mocy Regulaminu Postępowania, a konsekwencją uprawiania czarów jest śmierć. Nawet działanie w obronie własnej czy nieumyślne spowodowanie śmierci nie wpływają na złagodzenie kary- pod rządami komendanta Ambrose’ a wszystko odbywa się zgodnie z przepisami.
Yelena siedząc w cuchnącym lochu czeka właśnie na wyrok za zabójstwo swojego oprawcy, syna jednego z generałów. Motywy, jakie nią kierowały nie mają znaczenia, a dzień egzekucji właśnie nadszedł. W takiej chwili tę sierotę wychowaną przez generała Brazella spotyka Maria V. Snyder, autorka wciągającej książki „Siła trucizny”. Powieść z pogranicza magii i sensacji to I księga trylogii „Twierdza Magów”, która przenosi nas w świat, w którym walka o władze wiąże się z nieustającym ryzykiem otrucia, dlatego też w zamku komendanta wszystkie posiłki są testowane przez specjalnie szkoloną do tego celu osobę.
Yelena zostaje postawiona przed wyborem - zostanie stracona teraz albo dzień po dniu będzie ryzykowała swoje życie testując posiłki Ambrose’a. Gwarancją jej lojalności i bezpieczeństwa komendanta ma być ponadto Motyli Pył - trucizna podana dziewczynie przez Valka, szefa osobistej ochrony komendanta oraz dowódcę rozległej sieci wywiadu na obszarze Terytorium Iksji. Otrzymała ona śmiertelną dawkę i teraz codziennie musi przyjmować skwapliwie jej wydzielane bowiem w przeciwnym wypadku kolejny świt bez zażycia odtrutki będzie jej ostatnim.
Yelena rozpoczyna drobiazgowe szkolenie, a w świat trucizn i sekretów skrytobójców wprowadza ją właśnie Valek. Teraz nie tylko musi wytężyć wszystkie swoje zmysły by nauczyć się wyczuwać subtelne różnice w smaku i zapachu, ale też mieć szeroko otwarte oczy bowiem w zamku są rycerze gotowi wykorzystać tak ponętną kobietę jak ona. Na jej życie czyha też żądny zemsty generał Brazell, który zrobi wszystko, by pomścić śmierć syna. Do tego dochodzą również buszujący po zamku szpiedzy oraz służąca Valka i komendanta, która nienawidzi Yeleny. Widmo kresu egzystencji ciąży nad dziewczyną każdego dnia, a odkrycie którego dokonuje, tylko powiększa jej kłopoty. Okazuje się, że jest ona obdarzona pewnymi właściwościami magicznymi, które nie tylko są zakazane, ale i niebezpieczne.
Jeśli Yelena nie nauczy się panować nad swoją mocą ta wyrwie dziurę w płaszczu magii otulającym ziemię, a do tego magowie, którzy pozostali przy życiu, nie mogą dopuścić. Dziewczyna ma rok, alby opracować skuteczne antidotum przeciwko truciźnie Motyli Pył i uciec do sąsiedniej Sycji, gdzie mieszkają magowie. Jak jednak zdobyć tajną recepturę, skoro w jej posiadaniu jest wyłącznie Valek? Na dodatek nie może zrobić mu krzywdy by wydobyć od niego informację bowiem jest on odporny na działanie magii, a także …. coraz bliższy sercu Yeleny.
„Siła trucizny” Marii V. Snyder to fascynująca opowieść przesycona magią i zapachem śmierci, która zagląda w oczy Yelenie każdego dnia. Mamy tu wszystko, co potrzeba aby przyciągnąć do lektury lubiących dreszcz napięcia czytelników: konspiracje, zdradę, walkę o władzę, szpiegostwo oraz… miłość. To ostatnie uczucie jest jednak niemożliwe - wszak osoby obdarzone magicznymi umiejętnościami nie mogą żyć w Iksji, Valek zaś nie może żyć w żadnym innym miejscu. To sprawia, że mamy do czynienia z Romeem i Julią świata fantastyki. Czy ich koniec będzie tak samo tragiczny?

Maria V. Snyder "Siła trucizny", Mira, 2012 r.
Recenzja została umieszczona również w wortalu literackim Granice.pl

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Znamy już zwycięzców konkursu „Najlepsza książka na wiosnę” – edycja 2012

Dwa miesiące zaciętej rywalizacji. Kilkadziesiąt książek. Kilkanaście wydawnictw. Kilkadziesiąt tysięcy głosów Internautów. Właśnie wybrano tytuły nagrodzone i wyróżnione w konkursie i plebiscycie „Najlepsza książka na wiosnę”.
Spośród ponad 40 tytułów, które przeszły do drugiego etapu rywalizacji, grono Internautów oraz członkowie jury wskazali te, które stanęły na podium. Na stronie internetowej –www.ksiakzanawiosne.pl– możemy zapoznać się ze wszystkimi zwycięskimi tytułami.
Pewna polska piosenkarka wspomniała kiedyś, że „królowa może być tylko jedna”. W konkursie i plebiscycie „Najlepsza książka na wiosnę” koronę noszą aż dwie pozycje.
Najlepszą książką na wiosnę – zdaniem Internautów – została pozycja ucząca nas tolerancji wobec drugiego człowieka i zrozumienia dla jego potrzeb.  „Spotkania z Innymi. Czytanki do edukacji międzykulturowej” Przemysława Pawła Grzybowskiego (IMPULS), z pięknymi ilustracjami Lucyny Fic to nie tylko doskonała lektura dla dzieci w wieku szkolnym, ale i lekcja szacunku oraz zrozumienia w stosunku do ułomności czy jakiejkolwiek odmienności ludzi. Zawarte w „Spotkaniach z Innymi” teksty mogą doskonale służyć pomocą w prowadzeniu zajęć lub zabaw z dziećmi, a proste historie, zakończone podsumowaniem zawierającym morał, mogą stanowić wstęp do dyskusji o różnorodności świata i jego mieszkańców.
Najlepsza książką na wiosnę – zdaniem jury – okazała się książka „O kurze, która opuściła podwórze” Hwang Sun-mi (Wydawnictwo Kwiaty Orientu). Poznajemy w niej pierzastą wagabundę, czyli Ipsak, hodowaną w celach produkcyjnych, której jedynym sensem istnienia jest znoszenie jaj, w przeciwnym wypadku stanie się bowiem „kurą bezużyteczną”, generującą koszty. Staje się kurą, której należy się pozbyć. Książka nie jest jednak zwykłą historią nioski-buntowniczki, której ekstrawaganckie pomysły sportretowała autorka. Tak naprawdę ta wielce oryginalna bohaterka stanowi zaledwie pretekst do rozmowy o nas samych, naszym życiu, pragnieniach i możliwościach ich spełnienia, a także o wolności. Jest punktem wyjścia do refleksji nad tym, czym tak naprawdę jest wolność.
Wybrano również tytuły nagrodzone w poszczególnych kategoriach:
Internauci wyścig z czasem, w którym stawką może być nawet śmierć, spędzą z książką „Ostatni koncert” Jana Antoniego Homy (kategoria: najlepsza powieść sensacyjna, wydawnictwo MG). Jako, że agresja nie musi wiązać się z bezpośrednim kontaktem fizycznym, zgłębiać też będą z fascynacją pozycję „Agresja elektroniczna i cyberbullying” Jacka Pyżalskiego (kategoria: poradniki, Oficyna Wydawnicza IMPULS), którą kończą wnioski dotyczące wychowania młodych ludzi w świecie nowych mediów, w szczególności w obszarze profilaktyki i interwencji związanej z agresją elektroniczną.
Czytelnicy docenili także pozycję „Twój głos w mojej głowie” Emmy Forrest (kategoria: proza obca, wydawnictwo G+J Gruner+Jahr Polska), poruszającą temat toksycznych związków, problemów osobowościowych i miłości, także tej pełnej cierpienia i tęsknoty oraz „Pułapkę Nowego Roku” Jolanty Kwiatkowskiej (kategoria: proza polska, wydawnictwo MG), czyli powieść, której akcja rozpoczyna się w pewien wyjątkowy piątek, ostatni w starym roku, a ona sama jest balsamem dla skołatanych dusz, które straciły nadzieję na odmianę losu.
Internautów uwiodła historia o uroczej siedemnastolatce, marzącej o operowej scenie, czyli książka „Farsa Pani Heni” Mari Rodziewiczówny (kategoria: powieści obyczajowe, wydawnictwo MG). Pytali oni również  Krzysztofa Dmowskiego: „Gdzie jest twój dom, Podróżniku?” (kategoria: fantasy, wydawnictwo Goneta.net).
Zainteresowanie wzbudziła również pozycja traktująca o informatycznym fenomenie, inwestycjach technologicznych, a także o mentalności mieszkańców i specyficznej kulturze Korei. „Korea Szerokopasmowa” Konrada Godlewskiego (kategoria: perły z lamusa, wydawnictwo Kwiaty Orientu) to nie tylko studium postępu, jaki kraj poczynił od początków demokratycznej transformacji, wybuchu kryzysu azjatyckiego, po sytuację, w której Internet jest wszechobecny, gry internetowe urosły do rangi sportu narodowego, a sama Korea Południowa, jawiąca się dotąd jako terra incognita, stała się przykładem gruntownej modernizacji. To także gratka dla wielbicieli gier komputerowych, szczególnie StarCrafta którego specyfikę dogłębnie analizuje autor, a także pozycja obowiązkowa dla wszystkich kulturoznawców i socjologów, którzy chcą zgłębiać fenomen multitaskingu, charakterystycznego dla użytkowników komputerów, elektronicznego sportu czy dziennikarstwa obywatelskiego.
By zdobyć serca internautów magii nie potrzebowała książka „Magiczna zagadka” Pierdomenico Baccalario oraz Alessandro Gattiego (kategoria: dla młodzieży, wydawnictwo Zielona Sowa), w której wraz z przyjaciółmi będącymi bohaterami książki zajmiemy się rozszyfrowaniem arcytrudnej zagadki napaści na wielkiego mistrza sztuk magicznych, niejakiego Offenbacha – największego iluzjonisty naszych czasów.
Jury natomiast nabrało werwy i zapału do wręczania wyróżnień podczas lektury książki „Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął” Jonasa Jonassona (kategoria: proza obca, wydawnictwo Świat Książki). Ta historia Allana, człowieka, który swoimi przygodami mógłby obdzielić niejednego poszukiwacza wrażeń, określana mianem „szwedzkiego Forresta Gumpa”, jest prawdziwą gratką dla miłośników dobrej literatury, a powiedzenie Gumpa Powiem wam jedno: Bycie idiotem to nie pudełko czekoladek znakomicie oddaje jej klimat.
Na wyróżnienie jury zasłużyła również współczesna komedia romantyczna „Sensownik Matki Polki” Konrada T. Lewandowskiego (kategoria: proza polska, wydawnictwo G+J Gruner+Jahr Polska), a – dla równowagi – szacowne grono wybrało także pozycję „Bielszy odcień śmierci” Bernarda Miniera (kategoria: kryminał, sensacja, Dom Wydawniczy Rebis), którą cechuje chłodna, pełna napięcia atmosfera i strach, jaki lektura wzbudza w czytelnikach.
W życiu przydaje się odrobina nadnaturalnych zdarzeń i szczypta magii, o czym przekonało się jury, pozostając pod wpływem czarów książki „Łukasz i kostur czarownicy” Piotra Patykiewicza (kategoria: dla dzieci, wydawnictwo BIS). Męska część grona wydającego werdykt doceniło również kobiece kształty, to znaczy pozycję Pierre’a Dukana „Mężczyźni wolą krągłości” (kategoria: poradniki, wydawnictwo Nasza Księgarnia).
Wspomnienia jury wzbudziła również „Dziewczynka z fotografii” Barbary Gawryluk (kategoria: dla młodzieży, wydawnictwo Akapit Press), a w inny wymiar przeniosła ich pozycja „Epic. Kroniki Awatarów” - tom I Conora Kosticka (kategoria: fanstasy, science-fiction, wydawnictwo Telbit). Pragnienie rozliczenia się z przeszłością zaspokoiła lektura książki „W odcieniach błękitu” Karen Kingsbury (kategoria: powieści obyczajowe, Edycja Świętego Pawła), zaś do głębi poruszyła ich pozycja „Etty Hillesum. Świadek Boga w otchłani zła” Yvesa Beriault (kategoria: perły z lamusa, wydawnictwo Promic), po którą warto sięgnąć, by „poznać historię osoby, która mimo okrutnej rzeczywistości miała odwagę swoją postawą dać świadectwo dobroci i niegasnącej nadziei”.
Patroni najlepszych
Wiosenny konkurs nie mógł się oczywiście obyć bez patronów. Zmagania wspierała internetowa księgarnia eClicto.pl, a także Książnica Polska, za sprawą której nagrodzone książki promowane będą w sieci księgarskiej w całej Polsce, w księgarni Czytay.pl i na stronie Ksiaznica.pl Przedsięwzięciu patronował serwis DlaStudenta.pl, portal kobiet dlaLejdis.pl, portal rynku wydawniczego Wydawca.com.pl, Polski Związek Bibliotek, serwis MiastoDzieci.pl, redakcja magazynu kryminalno-fantastycznego QFant, serwisy DuzeKa.pl, FantasyBook, Granice.pl, Przykominku.com, Obliczakultury.pl, Salonkulturalny.pl, Bookznami.pl, Unreal-fantasy.pl, student.pl oraz Internetowy Dom Handlowy SA, Stowarzyszenie Sztukater i Radio PRYZMAT.
Walka o miano „Najlepszej książki na wiosnę” została już rozstrzygnięta, ale zapraszamy na stronę konkursową www.ksiazkanawiosne.pl,gdzie można zapoznać się ze wszystkimi książkami biorącymi udział w zmaganiach, a także porównać ich ceny w różnych księgarniach internetowych czy dokonać ich zakupu.

poniedziałek, 26 marca 2012

Jayne Castle "Promień srebra""

Harmonia to jeden ze światów, które zostały skolonizowane dwieście lat temu, kiedy to w przestrzeni kosmicznej otaczającej Ziemię rozpostarła się olbrzymia Kurtyna, dzięki której stały się możliwe podróże międzyplanetarne. Pewnego dnia jednak ta Kurtyna zatrzasnęła się, a kolonizatorzy pozbawieni kontaktu z Ziemią zostali nagle zmuszeni do prowadzenia o wiele bardziej prymitywnej egzystencji. Jednak mieszkańcy Harmonii wygrali walkę o przetrwanie, osiągając poziom zbliżony do tego, jaki panował na Ziemi w początkach XXI wieku. Te dwa światy różnią się jednak, szczególnie wykorzystaniem naturalnych zdolności- populacja zamieszkująca Harmonię wykazuje liczne zdolności parapsychiczne.
W ten fantastyczny świat pełen łowców duchów i irracjonalnych dla nas praw przenosi czytelników Jayne Ann Krentz, pisząca pod pseudonimem Jayne Castle. „Promień srebra” to kolejna już, po książce „Po zmroku” powieść osadzona w realiach galaktycznej kolonii, w które wszystko wygląda nieco inaczej niż w ziemskim świecie. Wszystko, oprócz miłości…
Troska o przetrwanie gatunku w Harmonii zaowocowała wieloma prawnymi regulacjami, w tym tzw. małżeństwami kontraktowymi, stanowiącymi formę umowy wygasającej dopiero w dniu śmierci. Dla tych, którzy nie byli gotowi zawrzeć związku aż po grób istnieje jeszcze małżeństwo z rozsądku, czyli prawnie uznana umowa, odnawiana w regularnych odstępach czasu. Każde z małżonków może taki związek w dowolnym momencie zerwać, dopóki na świecie nie pojawiło się dziecko. W takim wypadku swobodna umowa automatycznie zamienia się w małżeństwo kontraktowe.
Specjalistką od takich właśnie kontraktowych małżeństw, jest Celinda Ingram, pracownica ekskluzywnej agencji matrymonialnej Obietnice. Swój sukces w zawodzie kobieta zawdzięcza między innymi niezwykłej zdolności - potrafi ona wygenerować wysoki poziom parapsychicznej energii. Umożliwia jej to odczytywanie rytmu fal i wzorów paranormalnej energii, emitowanej przez innych ludzi. Ta wyjątkowa rzadko spotykana zdolność mówi jej właśnie, że odwiedzający ją właśnie goście nie mają nic wspólnego z poszukiwaniem partnera. Detektyw Alice Martinez z Wydziału Policji w Cadence oraz niejaki Davis Oakes z Agencji Ochrony Oakes, prywatnej firmy konsultingowej zajmującej się głównie ochroną korporacyjną, zjawili się u Celindy z powodu ciała odnalezionego w zaułku, nieopodal sklepu, który dzień wcześniej odwiedziła kobieta. W małym, podrzędnym składzie antyków, który specjalizuje się w sprzedaży podróbek z epoki kolonialnej, wybrała najbardziej banalny ze wszystkich przedmiotów - rzecz przypominająca wyglądem uchwyt do szafki. Okazuje się jednak, że za ów drobiazg zleceniodawcy Davisa są gotowi zapłacić duże pieniądze.
Co sprawia, że kawałek niezidentyfikowanej materii jest tak cenny dla Mercera Wyatta, szefa Bractwa w Cadence? Owa organizacja założona w Epoce Niezgody, przetrwała do czasów współczesnych, a prowadzona przez sprytnych, ambitnych mężczyzn, stała się potężną, owianą tajemnicą instytucją z wewnętrznym prawem i kultywowanymi zwyczajami. Fakt, że do odszukania owego reliktu angażują Davisa, budzi poważne podejrzenia Celindy, szczególnie, że pewna historia z przeszłości, związana właśnie z organizacją, nie pozwala jej zaufać Bractwu.  Na dodatek komuś tak bardzo zależy na odzyskaniu przedmiotu, że napada na nią i Davisa na ulicy, a nawet plądruje jej dom. Przystojnemu ochroniarzowi nie pozostaje nic innego, jak tylko roztoczyć nad Celindą opiekę…
Nie można udawać, że „Promień srebra” jest literaturą wybitną czy też w jakikolwiek sposób wewnętrznie nas wzbogacającą. Jayne Castle tworząc swoje paranormalne romanse nigdy jednak nie udawała, że oczekuje od swojego czytelnika czegoś więcej, niż tylko dobrej zabawy przy lekturze. Tym samym powieść o pięknej konsultantce matrymonialnej możemy potraktować jako miłe wytchnienie po całym dniu pracy, czy też idealną książkę w trakcie podróży - rozśmiesza, zaciekawia, ale nie angażuje w najmniejszym nawet stopniu. Ot, lekka książka, na ciężkie dni.

Recenzja znajduje się również na stronach wortalu literackiego Granice.pl
Jayne Castle "Promień srebra", AMBER, 2011 r.