Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demony. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 lutego 2013

Frater U.D. „Gdzie żyją demony? Wszystko, co musisz wiedzieć o magii”

Tytuł: „Gdzie żyją demony? Wszystko, co musisz wiedzieć o magii”
Autor: Frater U.D.
Wydawnictwo: Illuminatio


 
 
 
 
 
 
Abaddon, czyli Anioł Zniszczenia z Apokalipsy, Adirael na służbie u księcia Piekła Belzebuba, Agniel, czyli czwarta z dziesięciu Sefirot Zła i Nieczystości, Alat – demon chorób, demoniczny anioł nocy Lajla, czy też Sartael – zły archanioł sprawujący pieczę nad tym, co ukryte. Niezależnie od tego, które z tych imion przywołamy to wszystkie oznaczają demona – istotę obecną w wielu ludowych wierzeniach, religiach czy mitologiach. Czy tego chcemy czy też nie, są one częścią naszego życia na Ziemi, zajmując pozycję pośrednią pomiędzy bogami a ludźmi. Pierwotnie związane z pojęciem nieczystości sakralnej budzą  od zarania dziejów strach, a nawet przerażenie. Dzięki wyrazistości, stały się ulubionym motywem pisarzy czy reżyserów, którzy prześcigają się w obdarzaniu ich nowymi przymiotami i kreowaniu coraz straszniejszego ich oblicza. Ile jednak w tych filmach oraz książkach jest prawdy, a ile manipulacji i żerowania na ludzkich słabościach i pierwotnym lęku przed tym co nieznane, niezrozumiałe, niewytłumaczalne? Czy demony naprawdę istnieją, a jeśli tak, to gdzie rezydują?

Na to pytanie odpowiedzieć może tylko specjalista w zakresie magii i demonów – Frater U.D. Jest on autorem wielu publikacji, a także jednym z najsławniejszych europejskich praktykujących magów. Teraz, za pośrednictwem swojego alter ego, czyli ekscentrycznej i bezpośredniej cioci Klary, zabiera on czytelnika w podróż poprzez świat współczesnego okultyzmu, dzieląc się swoja wiedzą  i doświadczeniem. Warunek jest tylko jeden – musisz być świadomy, że książka „Gdzie żyją demony? Wszystko, co musisz wiedzieć o magii” uzależnia, ale budzi też skrajne emocjonalnie reakcje – od salw śmiechu tych, którzy słowa cioci Klary przyjmują jako science fiction po głęboką zadumę u tych, którzy magią się interesują, a pozycja Fratera U.D. jest tylko przystankiem na drodze ich wtajemniczenia.

Opublikowana nakładem wydawnictwa Illuminatio pozycja wyjaśnia liczne wątpliwości, które pojawiały się podczas warsztatów, seminariów prowadzonych przez autora oraz rozmów z innymi magami. Przyjęta forma pytań i odpowiedzi pozwala cioci Klarze na udzielanie wyczerpujących informacji, które naświetlają najistotniejsze elementy magicznych praktyk czy naturę istot określanych mianem demonów.

Opisywane jako „stara gadatliwa” ekspertka od wiedzy tajemnej siedząca „przy swoim antycznym biurku, popijając kawę i paląc jednego papierosa za drugim” alter ego maga objaśnia nam naturę rzeczy, coraz głębiej wciągając nas w zagadnienia, którymi niekoniecznie mieliśmy dotąd odwagę się zajmować. Przed lekturą warto dobrze się zastanowić, bowiem sekrety związane z praktykowaniem magii czy odprawianiem rytuałów mogą wciągnąć, a wówczas już nie będzie odwrotu.

Na tych, którzy bez lęku wyruszą na spotkanie z ciocią Klarą czeka nagroda w postaci wiedzy o magicznych zakonach, ich specyfice (ciocia Klara zakonom mówi stanowcze NIE!), adekwatności magicznej ścieżki do filozofii Wschodu czy też osoby Franza Bardona i jego magii. Dla posiadaczy domów w których straszy niezwykle interesujący będzie zapewne temat dotyczący następstw karmicznych i stukających duchów, znajdzie się również w książce wątek dotyczący Ordo Templi Orientisa i magii seksualnej. Ciocia Klara nie uchyla się również od odpowiedzi na temat zawartości magii w magii, czyli  problemu związanego z prawdziwą wiedzą magiczną i Harrym Potterem.

Mówi się, że nie ma głupich pytań, mogą być tylko głupie odpowiedzi. Jednak wszystkie dwadzieścia osiem pytań stanowi kwestie dręczące ludzi naprawdę zainteresowanych  magią i jej praktykowaniem. Odpowiedzi cioci Klary, choć okraszone zabawnymi komentarzami, pełne autoironii i dygresji, również świadczą o gruntownej wiedzy merytorycznej Fratera U.D. Tym samym, choć trudno wypowiedzieć się w kwestii przydatności zdobytej wiedzy, „Gdzie żyją demony? Wszystko, co musisz wiedzieć o magii” można uznać za lekturę intrygującą. To nie tylko zbiór informacji dotyczących magii, różnych jej aspektów, demonów czy rozmaitych pseudo-zakonów, ale i wiedza, której zazwyczaj boimy się poszukiwać „na własną rękę”. To również wartościowa pozycja dla tych wszystkich, którzy fascynują się innymi kulturami czy wierzeniami, od studentów religioznawstwa począwszy po czynnych magików i pasjonatów podróży astralnych. Zatem … niech magia i ciocia Klara będą z Wami!

czwartek, 5 lipca 2012

Frank E. Peretti "Władcy ciemności"



Babilon Wielki często utożsamiany jest z Kościołem Rzymsko-Katolickim, a nawet z całym systemem religijnym globu. Jest on również - według Starego Testamentu - symbolem buntu oraz opozycji w stosunku do Boga. W Starożytnym Babilonie odprawiane były orgie sakralne, czarne msze ku czci demonów, było to również miejsce znane z masowego bałwochwalstwa. To tu składano w ofierze niemowlęta, tu też miało miejsce wielkie starcie z Zastępami Niebiańskimi prowadzonymi przez Tala, Kapitana Zastępu, towarzysza w służbie Pana.
 Upadek Babilonu to jednak tylko potyczka w porównaniu do wojny, jaka rozpoczyna się obecnie. Dzięki Frankowi E. Perettiemu, autorowi wciągającej książki o religijnym wydźwięku „Władcy Ciemności”, możemy być świadkami największej bitwy naszych czasów, jaka rozegrała się w niewielkim uniwersyteckim miasteczku Ashton. Autor, wykorzystując motywy biblijne i odwieczną walkę dobra ze złem, stworzył powieść, która zmusza nas do zastanowienia nad głębią naszej wiary, a także pokusami, na jakie wystawia nas Szatan.
Owo miasteczko liczące sobie zaledwie dwanaście tysięcy osób (i to wliczając studentów College’u) staje się celem ataku demonów prowadzonych przez Ba-al Rafara, Księcia Babilonu. Samozadowolenie, Zawodzenie, Morderstwo czy Bezprawie to tylko niewielka część jego armii, wśród której najwyższą pozycję zajmuje demon Lucjusz, Książę Ashton. Ich wizyta w Ashton jest zaledwie wstępem do ekspansji na cały kraj, a nawet na inne kontynenty. Trzeba zatem zrobić wszystko, by powstrzymać falę deprawacji i upadek wiary jaki ma miejsce, a nikt nie zrobi tego lepiej od Tala i najlepszych, najwaleczniejszych wojowników Zastępu Niebieskiego. Zadaniem armii światłości nie jest jednak otwarta walka- mają oni tylko (aż) wspierać w modlitwie tych, którzy siebie oddają Bogu i działają w imię Sprawiedliwego.
Choć początkowo nikt nawet nie podejrzewa, jakie niebezpieczeństwo czai się w pobliżu polując na mieszkańców, to wkrótce na jaw wychodzą coraz dziwniejsze fakty. Niewygodni ludzie na stanowiskach zaczynają znikać bez wieści szybko zastępowani nowymi, szerzą się patologię i przestępstwa. Niepokojące wieści zaczynają także docierać z Whitmore College, gdzie zmodyfikowany, eksperymentalny wręcz program nie tylko nie budzi zdumienia zarządu szkoły i rodziców, ale zaczyna coraz częściej przyciągać uczniów obiecując im wejście do swego rodzaju Kręgu Wtajemniczonych. Propagatorką wywrotowych, ocierających się o okultyzm poglądów i praktyk jest jedna z profesorek, zaś coraz więcej ludzi, również na szczytach władzy, zaczyna wyznawać jej teorię na temat życia. Jako członkini Towarzystwa Uniwersalnej Świadomości - wyznawców światowej religii - nauki demonów, działa ona w ramach Umysłu Wszechświata. Według jej koncepcji mieszkańcy świata dokonają gigantycznego skoku ewolucyjnego, stapiając się w jedne uniwersalny mózg, we wszechogarniającą świadomość.
Wszyscy przystępujący do Towarzystwa muszą przejść pewien proces inicjacji, aby móc doświadczać odmiennych stanów świadomości i spotykać swoich przewodników - wewnętrznych nauczycieli, siły zła sączące w dusze nienawiść i jad. Jak zawsze, kiedy nie wiadomo o co chodzi okazuje się, że cała ta gigantyczna intryga sił ciemności ma na celu zgromadzenie olbrzymiego majątku, który umożliwia utrzymanie się na szczytach władzy i sterowanie tłumem. Towarzystwo zdołało opanować aż dziewięćdziesiąt trzy kraje, zyskuje pełna kontrolę nad innymi towarzystwami, korporacjami czy miastami, takimi właśnie ja Ashton.
Czy wobec takiej mocy kilka śmiałków odważy się stawić czoło złu w najczystszej postaci? Czy redaktor naczelny i właściciel lokalnej gazety Marshall Hogan, jedna z jego dziennikarek oraz Pastor Hank Busche zdołają ochronić Ashton? Czy dzikie, pijane myślą o zbliżającym się sukcesie demony ugną się pod wpływem modlitwy i żarliwej wiary? Przekonamy się o tym podczas lektury książki „Władcy ciemności” Franka E. Perettiego. 
Książka która w USA doczekała się dwudziestu dziewięciu wydań w ciągu pięciu lat, ma teraz szansę podbić Polski rynek. Czy jednak przepełnioną motywami religijnymi książkę pokochają czytelnicy szukający dobrej jakościowo literatury? Powieść nie jest lekturą łatwą i trzeba się przygotować na wielopłaszczyznową fabułę i moralizatorskie monologi. Bohaterowie, choć doskonale dopracowani irytują jednak swoją wytrwałością i głęboką, niezachwianą wiarą która - choć godna podziwu - tu wypada niebyt wiarygodnie. Zdecydowanie brakuje mi dylematów moralnych i kuszenia mniej ostentacyjnego niż to, które zaprezentowane zostało przez uczniów Rafara. Jednak podsumowanie wypada zdecydowanie pozytywnie szczególnie, że lekturze daleko jest do komercyjnego ujęcia wiary. „Władcy ciemności” to raczej jej sprawdzian, któremu i my jesteśmy poddani. Po której stronie się opowiemy? Czy uda nam się dotrwać do momentu, kiedy sięgniemy po kolejną książkę autora? Pozostaje nam wyłącznie nadzieja na zwycięstwo i trwanie w Panu, a także wiara i wsparcie Anielskich Zastępów, których rola jest nieoceniona w walce z wszelkim złem naszego świata.


Recenzja została również umieszczona na stronach wortalu literackiego Granice.pl
Frank E. Peretti "Władcy ciemności", VOCATIO, 2012 r.

sobota, 30 czerwca 2012

Lee Carroll "Strażniczka"

W przeszłości Letnia Kraina z zamieszkującymi ją żywiołakami i świat ludzi, egzystowały obok siebie w pokoju, mimo że relacje pomiędzy nimi były ograniczone.  Stopniowo jednak eteryczne stworzenia w kontakcie z człowiekiem uzyskały cielesność, byli też tacy, którzy pokochali ludzi do tego stopnia, że chcieli się do nich upodobnić. Wraz z zarysami sylwetki pojawiły się jednak uczucia, emocje i żądze – głód, pragnienie, pożądanie, miłość, a nawet ból. To właśnie on sprawił, że wodzowie podjęli decyzje o separacji obu światów. Jednak część żywiołków pokochała cierpienie i zadawanie bólu, bowiem dzięki temu czuli, że żyją. Stali się demonami, istotami tak przerażającymi, że przedstawiciele Letniej Krainy musieli powołać cztery strażniczki, które miały strzec ludzi i pilnować potworów, po jednej na każdy żywioł. Ich obecność rozsierdziła jednak demony, a w wyniku wojny, zginęła jedna ze strażniczek, Maeve.
Jej pogrążona w żałobie siostra  odwróciła się od człowieka, konieczne było zatem jej uwięzienie w jeziorze leżącym pomiędzy dwoma światami. Mieszka tam do dziś, a jej serce z każdym dniem staje się coraz zimniejsze. Karmi się ona radością, nadzieją tych, którzy przychodzą do niej prosząc o przysługę, a spełnione przez nią życzenia w rezultacie przynoszą każdemu cierpienie. Tak właśnie było z arystokratą Willem Hughesem, który zwrócił się do istoty z jeziora z prośbą o nieśmiertelność. Teraz, żyjąc jako wampir, przeklina dzień w którym zaprzedał swoją duszę w zamian za życie wieczne szczególnie, że spotkał na swej drodze i pokochał potomkinię jeden ze strażniczek, projektantkę biżuterii Garet James.
W meandry tego skazanego na porażkę związku wprowadzają nas: Carol Goodman – autorka popularnych kryminałów – i jej mąż Lee Slonimsky. Tworząc pod pseudonimem Lee Caroll, oddają w nasze ręce drugą już (po „Królestwie czarnego łabędzia”) część niezwykłej serii z gatunku Urban fantasy – opowieści z pogranicza „Czarnoksiężnika z Oz” i „Boskiej Komedii” Dantego. Historia zauroczy wszystkich wielbicieli opowieści o magii, wampirach, gnomach czy jednorożcach, zaś zdumiewająco wysoka jakość tekstu wytrąci argument tym, którzy do wartości tego typu pozycji podchodzą sceptycznie.
Garet, należąca do długiej linii kobiet, które przysięgły chronić świat przed złymi mocami (w tym wampirami) wyrusza śladem Willa, który poprzysiągł zrobić wszystko, by odzyskać ludzka postać. Zdecydował się zatem odnaleźć magiczną Letnia Krainę i zaczarowane jezioro, zaś wiele miesięcy później poszukiwania rozpoczyna także dziewczyna. Za sprawą tajemniczej przesyłki – obrazu przedstawiającego kościół Saint–Julien–Le–Pauvre w Dzielnicy Łacińskiej w Paryżu Garet obiera Francję jako początkowy etap swojej podroży. Spotyka tam wiele magicznych postaci: starożytnego botanika Jeana Robina, zaklętego w najstarsze drzewo Robinii pseudoacacii, ogrodowego gnoma, monsieur Lutina pod labiryntem w Jardin des Plantes, a także Sylwiannę, królową drzewnych duszków mieszkającą w Ogrodach Luksemburskich. Wszystkie te magiczne postacie udzielą jej wskazówek, które przybliżą Garet do ukochanego, ale też do niebezpieczeństwa. Jej szlak jest bowiem szlakiem śmierci, a w ślad za nią podąża ktoś (lub coś), kto również pragnie poznać tajemnice Letniej Krainy…
„Strażniczka” Lee Caroll to fascynujące spotkanie z magią w jej najlepszej, ale też najbardziej niebezpiecznej postaci. Akcja książki wciąga nas bez reszty, a z każdą stroną łudzimy się, że znamy rozwiązanie  zagadki i sekrety, które kryje kraina żywiołaków. Przenosimy się również w przeszłość, by Will mógł opowiedzieć nam swoją historię, a także, by mogła ona zatoczyć koło i  wampir spotkał się z tym, który odebrał mu człowieczeństwo. Wyjątkowo spektakularny, wieloznaczny koniec, pozostawia pole dla naszej pobudzonej wyobraźni, powala też mieć nadzieje na ponowne spotkanie z Willem. Tylko, czy na pewno z nim?

Lee Carroll "Strażniczka", Prószyński i S-ka, 2012 r.
Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl








sobota, 21 stycznia 2012

Laini Taylor "Córka dymu i kości"

Pojawiła się nagle w sklepie Brimstone’a – Dealera Marzeń, a chimery wychowały ją, jak jedyną z ich gatunku. Bez rodziców, bez przeszłości, za to z ciałem pokrytym bliznami i tatuażami, osiągnęła mistrzostwo w unikaniu odpowiedzi na pytania. Z jednej strony ekscentryczna dziewczyna o jaskrawo niebieskich włosach i alabastrowej cerze, która „poruszała się jak poezja, a uśmiechała jak sfinks” i „spojrzenie miała zawsze żywe, przekrzywiała głowę jak ptak, zaciskała usta, a ciemne oczy tańczyły, zdradzając ukryte za nimi cuda i tajemnice. Z drugiej strony zwyczajna (no może niezupełnie) nastolatka, siedemnastoletnia uczennica czeskiej Akademii Sztuk Pięknych, prywatnego liceum, w którym uczy się rysunku. Mówiąca dwudziestoma sześcioma językami piękność ze słabością do starożytnych brązowych monet i niezwykłą odwagą oraz z bliznami po ranach postrzałowych. Kim jest Karou, a raczej.. czym jest?
Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Laini Taylor, finalistka jednej z najważniejszych amerykańskich nagród literackich: National Book Award 2009. Światową sławę zapewniła jej adresowana do wielbicieli magii, aniołów i odwiecznej walki z demonami „Córka dymu i kości”, uhonorowana mianem „New York Times” Notable Book of 2011, przyznawanym najwybitniejszym powieściom roku. Choć daleka jestem do uznania tego romansu paranormalnego dziełem wybitnym, to bez wątpienia wyróżnia się ono znacząco na tle innych ckliwych powiastek z domieszką wampiryzmu czy szczyptą demonów.
Tym razem poznajemy szalenie inteligentną i niezwykle utalentowaną Karou, która dzieli czas pomiędzy zapełnianie kolejnych bloków rysunkowych postaciami z koszmarów sennych rodem, a pracą dla niejakiego Brimstone’a pod którego czujnym okiem dorastała. Jego sekretny sklep wydaje się być miejscem dość odrażającym, szczególnie dla wrażliwej nastolatki, pełen jest bowiem… zębów. Karou jednak nie tylko nie dziwią oryginalne towary oferowane przez jej opiekuna klientom, ale jeszcze sama pomaga mu w ich zdobyciu podróżując pomiędzy różnymi zakątkami globu za pomocą drzwi. Życie bowiem tak naprawdę w niczym nie przypomina bajek i nie możemy liczyć na wiedźmy wynagradzające naszą troskę czy złotą rybką spełniającą życzenia. Na całym świecie jest tylko jedno miejsce, gdzie ludzie mogą spełniając swoje marzenia - sklep Dealera Marzeń w którym obowiązującą walutą są właśnie zęby. Karou również beztrosko korzysta z tych życzeń zmieniając kolor włosów czy też usprawniając sobie funkcjonowanie w świecie rzeczywistym, przynajmniej do momentu, kiedy pojawia się on - Akiva.
Doniesienia o pięknych istotach, z niepasującymi do nich cieniami, wypalających na drzwiach w różnych krajach świata ślad dłoni, a następnie znikających w kłębach porannego powietrza, wydają się być dziecinnymi opowieściami czy bredzeniem osób będących pod wpływem substancji halucynogennych. Dopiero spotkanie i walka z aniołem uświadamiają, dziewczynie, że to realne zjawiska, a co więcej, zamiary serafinów nie są pokojowe.
Akiva istnieje tylko z powodu wojny, która rozpoczęła się tysiąc lat temu od masakry aniołów w Astrae, stolicy anielskiego imperium. Chimery dokonały wówczas rzezi wśród podobnych jemu i teraz pora jest na wyrównanie rachunków. Co jednak, kiedy na drodze do realizacji misji stoi piękna dziewczyna z niebieskimi włosami, która według Akivy, jest „człowiekiem naznaczonym diabelskimi oczami”? Czy można zarazem kochać i nienawidzić? Czy miłość anioła i wychowanki potwora ma jakąś szansę?
Laini Taylor „Córką dymu i kości” stworzyła nową jakość książek z rodzaju paranormal romanse. Mamy tu wszystko, co składa się na dobrą powieść - doskonale zbudowanych bohaterów, dynamiczną akcję, błyskotliwe dialogi i wciągającą fabułę, a wszystko doprawione szczyptą magii (i zębów). Karou pokochają wszyscy zwolennicy walk światów oraz opowieści, w których czary i rzeczywistość przenikają się wzajemnie. Odbiór książki potęguje szczególnie osoba bohaterki, wyalienowanej i zagubionej dziewczyny bez przeszłości z którą wielu ludzi śmiało może się identyfikować. Wszak sami nierzadko zadajemy sobie pytanie „Kim jestem?” Karou zaś dodaje jeszcze „Czym jestem?”

Laini Taylor "Córka dymu i kości", Amber, 2012 r.
Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl

sobota, 10 grudnia 2011

Meg Cabot "Nieposkromieni"

Jasnowidztwo to nie tylko dar, ale i przekleństwo. Świadomość przyszłych zdarzeń i wizje, zarówno w snach i na jawie, niejedną osobę zdolne są doprowadzić do szaleństwa. Szczególnie wówczas, kiedy nie można nic zrobić, przepowiednia dotycząca nas samych bądź bliskich nam osób, może być prawdziwym ciosem prosto w serce. 
Czy tak czuła się Menna Harper, obdarzona talentem jasnowidztwa bohaterka książki Meg Cabot? „Nieposkromieni” to kolejny już romans wampiryczny w dorobku autorki, stanowiący kontynuację bestsellerowych „Nienasyconych”. Historia miłosnego trójkąta, która uwiodła już rzeszę czytelników, mnie niestety nie przekonała. Choć akcja nie wyhamowała tu ani na chwilę, spotykamy znanych nam już z pierwszej części bohaterów, to jednak w powieści stanowczo brakuje tej iskry, która do tej pory często gościła na stronach książek Cabot.
Pozornie skomplikowana historia jest w istocie banalna, a przywołane z pierwszego tomu wydarzenia pozwolą zorientować się w sytuacji także tym, którzy spotkanie z piękną panią jasnowidz rozpoczną dopiero od „Nieposkromionych”. Znów odwiedzamy Meenę, byłą scenarzystkę telewizyjną, obecnie pracownika Gwardii Palatyńskiej, militarnej jednostki Watykanu. Wybrakiem jej serca i tym, który jej to serce złamał, jest Lucien Antonescu … jeden z demonów ściganych przez Gwardię, władca wszystkich demonów na świecie, książę ciemności z klanu Draculi. „Jam jest bezbożny, władca wszystkich demonów po śmiertelnej stronie piekieł, zło w ludzkiej postaci”- mówi Lucien, dodając- „Jam jest mroczny książę, syn Vlada, znanego również pod imieniem Draculi.” Kiedyś przysięgali sobie z Henną miłość, teraz jest tym, którego ma wytropić.
Dziewczyna jednak w tym pięćsetletnim synem jednego z największych masowych morderców w historii, który zawarł pakt z szatanem, by zdobyć nieśmiertelność, wciąż poszukuje dobra. Jest przekonana, że tak jak istnieje Piekło tak i Niebo, zaś tylko za sprawą indywidualnych decyzji zmierzamy w jednym, bądź drugim kierunku. Gwardia ma jednak inne zdanie szczególnie, że powszechna wśród jej członków teoria głosi, że jeśli zabiją Luciena, to wśród demonicznych bytów, którymi władał, upadnie morale, a tym samym staną się o wiele słabsze i łatwiejsze do pogromienia, Zrobią zatem wszystko, by Lucien zamienił się w proch, nawet wykorzystując w tym celu Mennę. Jednak nikt, nawet zakochany w niej partner z Gwardii, nie przeszkodzi jej w walce o sprawiedliwość i szansę, by Lucien pokazał ludzką twarz.
„Nieposkromieni” to historia w której mniej jest krwi i morderstw, więcej zaś miłosnych rozważań i intryg, jakie planuje Gwardia. Opowieść stała się tym samym nieprzewidywalna, szczególnie zakończenie budzi zdumienie czytelnika, choć tak naprawdę nie ratuje książki. Bo „Nieposkromieni” do najlepszych powieści Meg Cabot niewątpliwie nie należą. Wszyscy fani (fanki?) romantycznych opowieści z nutką wampiryzmu w tle mogą tylko mieć nadzieję, że autorka nie spłodzi kolejnej części i wróci do formy jaką zaprezentowała choćby w opowiadaniu ze zbioru „Bale maturalne z piekła”.

Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl
Meg Cabot "Nieposkromieni", AMBER, 2011r.

środa, 9 listopada 2011

Mike Carey "Nazwanie bestii"

„Egzorcyzmy to osobliwy sposób zarabiania na życie. Płacą gównianie, godziny są parszywe, możliwości awansu żadne, a sama praca w ułamku sekundy potrafi ze śmiertelnie nudnej zamienić się w morderczą i niebezpieczną (..) To powołanie. Żeby to robić, trzeba się z tym urodzić”. Felix Castor nie jest zwyczajnym egzorcysta tylko cywilnym doradcą policji, specyficznym konsultantem specjalizującym się w loup-garou, demonach i innych zjawach z paranormalnego świata. Castor nie posługuje się wodą święconą i krzyżem ale muzyką. Za pomocą fletu prostego potrafi odtworzyć melodię zjaw i demonów, nieumarłych i zaplątać duchy w muzykę tak, że nie mogą się oswobodzić. Kiedy zaś przestaje grać, duch odchodzi w to samo miejsce, w którym znika muzyka. Spotykamy go właśnie przy jednej z takich spraw, a dzięki „Nazwaniu bestii”, czyli V tomie opowieści o Feliksie Castorze przekonamy się, jak mordercze mogą być istoty nie z tego świata. Mike Carey, twórca znakomitego „Constantine’a” stworzył mroczną powieść z fenomenalnie skonstruowanym bohaterem- cynikiem ze skłonnościami do alkoholu i introwertykiem, którego wkurza otaczająca go rzeczywistość.
Jeśli jednak spojrzeć na to, co spotkało jego najbliższego przyjaciela Rafiego Ditko nie ma się co dziwić tłumionej agresji egzorcysty. Trzy lata wcześniej w chłopaka wstąpił bowiem demon Asmodeusz i odtąd przyodziany w ludzkie ciało krąży po ulicach mordując. As jest prawdziwym potworem uwolnionym przez księdza Thomasa Gwillama, przywódcę ekskomunikowanej sekty katolickiej. Felix zamknął Rafiego w psychicznym kaftanie bezpieczeństwa w Ośrodku Opieki Charlesa Stangera, w srebrnej celi zdającej egzamin zarówno w przypadków demonów jak i nieumartych. Obezwładniany zaklęciami, amuletami i lekami neuroleptycznymi demon miał czekać, aż Felix wymyśli muzykę, zdolną oddzielić go od ciała przyjaciela. Przez cały czas odtwarzał melodię, która zmieniła Rafiego i Asmodeusza w duchowe bliźnięta syjamskie, ale bezskutecznie.
Teraz zaś  stoi przed poważnym dylematem - jego towarzysz z czasów  studiów stał się mieszkaniem dla demona i jakiekolwiek działanie skierowane przeciwko Asmodeuszowi, uderza także w Rafiego. Czy zatem Felixowi uda się ich rozdzielić? Sprawa robi się pilna, bo potwór zza światów właśnie rozszarpał dziewczynę Ditko i najwyraźniej kpi z Castora….
„Nazwanie bestii” to niekonwencjonalne spojrzenie na świat wypełniony demonicznymi mordercami i nieumarłymi wszelkiego rodzaju. Mike Carey brawurowo prowadzi akcję, a jego znakiem rozpoznawczym są błyskotliwe dialogi i cięte riposty. To sprawia, że książka jest prawdziwą gratką nie tylko dla wielbicieli historii paranormalnych ale i kryminałów z piekła rodem. I choć nie gustuje w tego typu opowieściach, to od losów Felixa nie sposób się oderwać.

Mike Carey "Nazwanie bestii", Wydawnictwo MAG, 2011r.
Recenzja została umieszczona także na stronach wortalu literackiego Granice.pl

czwartek, 3 listopada 2011

Deborah Harkness "Księga Wszystkich Dusz Tom 2. Tajemnica"

A ma vie de coer entier”, to starofrancuski odpowiednik słów „całe moje serce na całe życie”. Taki napis wygrawerowany jest na pierścieniu, który pewien wampir wsunął na palec pewnej czarownicy, składając jej tym samym wyrazy małżeńskiej czci. Myślicie, że taki związek jest niemożliwy? Tak właśnie sądzi Kongregacja, stanowczo zakazując tego typu powiązań. Jednak zarówno Diana Bishop jak i Matthew Clairmont są ponad odwieczne prawa, a ich miłość, pasja i namiętność dają im siłę, by przeciwstawić się wszystko dookoła.
Historię czarownicy zakochanej w wampirze opisała porywająco Deborah Harkness, a „Księga Wszystkich Dusz. Tom 2. Tajemnica”, to niesamowita przygoda rozgrywająca się w kręgu czarodziejów i krwiopijców, w którym każdy pragnie zdobyć pewien przedmiot - zaklętą księgę ukrytą w oksfordzkiej Bibliotece Bodlejańskiej.
Odkąd Diana trafiła na ten rękopis już jej grożono, śledziły ją magiczne istoty w nadziei, że zamówi znów tekst, którego nikt nie rozumie, a laboratorium Matthew, profesora biochemii, neurologii, a przy okazji wampira, stało się celem ataku. Na dodatek ich związek naruszył kruchy układ, który od dawna istniał pomiędzy demonami, ludźmi, wampirami i czarodziejami. Jeśli piękna czarownica chce być z Matthew, powinna stać się jednym z nich, uwolnić i jego i siebie od zagrożenia. Czarodzieje mogą pragnąć, żeby pozostała w ich kręgu, ale nie mogliby nic zrobić, jeśli stałaby się wampirem. Wówczas nie musieliby bać się Kongregacji i nie wisiałyby nad nimi żadne zakazy. Jednak jak wyrzec się siebie, a tym samym pozbawić się możliwości rozwiązania tajemnicy manuskryptu Ashmole 782? Tym bardziej, że Diana jest jedyną osobą, która może rozszyfrować jgo treść, przez co nad zakochanymi wisi prawdziwe niebezpieczeństwo.
Porwaną przez Czarownicę kobietę Matthew będzie musiał ratować, sięgając po pomoc swojej rodziny, a w szczególności brata, bezwzględnego finansisty o niszczycielskich upodobaniach. Wampir nie zawaha się też wykorzystać do ochrony ukochanej tajnego bractwa, Rycerzy Łazarza. Istniejące już od wieków rycerskie zakony były nie tylko wojskową potęgą ale miały też za zadanie pilnować interesów krzyżowców, wznosiły kościoły czy szkoły. Z racji tego, że wampiry odznaczały się wysoko rozwiniętym instynktem posiadacza, doskonale nadawały się do roli strażników. I mimo, iż w 1312 roku zakony ulegały stopniowo likwidacji, to bractwo Rycerzy Łazarza przetrwało, a ich celem jest zapewnienie wampirom przeżycia w świecie zdominowanym przez istoty ludzkie.
Ale „Księga Wszystkich Dusz” to nie tylko bractwo, opowieść o demonach, wampirach, czarownicach, ale także fascynująca wyprawa w świat tajemnic, magii oraz miłości silniejszej niż śmierć. Deborah Harkness stworzyła nową jakość powieści w stylu paranormal romance wzbogacając ją porywającą akcją, plejadą znakomicie zbudowanych postaci, dojrzałymi dialogami i klimatem, który sprawia, że od książki wprost nie można się oderwać. Mimo objętości (prawie 450 stron) powieść czyta się zachłannie nie zważając na mijające godziny. I dopiero, kiedy bladym światem odkładamy książkę zaczynamy rozmyślać czy i kiedy powstanie kolejna część. Bo uczucie niedosytu zdecydowanie każe nam już z niecierpliwością na Tom 3 oczekiwać.


Deborah Harkness "Księga Wszystkich Dusz Tom 2. Tajemnica", AMBER, 2011
Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl

piątek, 26 sierpnia 2011

Gwen Hayes "Strąceni"


Jak to jest żyć w czeluściach piekieł, gdzie rodzą się koszmary, a powietrze przesycone jest zapachem siarki? Jak to jest spoglądać tęsknie ponad sto siedemdziesiąt lat na świat marząc o chwili człowieczeństwa? Tego właśnie pragną demony, do tego tęsknią i to chęć poczucia się choć przez chwilę jak ludzie, motywuje ich do zabierania energii, krwi i życia. Ale nie udaje im się nigdy zdobyć tego, czego potrzebują najbardziej - duszy.

Czy jednak wszystkie demony są takie złe? A co z tymi, które pragną kochać, pragną czuć? Próby odpowiedzi na te pytania podjęła się Gwen Hayes, autorka romansu paranormalnego „Strąceni”. Historia ta, jest niczym powiew świeżości w świecie zdominowanym przez wampiry - tu mamy tylko demony i sukuby, a ciekawie skonstruowana fabuła czyni z książki pozycję godną polecenie wszystkim wielbicielom (a raczej wielbicielkom) tego rodzaju literatury.
Poznajemy Theę, dziewczynę z dziwnym brytyjskim akcentem, która mieszka w małym miasteczku Serendipity Falls w Kalifornii. Cztery lata temu przeprowadziła się tu z Londynu wraz z ojcem i odtąd, pod czujnym okiem rodziciela, stara się sprostać wszystkim jego oczekiwaniom od właściwego zachowania począwszy po perfekcyjną grę na skrzypcach. Od Aldersonów bowiem oczekiwano, że będą najlepsi we wszystkim co robią, a skoro ojciec udowadniał to codziennie w kancelarii gdzie pracował, to córce też nie mógł pozwolić na jakiekolwiek słabości. Złota klatka w której ją zamknął opieczętowana była zakazami i nakazami, bowiem ojciec Thei obawiał się, że koleżanki i chłopcy odciągną ją od tego co było ważne w życiu - dążenia do perfekcji.
Całe szczęście, że w liceum do którego uczęszcza Thea znalazła dwie najlepsze przyjaciółki, dzięki którym może poczuć się jak normalna nastolatka. Gdyby tylko nie nękały jej te koszmary senne wypełnione postaciami bez twarzy z NIM w roli głównej, w których przemierza rzekę łez i błądzi w labiryncie. Jednak prawdziwy wstrząs Thea przeżywa, kiedy chłopak z jej snów Haden Black pojawia się w szkole, a na dodatek mają wspólnie pracować nad projektem z historii. Tylko jak tu się skupić na nauce, kiedy w nocy chłopak wyznaje jej prawdę o swojej demonicznej naturze i pragnieniu doświadczeniu społeczeństwa i…. planach porwania z Ziemi do podziemnego świata narzeczonej dla siebie. Właśnie jej.
Czy taki związek ma jakiekolwiek szanse? Haden jak nikt inny wie, że życie w Podziemiach może być piekłem dla człowieka. Sam jest bowiem półkrwi demonem zrodzonym z sukuba, czyli demona żywiącego się energią seksualną, oraz człowieka. Tyle tylko, że jego ojciec nie wytrzymał takiego życia, gasnąc każdego dnia coraz bardziej. Czy Haden zaryzykuje w ten sposób życie ukochanej?
Tego dowiemy się z fascynującej książki „Strąceni” Gwen Hayes, która przeniesie nad do innego świata, pełnego okrucieństwa i bezwzględności, ale i… miłości. Podczas lektury otoczy nas wręcz irracjonalne i niewytłumaczalne wrażenie mroku i niebezpieczeństwa i tylko od nas zależy, czy oprzemy się urokowi demonów. Pamiętajcie tylko, że „dół jest górą” i odwrotnie, a dostać się do podziemnego świata jest zbyt łatwo, żeby to zapowiadało niewinną przygodę. To raczej swego rodzaju danse macabre przy dźwięku skrzypiec, melodii granej przez narzeczoną.

Gwen Hayes "Strąceni", Wydawnictwo AMBER, 2011r.


Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl