Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wampiry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wampiry. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 kwietnia 2014

Michelle Belanger „Wampiry same o sobie. Opowieści ze świata wampirów”


Tytuł: Wampiry same o sobie. Opowieści ze świata wampirów
Autor: Michelle Belanger
Wydawnictwo: Illuminatio









Mówiąc o wampirach, na myśl przychodzi nam najczęściej androgyniczna istota, przypominająca Lestata de Lioncourt, bohatera „Wywiadu z wampirem”, czy magnetycznego Edwarda Cullena z powieści „Zmierzch”. Wampiry od setek lat budzą przerażenie, ale i rozpalają wyobraźnię. Trwale zamieszkały już w literaturze czy świecie filmu, przybierając różne postacie i dysponując całą gamą cech charakterystycznych. Nie zawsze są tak przystojne, jak Brad Pitt czy Robert Pattinson, odtwórcy głównych ról ekranizacji bestsellerowych powieści o wampirach. Często przybierają postacie nietoperzy, często mają zdeformowane, gnijące ciała, które trzyma na tym świecie żądza krwi. Zabijają je promienie słoneczne i srebro, odstrasza woda święcona i czosnek. Skuteczny jest też ponoć osikowy kołek wbity prosto w serce i – dla pewności – odrąbanie głowy.
O tym, jak trwale wampiry zagościły w naszych myślach, może świadczyć chociażby ekscytacja na wieść o niezwykłym odkryciu dokonanym podczas budowy drogi w Gliwicach. Znaleziono tam szczątki kilkunastu osób, pochowanych w charakterystyczny dla posądzanych o wampiryzm osób – wszystkie miały odcięte głowy, które spoczywały pomiędzy nogami szkieletów, zaś kości niektórych były nadpalone. Czy rzeczywiście mamy do czynienia z jednym z największych w Europie grobowców wampirów, czy może ludzi, którzy zostali pod wpływem psychozy tłumów brutalnie zamordowani? Czy wampiry naprawdę istnieją, a jeśli tak, to jak wyglądają, czym się zajmują i czy rzeczywiście mamy się ich obawiać?
Na niektóre z tych pytań możemy znaleźć odpowiedź w fascynującej książce Michelle Belanger, opublikowanej nakładem wydawnictwa Illuminatio, „Wampiry same o sobie. Opowieści ze świata wampirów”. Autorka, znana szczególnie osobom interesującym się wampirami, ma na swoim koncie wiele publikacji poświęconych współczesnej subkulturze wampirów. Stworzyła bestsellerowy „Kodeks wampira psychicznego”, jest również założycielką Domu Kheperu, jednej z największych i najbardziej znanych wspólnot wampirycznych.
Tym razem Belanger do współpracy nad książką udało się namówić ponad dwadzieścia osób zajmujących się wampiryzmem i odsłaniających przed nami kulisy tego fascynującego tematu. Fascynującego, ale dla wielu kontrowersyjnego, bądź wręcz uważanego za tabu. Autorka wprowadza nas w świat wampirów przybliżając nie tylko swoją historię i eksperymenty w dziedzinie wampiryzmu, ale również początki prawdziwego ruchu wampirów. Porusza również kwestie związane z wampirami i energią oraz systemem przekonań i wierzeń społeczności wampirów.
Dzięki książce mamy możliwość zobaczenia prawdziwej twarzy wampira, odartego z iluzorycznych wytworów wyobraźni pisarzy czy reżyserów, widzimy jego postać w szerszym kontekście, przez pryzmat jego doświadczeń czy dążeń. Sama Belanger usuwa się tym razem w cień, pozostawiając sobie zaledwie rolę przewodnika, konferansjera, zapowiadającego poszczególne punkty programu, a właściwie kolejne postacie, które zgodziły się zdradzić nam swoje sekrety. Jak sama autorka przyznaje: „chodziło (…) o stworzenie chóru wampirycznych głosów i danie im szansy na opowiedzenie własnej historii”.
Pośród tych głosów znalazły się zatem wampiry żywiące się energią innych ludzi, pijące krew, wampiry będące jednocześnie postępującymi etycznie wiedźmami, członkowie magicznych zakonów i postacie stojące na ich czele. Wstrząsają, budzą niesmak i grozę, potępienie, ale … czytając ich wypowiedzi nie można pozostać obojętnym. Kolejne części książki odpowiadają na pytanie „Czym są wampiry?”, poruszają tematykę związaną z przebudzeniem, zerowaniem, społecznością wampirów, zasadami postępowania i wampirycznymi tradycjami. Na ostatnią, siódmą część książki, składają się artykuły będące próbą spojrzenia na społeczność wampirów z szerszej perspektywy, z zewnątrz.
Znamienne jest to, że jeszcze kilkadziesiąt, a nawet kilkanaście lat temu książka „Wampiry same o sobie. Opowieści ze świata wampirów” nie ujrzałaby światła dziennego, bądź też była rozprowadzana potajemnie, wyłącznie wśród wtajemniczonych w praktyki wampiryzmu. Z pewnością znalazłaby się na indeksie ksiąg zakazanych, a przedstawiciele Kościoła odsądzaliby czytelników od czci i wiary. Kto wie, może tak byłoby również dzisiaj? Nie zmienia to jednak faktu, że cokolwiek myślmy o ludziach-wampirach (to chyba oksymoron), temat jest niezwykle frapujący. I to nie tylko dla historyków czy kulturoznawców, ale dla przeciętnych obywateli, którzy dotąd mieli wypaczone spojrzenie na wampira i kojarzyli go z Robertem Pattinsonem.






piątek, 25 stycznia 2013

Asia Greenhorn "Winter"

Tytuł: Winter
Autor: Asia Greenhorn
Wydawnictwo: Dreams
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Kryształ górski, czyli biały kwarc, kojarzy się zazwyczaj z jego funkcją dekoracyjną. Tymczasem ma on wiele innych zastosowań – uważa się, że działa jako odpromiennik, chroni przed szkodliwymi, złymi wpływami. Z tego właśnie powodu bywa używany w medytacjach, wróżbiarstwie, czy … magii. Kryształ jest chętnie wykorzystywany do tworzenia amuletów chroniących przed gorączką, rozchwianiem emocjonalnym, a nawet jako pomoc w samorozwoju. Z jego pomocą możemy bowiem walczyć z własnymi słabościami oraz wadami, zaś osobie go noszącej daje wewnętrzny spokój i pobudza siły witalne. Kryształ może również stanowić barierę ochronną przed autodestrukcją, służy do ujarzmienia potencjalnie niebezpiecznych zdolności, mających swoje źródło w duszy ich właścicieli.
Jaką rolę odgrywa kryształ górski w życiu Winter Starr? Czy jest jedynie wisiorem zdobiącym jej szyje, jedną z niewielu pamiątek po rodzicach czy może odgrywa on zupełnie inną rolę? Może ma chronić zarówno ją, jak i jej otoczenie przed Mocą, która kryje się w każdej komórce dziewczyny, a także w każdej kropli krwi? W podróż do świata Winter, mrocznego i niebezpiecznego miasteczka Cae Mefus w Walii, zabiera nas Asia Greenhorn. „Winter” jest spektakularnym debiutem autorki, który na rynek polski wprowadziło wydawnictwo Dreams. Mimo, iż kanwa książki nie różni się niczym od innych popularnych powieści z wampirami w tle, to jednak Greenhorn zdołała nasycić strony swojego dzieła sporą dawką zagrożenia, tajemnicy, pożądania i niepewności co do dalszych losów bohaterów. Być może właśnie dlatego „Winter” zostaje w pamięci czytelników znacznie dłużej, niż tylko na czas lektury.
Życie Winter do góry nogami wywraca tajemnicza choroba babci, jedynej opiekunki, która pada ofiarą dziwnej śpiączki. Dziewczyna zostaje odesłana z kosmopolitycznego Londynu do małego miasteczka oddalonego od cywilizacji, do państwa Chiplinów, którzy mają pełnić tymczasowo  funkcję opiekunów – przynajmniej do czasu, kiedy babcia wyzdrowieje i będzie w stanie zaopiekować się nastolatką. Winter, choć otoczona sympatycznymi członkami nowej rodziny z najstarszym synem, Garethem, na czele, z trudem aklimatyzuje się w nowych warunkach. Jednak to nie brak rozrywek typowych dla dużego miasta, nawet nie rozłąka z przyjaciółką czy tęsknota za babcią są przerażające. Okazuje się bowiem, że jej nowy dom jest miejscem dość niepokojących, a nawet makabrycznych wydarzeń, z serią porwań młodych dziewcząt na czele.
Podobna sytuacja, niespotykana wprost fala przemocy, miała miejsce już piętnaście lat temu. Teraz wydaje się, że zło znów powróciło do Cae Mefus i jest tym bardziej niebezpieczne, że nieokreślone. Czy jednak na pewno? Szybko okazuje się, że jedną z niewielu  niewtajemniczonych jest właśnie Winter, której przeszłość okazuje się być wielką zagadką. Atak na dziewczynę, a także przemoc której staje się świadkiem zmuszają uprawnionych do wyznania jej prawdy. Otóż Winter nie jest zwyczajną nastolatką, ale córką Dwóch Ras, dzieckiem zrodzonym z ziemskiej kobiety i …wampira. Dzięki temu staje się kluczem Mocy, zaś jej krew zapewnić może nieśmiertelność całej rasie wampirów.
Nic dziwnego, że dziewczyna staje się łakomym kąskiem (i to w dosłownym tego słowa znaczeniu) i tak naprawdę przed jej zabiciem powstrzymuje wampiry jedynie Pakt określający reguły współżycia, który został zawarty pomiędzy Zakonem Ciemności a ludźmi. Na mocy tego aktu, istoty żywiące się dotąd krwią zobowiązały się zastąpić ją substytutem, podporządkować się Radzie Dwóch Ras i  zrezygnować z ataków na ludzi. Jednak w obliczu ostatnich wydarzeń wydaje się, że komuś bardzo zależy nie tylko na zerwaniu Paktu, ale i nad przejęciem kontroli nad Winter i potęgą krążącą w jej żyłach.
Czy Winter uda się rozwiązać zagadkę Mocy? Czy da jej się przeżyć rozgrywki toczące się pomiędzy Dwoma Rasami oraz nieczyste zagrywki obu stron? I co najważniejsze – czy znajdzie w sobie tyle siły i odwagi, by oddać swoje serce w ręce przystojnego i śmiertelnie niebezpiecznego Rhysa, prezesa klubu Nyksów i …wampira? Czy on powstrzyma zwierzęce pragnienie, jakie budzi w nim Winter? Te wszystkie pytania nasuwają się podczas lektury i wydaje się, że jednoznaczna odpowiedź nie jest możliwa. Wszak zarówno miłość, nienawiść, jak i żądze (w tym żądze władzy) nie podlegają zasadom logiki i nigdy nie wiadomo, jak potoczy się akcja i jaką niespodziankę w zanadrzu ma dla nas los.
„Winter” Greenhorn trudno jest określić mianem pozycji wyjątkowej, choć należy przyznać, że autorka stworzyła porywającą powieść, która niejednej nastolatce (i nie tylko nastolatce) zawróci w głowie i podbije serce. Kto bowiem nie lubi historii o miłości niemożliwej, o wielkim uczuciu, któremu na przeszkodzie stoi cały świat? Aura niezwykłości, tajemniczości, zagrożenia tylko potęguje nasze podniecenie podczas lektury, zaś świadomość, jak tragicznie skończył się związek rodziców Winter, dodatkowo przykuwa uwagę i wywołuje przyjemny dreszcz emocji. I nic w tym dziwnego, wszak  sugnwr gwaed, czyli wampir, od wieków charakteryzuje się tajemną mocą uwodzenia. Daj się zatem uwieść …
 
 
Recenzja została również umieszczona na stronach wortalu literackiego Granice.pl

wtorek, 12 czerwca 2012

Gail Carriger "Bezwzględna"

Jeśli kiedykolwiek pomyślałeś, że kobieta w ciąży powinna być uosobieniem cnót anielskich i oazą spokoju, a dni wypełniać kompletowaniem wyprawki dla dziecka to oznacza, że nigdy nie spotkałeś Lady Alexi Maccon vel Wystrzałowej Parasolki. Oczywiście wszyscy fani bohaterki Gail Carriger doskonale wiedzą, że z bezduszną się nie zaczyna, bowiem nawet brzemienna stanowi śmiertelne zagrożenie dla wszystkich, którzy ośmielają się postępować wbrew jej woli, a co gorsza, knuć potworne spiski.
„Bezwzględna” to czwarty tom „parasolkowej serii” wydanej przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka, i choć najsłabszy, to jednak dostarczy nam nie lada wrażeń i zdecydowanie poprawi humor. O ile oczywiście przeżyjemy spotkanie z lady Maccon, która nawet sama o sobie mówi, że jest „bezduszna i fakt, niezbyt ckliwa”. Nazywana jest też Nadludzką, a jej cechą charakterystyczną (oprócz wybuchowego temperamentu) jest brak duszy.
Pozostając w burzliwym (i namiętnym) związku z wilkołakiem naraża siebie i dziecko. Jedynym ratunkiem jest plan adopcji noworodka przez lorda Akeldama - dopiero wówczas królowa westminsterskiego ula zostawi ją w pokoju. Zanim to jednak nastąpi Alexia, niczym nadnaturalna Irene Adler, będzie musiała rozwiązać prawdziwą zagadkę kryminalną.  Od widmowego posłannika (czyli ducha) dowiedziała się bowiem, że planowany jest zamach na królową. Alexia zrobi wszystko, by uratować królową Wiktorię szczególnie, że próba zabójstwa może mieć związek z przeszłością, za sprawą szkockiej watahy z 1853r. Rozpoczynają się gorączkowe poszukiwania ciała ducha, który dostarczył ostrzeżenie, ale (co dziwne) w aktach BUR-u nie ma żadnej informacji o tej zjawie.
Alexia, ze swoimi coraz większymi rozmiarami i coraz gorszym humorem kolebie się ulicami Londynu, odwiedzi nawet Woolsey, ale wszystkie tropy wydają się być błędne (włącznie z osobą potencjalnej ofiary). Całe szczęście, że zawsze „pod ręką” jest herbata (a nawet całe morze herbaty) i słynna parasolka w której nie tylko można ukryć różne rzeczy, takie jak trucizny pewnej kucharki związanej z Zakonem Mężnej Ośmiornicy, ale i obezwładnić wrogów. W porównaniu do poprzednich tomów w „Bezwzględnej” zdecydowanie rzadziej mamy do czynienia z intrygującymi wynalazkami, ale i tak, oprócz wymienionego technologicznego cuda w postaci parasolki, znajdziemy tu zawór krystaliczny do transmisji elektrycznej czy harmoniczny dysruptor rezonansu dźwiękowego. Atakować zaś będą tajemnicze i mordercze jeżozwierze oraz bezwzględny oktomaton.
Na domiar złego siostra Alexi, Felicity postanawia wstąpić do ruchu wyzwolenia kobiet, czyli do sufrażystek, bezwstydnie flirtuje też z majorem Channingiem Channingiem z Channingów chesterfieldskich, który jest… wilkołakiem. Całe szczęście, że w trudnej sytuacji zawsze może liczyć na swojego męża, a także lorda Akeldama, Biffy`ego (który wciąż ma problem z tożsamością) oraz Ivy, która jako „Czepek z Falbaną”, pełnoprawna członkini dwuosobowej organizacji „Protektorat Parasola”, wyruszy do Szkocji, by tam w zastępstwie Alexi, odwiedzić poprzednią watahę Conalla i dowiedzieć się wszystkiego na temat zamachu sprzed lat.
„Bezwzględną” Gail Carriger można z czystym sumieniem nazwać brawurowo napisanym, nadnaturalnym kryminałem skrzącym się dowcipem, choć z pewnością nie każdemu przypadnie on do gustu. Sporą trudność, dla rozpoczynających lekturę cyklu właśnie od czwartego tomu może sprawić odnalezienie się w świecie pełnym wampirów, wilkołaków czy bezdusznych. No, chyba, że wypowie słowa przysięgi „W imię mody ojczyznę dziś chronię. Słabszych własną turniurą osłonię. Prawdę będę tropić szalenie. I przysięgam zachować milczenie”, a wówczas wszystko stanie się jasne.


Recenzja znajduje się takze na stronach wortalu literackiego Granice.pl

Gail Carriger "Bezwzględna", Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2012

środa, 21 grudnia 2011

Jeanine Frost "Jedną nogą w grobie"

W 1788 r. na statek o nazwie „Aleksander” wsadzono czterech skazańców i wysłano ich do kolonii karnej w Nowej Południowej Walii. Niestety, jeden z nich uciekł wkrótce po przybyciu, rok później zaś powrócił, mordując wszystkich w kolonii, za wyjątkiem swoich przyjaciół. Jeden z tej grupy został wampirem z wyboru, dwóch pozostałych natomiast zmieniono siłą, a wśród nich był Crispin Russel, obecnie Bones - mężczyzna (czy w przypadku wampira to właściwe słowo?) w którym zakochała się cztery lata temu Kitten.
Ci, którzy zetknęli się już z Cat przy okazji lektury „W pół drogi do domu”, wiedzą doskonale, czego się można spodziewać po autorce, Jeaniene Frost. Natomiast osoby, które wkraczają dopiero w świat Nieumarłych, bądź jednostek ze skazą genetyczną, jak Kitten, doskonale się w nim odnajdą. Kolejna część powieści z cyklu „Nocna Łowczyni” wprowadza nas powtórnie w historię półwampirzycy i jej mistrza, z tym, że akcja przyśpiesza, a napięcie jest tu niemal namacalne. Nie jest to bowiem typowy romans paranormalny, do których przyzwyczaił nas rynek, nie ma tu wzdychających do księżyca licealistów, czy drapieżnych nowych uczniów, którzy okazują się: a) duchami, b) wampirami, c) innymi stworami nie z tej ziemi.
„Jedną nogą w grobie” to opowieść o Kat, obecnie Cristine Russell, bo takie imię przybrała ta pracownica tajnej jednostki Agencji Bezpieczeństwa Narodowego. Jest ona owocem gwałtu, którego sprawcą był „świeży” wampir, zatem w jej krwi płynie też krew krwiożercy. Nie przeszkadza jej to polować na wampiry, co wychodzi jej doskonale. To Bones, miłość jej życia, nauczył ją wszystkiego o wampirach: o ich talentach, słabościach, wierzeniach, i o tym, że ich społeczność przypomina hierarchiczną strukturę organizacji. Od kiedy Cat go opuściła, aranżując jego śmierć, treścią jej życia jest praca, ściganie i zabijanie nocnych istot i podróże po kraju w poszukiwaniu potencjalnych pracowników biura- najlepszych ludzi w wojsku, policji i FBI, a nawet w zakładach karnych i wcielanie ich w szeregi jednostki. Wciąż też szuka swojego ojca i mimo, że obecnie zadowala się zabijaniem takich jak on, to marzy, by zatopić w jego sercu kołek.
Cat stała się postrachem wampirów- Rudą Kostuchą, ale tak naprawdę tylko jeden wampir wie, kim jest naprawdę. To Bones, który zjawia się ponownie w jej życiu by z nią pracować i chronić ją przed łowcą głów. W Ohio, domu, który niegdyś należał do jej rodziny, popełniono bowiem kilka widowiskowych morderstw, a wystawione ciała stanowiły wiadomość skierowaną bezpośrednio do niej. O ile Cat była już dźgnięta noże, postrzelona, oparzona, ugryziona przez wampira, wiele razy pobita do nieprzytomności, a nawet wbito w nią kołek, to teraz może stracić życie.
 Czy Cat rzeczywiście grozi, aż tak wielkie niebezpieczeństwo? Czy uda się jej odnaleźć ojca, pomścić upokorzenie matki? I co najważniejsze, czy jej związek z Bonesem ma szansę się rozwinąć biorąc pod uwagę, że stoją po przeciwnych stronach barykady? A może znajdą wspólny cel, by połączyć się w działaniu? Jedno jest pewne- Frost zapewni nam ostrą jazdę bez trzymanki i to w zaskakująco dobrym stylu, a powieść czyta się niczym fascynujący kryminał. Tyle tylko, że tu od tradycyjnej broni skuteczniejsze są osikowe kołki. Tym samym „Jedną nogą w grobie” rzeczywiście ma szansę wpędzić nas do grobu, bowiem z napięciem oczekujemy na dalszy rozwój wydarzeń, a przy lawinowo toczącej się akcji, możemy tej niepewności długo nie wytrzymać. Ale, jak pokazuje przypadek Bonesa, nawet nieumarli mogą się świetnie bawić….

Jeanine Frost "Jedną nogą w grobie", Wydawnictwo MAG, 2011 r.
Recenzja została także umieszczona na stronie wortalu literackiego Granice.pl

sobota, 10 grudnia 2011

Meg Cabot "Nieposkromieni"

Jasnowidztwo to nie tylko dar, ale i przekleństwo. Świadomość przyszłych zdarzeń i wizje, zarówno w snach i na jawie, niejedną osobę zdolne są doprowadzić do szaleństwa. Szczególnie wówczas, kiedy nie można nic zrobić, przepowiednia dotycząca nas samych bądź bliskich nam osób, może być prawdziwym ciosem prosto w serce. 
Czy tak czuła się Menna Harper, obdarzona talentem jasnowidztwa bohaterka książki Meg Cabot? „Nieposkromieni” to kolejny już romans wampiryczny w dorobku autorki, stanowiący kontynuację bestsellerowych „Nienasyconych”. Historia miłosnego trójkąta, która uwiodła już rzeszę czytelników, mnie niestety nie przekonała. Choć akcja nie wyhamowała tu ani na chwilę, spotykamy znanych nam już z pierwszej części bohaterów, to jednak w powieści stanowczo brakuje tej iskry, która do tej pory często gościła na stronach książek Cabot.
Pozornie skomplikowana historia jest w istocie banalna, a przywołane z pierwszego tomu wydarzenia pozwolą zorientować się w sytuacji także tym, którzy spotkanie z piękną panią jasnowidz rozpoczną dopiero od „Nieposkromionych”. Znów odwiedzamy Meenę, byłą scenarzystkę telewizyjną, obecnie pracownika Gwardii Palatyńskiej, militarnej jednostki Watykanu. Wybrakiem jej serca i tym, który jej to serce złamał, jest Lucien Antonescu … jeden z demonów ściganych przez Gwardię, władca wszystkich demonów na świecie, książę ciemności z klanu Draculi. „Jam jest bezbożny, władca wszystkich demonów po śmiertelnej stronie piekieł, zło w ludzkiej postaci”- mówi Lucien, dodając- „Jam jest mroczny książę, syn Vlada, znanego również pod imieniem Draculi.” Kiedyś przysięgali sobie z Henną miłość, teraz jest tym, którego ma wytropić.
Dziewczyna jednak w tym pięćsetletnim synem jednego z największych masowych morderców w historii, który zawarł pakt z szatanem, by zdobyć nieśmiertelność, wciąż poszukuje dobra. Jest przekonana, że tak jak istnieje Piekło tak i Niebo, zaś tylko za sprawą indywidualnych decyzji zmierzamy w jednym, bądź drugim kierunku. Gwardia ma jednak inne zdanie szczególnie, że powszechna wśród jej członków teoria głosi, że jeśli zabiją Luciena, to wśród demonicznych bytów, którymi władał, upadnie morale, a tym samym staną się o wiele słabsze i łatwiejsze do pogromienia, Zrobią zatem wszystko, by Lucien zamienił się w proch, nawet wykorzystując w tym celu Mennę. Jednak nikt, nawet zakochany w niej partner z Gwardii, nie przeszkodzi jej w walce o sprawiedliwość i szansę, by Lucien pokazał ludzką twarz.
„Nieposkromieni” to historia w której mniej jest krwi i morderstw, więcej zaś miłosnych rozważań i intryg, jakie planuje Gwardia. Opowieść stała się tym samym nieprzewidywalna, szczególnie zakończenie budzi zdumienie czytelnika, choć tak naprawdę nie ratuje książki. Bo „Nieposkromieni” do najlepszych powieści Meg Cabot niewątpliwie nie należą. Wszyscy fani (fanki?) romantycznych opowieści z nutką wampiryzmu w tle mogą tylko mieć nadzieję, że autorka nie spłodzi kolejnej części i wróci do formy jaką zaprezentowała choćby w opowiadaniu ze zbioru „Bale maturalne z piekła”.

Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl
Meg Cabot "Nieposkromieni", AMBER, 2011r.

czwartek, 3 listopada 2011

Deborah Harkness "Księga Wszystkich Dusz Tom 2. Tajemnica"

A ma vie de coer entier”, to starofrancuski odpowiednik słów „całe moje serce na całe życie”. Taki napis wygrawerowany jest na pierścieniu, który pewien wampir wsunął na palec pewnej czarownicy, składając jej tym samym wyrazy małżeńskiej czci. Myślicie, że taki związek jest niemożliwy? Tak właśnie sądzi Kongregacja, stanowczo zakazując tego typu powiązań. Jednak zarówno Diana Bishop jak i Matthew Clairmont są ponad odwieczne prawa, a ich miłość, pasja i namiętność dają im siłę, by przeciwstawić się wszystko dookoła.
Historię czarownicy zakochanej w wampirze opisała porywająco Deborah Harkness, a „Księga Wszystkich Dusz. Tom 2. Tajemnica”, to niesamowita przygoda rozgrywająca się w kręgu czarodziejów i krwiopijców, w którym każdy pragnie zdobyć pewien przedmiot - zaklętą księgę ukrytą w oksfordzkiej Bibliotece Bodlejańskiej.
Odkąd Diana trafiła na ten rękopis już jej grożono, śledziły ją magiczne istoty w nadziei, że zamówi znów tekst, którego nikt nie rozumie, a laboratorium Matthew, profesora biochemii, neurologii, a przy okazji wampira, stało się celem ataku. Na dodatek ich związek naruszył kruchy układ, który od dawna istniał pomiędzy demonami, ludźmi, wampirami i czarodziejami. Jeśli piękna czarownica chce być z Matthew, powinna stać się jednym z nich, uwolnić i jego i siebie od zagrożenia. Czarodzieje mogą pragnąć, żeby pozostała w ich kręgu, ale nie mogliby nic zrobić, jeśli stałaby się wampirem. Wówczas nie musieliby bać się Kongregacji i nie wisiałyby nad nimi żadne zakazy. Jednak jak wyrzec się siebie, a tym samym pozbawić się możliwości rozwiązania tajemnicy manuskryptu Ashmole 782? Tym bardziej, że Diana jest jedyną osobą, która może rozszyfrować jgo treść, przez co nad zakochanymi wisi prawdziwe niebezpieczeństwo.
Porwaną przez Czarownicę kobietę Matthew będzie musiał ratować, sięgając po pomoc swojej rodziny, a w szczególności brata, bezwzględnego finansisty o niszczycielskich upodobaniach. Wampir nie zawaha się też wykorzystać do ochrony ukochanej tajnego bractwa, Rycerzy Łazarza. Istniejące już od wieków rycerskie zakony były nie tylko wojskową potęgą ale miały też za zadanie pilnować interesów krzyżowców, wznosiły kościoły czy szkoły. Z racji tego, że wampiry odznaczały się wysoko rozwiniętym instynktem posiadacza, doskonale nadawały się do roli strażników. I mimo, iż w 1312 roku zakony ulegały stopniowo likwidacji, to bractwo Rycerzy Łazarza przetrwało, a ich celem jest zapewnienie wampirom przeżycia w świecie zdominowanym przez istoty ludzkie.
Ale „Księga Wszystkich Dusz” to nie tylko bractwo, opowieść o demonach, wampirach, czarownicach, ale także fascynująca wyprawa w świat tajemnic, magii oraz miłości silniejszej niż śmierć. Deborah Harkness stworzyła nową jakość powieści w stylu paranormal romance wzbogacając ją porywającą akcją, plejadą znakomicie zbudowanych postaci, dojrzałymi dialogami i klimatem, który sprawia, że od książki wprost nie można się oderwać. Mimo objętości (prawie 450 stron) powieść czyta się zachłannie nie zważając na mijające godziny. I dopiero, kiedy bladym światem odkładamy książkę zaczynamy rozmyślać czy i kiedy powstanie kolejna część. Bo uczucie niedosytu zdecydowanie każe nam już z niecierpliwością na Tom 3 oczekiwać.


Deborah Harkness "Księga Wszystkich Dusz Tom 2. Tajemnica", AMBER, 2011
Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl

poniedziałek, 31 października 2011

Jeaniene Frost "W pół drogi do grobu"

Któż z nas nie zna opowieści o Kainie i Ablu? Rozdział Czwarty Księgi Rodzaju opowiada o tych dwóch braciach owładniętych zazdrością i o zabójstwie Abla. Bóg wypędził Kaina, ale wcześniej naznaczył go, by odróżnić od innych ludzi. Biblia jednak nie mówi , że tym „znakiem” była jego przemiana w nieumarłego, a karą za przelanie krwi – uzależnienie od niej do końca swych dni. Skruszony Kain wyrzucał sobie później morderstwo, a by odkupić grzechy, zapoczątkował swój własny lud. Jednak dzieci, które „płodził” stawały się wampirami, a te z kolei tworzyły kolejne pokolenia wampirów.
Poczęcie Catherine Crawfield, bohaterki znakomitej książki Jeanienie Frost, nie było bynajmniej przyjemne. Jej matka została zgwałcona przez wampira, a pięć miesięcy później narodziła się ona – półmartwa, obdarzona wyjątkowymi umiejętnościami, odróżniającymi ją od przeciętnego człowieka. Jej historię możemy przeczytać w mrocznej powieści „W pół drogi do grobu”, która zdecydowanie wyróżnia się na tle innych, infantylnych książeczek o wampirach.
Catherine nie jest słodką i miłą nastolatką wzdychającą do nieumartego, ale twardą dziewczyną, owładniętą żądzą zemsty na gatunku, który zniszczył życie jej matki. Od momentu, kiedy poznała prawdę, ma tylko jeden cel – odnaleźć swojego ojca i wbić mu kołek w serce. A właściwie srebrny sztylet, bowiem wampiry niespecjalnie boją się kawałka drewna. Jako prawdziwa pogromczyni pracuje nocami, podrywając potwory w barach i bezlitośnie wysyłając je na tamten świat. Przynajmniej do czasu, kiedy jako koleją ofiarę wybiera Bonesa, łowcę nagród … również zajmującego się polowaniem na wampiry.
Tym razem ona sama ledwie uchodzi z życiem, a w zamian za ocalenie zostaje zmuszona do współpracy. Bones nieźle zarabia na likwidowaniu wampirów, ale i jemu przyświeca wyższy cel – chce odkryć, kto stoi za tajemniczymi zniknięciami kobiet. Już w latach 40. w Vermont w niejasnych okolicznościach zaginęło kilka osób i do dnia dzisiejszego nie znaleziono żadnych śladów. Podobny scenariusz miały zniknięcia młodych dziewcząt w Meksyku, a ostatnio w masowo giną kobiety w Ohio. Tu dodatkowo, atmosfera jest szczególna, bowiem jest to region, przez który przechodzi cienka linia oddzielająca to, co naturalne od paranormalnego.
Bones podejrzewa, że za tymi wydarzeniami stoi bezwzględny Hennessey – ktoś więcej, niż tylko zwykły łajdak wysysający z ludzi krew. To także mistrz dla wielu przerażonych wampirów, którzy gotowi są mu służyć ze strachu przed jego zemstą. Jedynie Catherine nie odczuwa przed nim strachu, a mając u boku Bonesa jest pewna, że wkrótce go dopadną. Dziewczyna nie przypuszcza jednak, jaką cenę przyjdzie jej zapłacić w imię tej walki, a w niebezpieczeństwie jest nie tylko ona, ale także jej bliscy. Macki Hennesseya sięgają bowiem poza świat potworów, a na jego skinienie są nawet władze…
Czy półumarłej i umarłemu uda się pokonać bezwzględnego potwora? Czy rodzące się między nimi uczucie przetrwa przeciwności losu? Tego dowiecie się miedzy innymi z książki „W pół drogi od grobu”, nie tyle mrocznej co dowcipnej i zapadającej w pamięć. Charyzmatyczni bohaterowie, cięte riposty, ciekawa fabuła i wspaniale poprowadzona akcja – to tylko niektóre z zalet książki, która przy okazji obali wiele mitów o wampirach.
Powieść Jeaniene Frost jest pierwszą z cyklu „Nocna Łowczyni”, a uwagę do niej przykuwa już sama okładka. To pozycja dla tych, którzy są już zmęczeni miłostkami nastolatków, dialogami z telenoweli rodem i dziecinnym podejściem do tematu oraz przerostem formy nad treścią. Tym razem Wydawnictwo MAG oddaje czytelnikom książkę, którą nie tylko czyta się z zapartym tchem (nie mogę uwierzyć, że to napisałam), ale i z niecierpliwością czeka się na więcej.


Jeaniene Frost "W pół drogi do grobu", MAG, 2011r.
Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl 

poniedziałek, 24 października 2011

Adrian Lara "Popioły północy"

Trzydzieści lat temu Claire Roth była młodą, naiwną studentką, która nie miała pojęcia o istnieniu na Ziemi rasy, która żywi się krwią i żyje w mroku, a także niezwykłych stworzeń, które były ludźmi, choć pozbawionymi jednocześnie ludzkiego pierwiastka. Teraz jest wciąż piękną i młodą kobietą, Dawczynią Życia, nierozerwalnie związaną za pomocą krwi z Wilhelmem Rothem. Żyją jednak osobno - on mieszka w Mrocznej Przystani w mieście, ona zaś wraz z ochroniarzami, w wiejskiej rezydencji oddalonej od miasta o dwie godziny jazdy. Opiekun i pan pozwala jej żyć po swojemu, obracać się we własnych kręgach, przynajmniej dopóki nie zagraża to jego autonomii.
Wokół Claire nie ma miłości, a teraz pojawia się jeszcze nienawiść. Do rezydencji przybywa  Andreas Reichen, jej ukochany sprzed lat, teraz ziejący żądzą zemsty. Historia ich trudnego związku oraz walki o sprawiedliwość stała się kanwą książki Lary Adrian „Popioły północy”, kolejnej już z serii „Rasa Środka Nocy”. Romans paranormalny podszyty jest tu delikatnym erotyzmem i krwią, bo ta płynie strumieniami podczas uczt urządzanych przez wampiry.
Tym razem Andreas wyłoni się z ognia zniszczenia, pozostawi bowiem za sobą tylko zgliszcza. Posługuje się odwiecznym prawem odwetu i nie spocznie, dopóki nie zmiecie z powierzchni ziemi wszystkich pracowników Agencji Bezpieczeństwa. Teraz przy życiu został jedynie Roth, splamiony krwią rodziny Andreasa, którą bezlitośnie wymordował. Andreasa nic już nie powstrzyma przed zadaniem ostatecznego ciosu, nawet Claire, jedyna kobieta, która widziała w nim dobro.
Przed laty to Andreas zakończył ich związek bez pożegnania i bez wyjaśnień. Teraz ona wierzy, że rozlewu krwi można uniknąć, sprawy jednak zaszły zbyt daleko. Okazuje się, że ten, którego karmiła swoją krwią, jest bezwzględnym łotrem, który na dodatek snuje plany o rewolucji. Należy do grupy, która dąży do stopniowego wyprowadzenia Rasy z mrocznego, podziemnego świata i zapewnienia je pozycji władców ludzkości. Czy w obliczu takiego rozwoju sytuacji jest szansa na wspólną przyszłość Andreasa i Claire? Atmosfera zagęszcza się, szczególnie, że wampir po raz pierwszy spróbował jej krwi i nie będzie dla niego już innej, dopóki ta Dawczyni Życia będzie na świecie. Tego rodzaju połączenie może zerwać tylko śmierć…
Czytelniczki, które poznały już naturę specyficznych związków pomiędzy Dawczyniami Życia a mężczyznami, których karmią wiedzą, że niekiedy relacje te pełne są pasji i namiętności. W „Popiołach północy” obiektem pożądania jest inny wampir co nie znaczy, że jest ono słabsze. Słabszy jest jednak każdy kolejny tom serii, spada też napięcie, tempo akcji, a autorka zamiast się rozwijać najwyraźniej odcina kupony od swojego sukcesu. Szkoda, bo mogło być naprawdę strasznie …

Adrian Lara "Popioły północy", Wydawnictwo AMBER, 2011r.
Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl

czwartek, 20 października 2011

L. J. Smith "Pamiętniki wampirów Pamiętnik Stefano t.3 Pragnienie"

Klaus. Imię przeklęte. To jeden z pierwszych wampirów, szalony potwór i uosobienie zła. Służą mu inne stare wampiry, a jego istnienie związane jest z klątwą - dolą wiecznego nocnego włóczęgi. Jaki jednak związek ma ów demon z czeluści piekieł z Katherine - tą, za której sprawą dwaj bracia nie tylko stali się wampirami, ale i zaciekłymi wrogami?
„Pamiętnik Stefano. Tom 3. Pragnienie” to kolejny już tom serii powstałej na podstawie powieści L. J. Smith i serialu telewizyjnego Kevina Williamsa & Julie Plec. Książka jest historią miłosnego trójkąta, krwawych zbrodni i nienawiści, która przepełnia Damona. I choć do specjalnie ambitnych nie należy, nie porywa ani nie zadziwia, to jednak jestem pewna, że losy dwóch przystojnych braci Salvatore z pewnością przyciągną niczym magnes rzesze fanek.
Tym razem Stefano postanawia raz na zawsze odciąć się od brata. W Nowym Orleanie zachłysnął się mocą ale to Damon niszczył ludzi tak, jakby ich życie nie było nic warte. Zadał także ostateczny cios Callie. Zamieniając brata z wampira Stefano odebrał mu życie, a w zamian za to ten odebrał mu to co mógł – nową miłość. Nic dziwnego, że Stefano wyrusza do Nowego Jorku by w tłumie odciąć się od Damona i uniknąć tej ciemnej i krwawej drogi, jaką obrał. Kiedy na dodatek w parku ratuje życie pięknej Bridget, córce Winfielda T. Sutherlanda, właściciela  ogromnego majątku, może być dumny, że okazał coś, czego typowy wampir nie posiada - miłosierdzie. Tyle tylko, że wszystko okazuje się być misternie skonstruowanym przez Damona planem.
Damon zdążył się już bowiem rozpanoszyć w Nowym Jorku i rzucić czar na całą rodzinę Sutherlandów w tym jedną z trzech sióstr - Lydię. Jego plan zdobycia rodowego majątku jest tym bardziej perfidny, że Damon żąda od Stefano poślubienia najmłodszej z sióstr, tej, którą ocalił. W przeciwnym wypadku wampir nie będzie miał skrupułów, by zmieść szacowną rodzinę z powierzchni ziemi i urządzając krwawą jatkę pokazać Stefano swoją siłę.
Bracia nie spodziewają się jednak, że ich śladem podąża ktoś o Mocy większej niż można przypuszczać i niesłychanej żądzy zniszczenia. Ktoś, kto pragnie ich ukarać za śmierć Katherine. Czy rodzeństwo Salvatore jest gotowe przezwyciężyć wzajemną niechęć i zjednoczyć się w walce z wrogiem?
„Pamiętniki Stefano” to wyprawa w krwawy świat wampirów i ich zmagań ze sobą, choć brak mi tu analizy emocji targających braćmi. Jestem przekonana, że Damon pod maską twardziela, mordercy kryje lęk przed tym, kim stał się za sprawą brata, a z kolei Stefano, choć szlachetny i prawy, został tu zdegradowany do roli cienia, a mówiąc brutalnie - mięczaka. I choć zdecydowanie nie zostałam fanką tej serii to mam nadzieję, że w kolejnych tomach zobaczę Stefano - mężczyznę, a nie Stefano - lękliwego brata pełnego charyzmy Damona.

L. J. Smith "Pamiętniki wampirów Pamiętnik Stefano t.3 Pragnienie", AMBER

Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl

poniedziałek, 26 września 2011

Karen Chance "Dotyk Ciemności"

W greckiej mitologii, Cassandra była prorokinią i kochanką Apolla. Jednak jej miłość była udawana i kiedy tylko uzyskała dar jasnowidzenia to uciekła od niego. Apollo odnalazł ukochaną, a w akcie zemsty zostawił jej zdolność widzenia tylko… tragicznych wydarzeń, którym nie mogła zapobiec, gdyż nikt nie wierzył jej przepowiedniom.
Dar ten posiada również Cassandra Palmer, Cassie, mieszkanka stanu Georgia i wychowanka wampira - mafioso. Jej wciągającą historię zdecydowała się spisać Karen Chance, a czytelnik rozpoczyna krwawą lekturę na własne ryzyko, bowiem nigdy nie wiadomo, jakie skutki uboczne będzie miało obcowanie z magią. „Dotyk ciemności” to pierwszy tom serii o przygodach wieszczki, a błyskotliwa powieść z gatunku paranormal/urban fantasy jest prawdziwym odkryciem deklasującym (jak dla mnie) produkty Charlaine Harris czy Patricii Briggs, czyli monotematyczne romanse paranormalne.
Wraz z otwarciem książki wkraczamy w świat duchów – nie tylko tych typowych, nawiedzających różne miejsca, czy duchów opiekuńczych oraz astralnych ech, ale i wampirów, wilkołaków, elfów, magów i innych mrocznych postaci wykreowanych przez fantazję autorki. Bohaterka książki ma z nadprzyrodzoną sferą nieustanny kontakt bowiem od zawsze przyciągała dusze zmarłych, o czym może świadczyć astralna obecność jej przyjaciół: Portii, południowej piękności w krynolinie oraz Billy Joe’ go, anioła stróża Cassie, a właściwie natręta, który niekiedy okazuje się być bardzo przydatnym. 
Mimo swoich zdolności dziewczyna nie ma łatwego życia - jej rodzice zostali zamordowani, ona sama wychowywała się w mafijnej rodzinie wampirów, której przywódca Tony bez skrupułów korzystał z przewagi, jaką daje znajomość przyszłych wydarzeń. Odkąd uciekła od swojego pana (nota bene wywodzącego się z rodziny Drakuli ) jest zmuszona ukrywać siebie i swoje talenty. Kiedy jednak otrzymuje za pośrednictwem maila swój nekrolog zdaje sobie sprawę, że nigdy już nie będzie bezpieczna, jeśli nie zmierzy się z wrogiem. W przeciwnym wypadku spełni się proroctwo - zginie o godzinie podanej w nekrologu.
Szukając ratunku Cassie trafia do Senatu wampirów, instytucji, która powstała jeszcze w czasach bezustannych wojen pomiędzy wampirami, magami, ludźmi i innymi grupami. Senat orzekł, że walki prowadzą do totalnej zagłady i należy je zakończyć, a przez wieki udało się ten względy pokój utrzymać. Aż do teraz, kiedy pojawia się żądny władzy Rasputin (tak, tak, mowa o dawnym doradcy Mikołaja II), który rozżalony brakiem miejsca dla niego w europejskim senacie, zaczyna atakować jego członków. Nic dziwnego, że w obliczu zagrożenia Senat zgadza się pomóc Cassie, ale nie oferuje bezinteresownego wsparcia – postanawia wykorzystać umiejętności dziewczyny dla swoich celów.
Cassie będzie musiała stawić czoła temu, od czego uciekała całe lata - swojej przeszłości. Przy okazji odkryje sekrety swoich rodziców stawiających w nowym świetle jej rolę w tych krwawych zmaganiach o władzę i wpływy, przekona się, jakie jest jej przeznaczenie oraz…. jak smakuje pożądanie.
Lektura „Dotyku ciemności” liczącego prawie czterysta stron zdaje się trwać zdecydowanie zbyt krótko. Akcja toczy się wartko, a następujące lawinowo wydarzenia i zwroty akcji nie dają nam nawet na minutkę odpocząć. I mimo, iż ta nieustanna koncentracja w pewnym momencie zaczyna męczyć, to zamykając powieść żałujemy, że na kolejny tom powieści Karen Chance przyjdzie nam poczekać.

Recenzja znajduje się również na stronach wortalu literackiego Granice.pl

Karen Chance "Dotyk Ciemności", Wydawnictwo Papierowy Księżyc, 2011r.

środa, 7 września 2011

Christine Feehan „Mroczny płomień”

Kilka stuleci temu pewien chłopiec i pięcioro innych karpatiańskich dzieci, byli świadkami śmierci swoich rodziców. Zginęli z rąk najeźdźców, Turków otomańskich, którzy uznali ich za wampiry. Siła i żelazna wola małego mężczyzny pozwoliły im przetrwać wieki nauki, adoptowania się i budowania nowego życia. Byli przekonani, że na świecie pozostali tylko oni jako przedstawiciele swojego gatunku, tymczasem okazuje się, że poza nimi istnieją inni Karpatianie, nie będący wampirami. Było to ogromne zaskoczenie, bo do tej pory sądzili, że wszyscy karpatiańscy samce muszą przejść metamorfozę…
Wspomnianym chłopcem, teraz przywódcą grupy Karpatian, a zarazem bohaterem pełnej grozy książki Christine Feehan „Mroczny płomień” jest Darius. Jego historia z pewnością uwiedzie niejednego fana powieści z serii paranormal romance, choć muszę przyznać, że jest jedną z najsłabszych pozycji wśród tych, które w ostatnich miesiącach pojawiły się na rynku.
Sama fabuła powieści jest dość interesująca i mroczna, jak na tego typu książki przystało. Poznajemy Dariusa w dość trudnym dla niego momencie życia. Dalej opiekuje się swoją grupą, podróżują teraz wszyscy jako zespół, współcześni trubadurzy wędrujący z miasta do miasta, starając się zachowywać anonimowość. Jednak w umysł mężczyzny coraz częściej wkrada się lęk i obawa, że któregoś dnia zwróci się przeciwko swoim towarzyszom. Jest mrocznym, drapieżnym nieśmiertelnym, ale już kilka wieków temu stracił zdolność odczuwania, widzenia kolorów, nie pragnął kobiety, nie śmiał się i nie kochał. Nie czuł nawet winy, kiedy był zmuszony kogoś zabić. Był w nim jedynie coraz większy głód, a bestia wewnątrz rosła próbując wydostać się na wolność. Świadomy tego, że stanowi oparcie dla swoich ludzi Darius walczy ze sobą, ale mrok pochłania go z każdym dniem mocniej. A przynajmniej do czasu, kiedy nie spotka Jej- jedynej kobiety w której mógł dostrzec kolor, a dokładniej rude niczym ogień włosy.
Tempest Trine, zwana Rusti, znacząco różni się od innych kobiet, choćby tym, że jest mechanikiem samochodowym. Co więcej, różni się też od innych ludzi, a jej fale mózgowe odbiegają od typowych wzorców myślowych. Przypominają raczej sposób myślenia sprytnych i inteligentnych lampartów, a ona sama od dziecka ma niezwykłą zdolność porozumiewania się ze zwierzętami. Czy jednak zdoła oswoić bestię, która drzemie w Dariusie? I czy jemu uda się okiełznać jej dziką, niezależną naturę, nawet jeśli związał ich dusze i serca niewidzialnymi węzłami dzięki starożytnemu rytuałowi? Jest to szansa mężczyzny na względną normalność, na wybawienie bowiem bez Rusti Darius będzie musiał wybierać pomiędzy śmiercią w płomieniach słońca, a szaleństwem, losem nieumarłego, a utratą duszy. Dla każdego Karpatianina istnieje bowiem tylko jednak taka kobieta na całym świecie, a dla Dariusa jest to właśnie ogniście ruda wielbicielka samochodów i dzikich zwierząt. Mimo, że grupie zagrażają łowcy wampirów, od lat planujący zdobyć materiał do swoich eksperymentów, to pozostaje zadać pytanie, czy największą, wręcz niszczycielską siłą, nie jest namiętność?
„Mroczny płomień” będący częścią „Mrocznej serii” Christine Feehan to bez wątpienia powieść gorąca, ale nie od akcji, tylko od pożądania, które wybucha pomiędzy Dariusem a Rusti czyniąc z książki pozycję zdecydowanie przeznaczoną dla dziewcząt powyżej osiemnastego, a już na pewno szesnastego roku życia. Poza tym, że oprócz scen uwodzenia i dzikiego seksu w książce raczej niewiele się dzieje, denerwować może ciągłe podkreślanie odmienności Rusti (miałam wrażenie, że jeśli po raz kolejny napotkam na wzmiankę o jej falach mózgowych to wybuchnę) czy tragicznych losów rodziców Dariusa i pogromu sprzed lat. Jestem przekonana, że pomimo tych mankamentów powieść Feehan znajdzie swoich zwolenników- być może przyciągnie ich kolorową okładką książki bądź intrygującym opisem na okładce. Ja jednak nie jestem do autorki przekonana, bo choć uciekła od tradycyjnego wizerunku wampira tworząc rasę Karpatian, to zdecydowanie była to ślepa uliczka.

Christine Feehan „Mroczny płomień”, AMBER, 2011r.

Recenzja została umieszczona także na stronach wortalu literackiego Granice.pl

środa, 31 sierpnia 2011

Giffith Clay, Griffith Susan "Imperium wampirów"

Wampiry od wieków wzbudzają naszą ciekawość, a wokół nich narosło wiele mitów. Żaden człowiek nie zdaje sobie jednak sprawy jak bardzo są niebezpieczne, i że daleko im od  wskrzeszonych trupów ludzi. Obecnie istoty te klasyfikuje się jako pasożytniczy gatunek żywiący się ludzką krwią, nazywany w systematyce homo nosferatii. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że wampiry i ludzie są do siebie bardzo podobni. Na tyle, by wampiry żyły swobodnie na obrzeżach ludzkiego świata. Przynajmniej do momentu, w którym się nie zjednoczyły.
Wydarzenia opisane w fascynującej książce autorskiej pary Clay`a i Susan Griffith mają miejsce sto pięćdziesiąt lat po rewolucji wampirów i Wielkiej Rzezi, w 1870 roku. Wówczas wampiry wyłoniły się, by ujarzmić ludzki świat, uderzając w serca wielkich imperiów Europy, Ameryki i Azji. Zdekapitowały rządy, armie, zniszczyły dorobek technologiczny człowieka. W ciągu zaledwie dwóch lat wampiryczne klany podzieliły pomiędzy sobą stary świat.
Setki tysięcy ludzi, tych ocalałych, uciekły na południe szukając schronienia w koloniach i zażarcie walcząc o prawo do osiedlenia się i życia. Jedynie Cesarstwo Ekwatorii i Republika Amerykańska zdołały odeprzeć najazd pasożytów. Cesarstwo powstało na ruinach Imperium Brytyjskiego i rozciągało się od Indii po Afrykę Południową. W Republice zaś władzę sprawowała oligarchia bogatych rodów, które z Panamy niepodzielnie władały większą częścią Ameryki Środkowej oraz Indii Zachodnich, rozszerzając swą hegemonię na południowe obszary Stanów Zjednoczonych.
Nadszedł jednak czas, by przeciwstawić się uzurpatorom i zmienić kształt świata wytyczając nowe granice. Ludzie znów zaczęli wierzyć, że są wystarczająco zorganizowani, by uderzyć w dzikie hordy wampirów. Ta brutalna rekonkwista miała się zacząć na północy, a kluczowym elementem strategii ludzi była księżniczka Adele, bohaterka „Imperium wampirów”, czyli powieści rozpoczynającej wyjątkową trylogię osadzoną w świecie XIX- wiecznych zdobyczy technologicznych, oraz konfliktu pomiędzy człowiekiem, a jego pasożytem. Czemu księżniczka jest tak ważna? Bowiem jako jej cesarska wysokość, księżniczka Adele ma moralne prawo i obowiązek zadbać o przyszłość świata. Ma się to dopełnić po zaślubinach, które połączą dwa państwa w walce przeciwko wrogowi. Do ceremonii podczas której Adele połączy swoje losy z senatorem Clarkiem został zaledwie miesiąc, kiedy dziewczyna wyrusza w podróż po zrzeszonych koloniach. Tyle tylko, że wampiry zrobią wszystko, by zachować status quo, a rozleniwionym i popadłym w dekadencję potworom nie uśmiecha się rezygnacja z władzy i powrót do życia w kryptach czy dziurach w ziemi. Syn wampirzego króla Londynu Dymitra, Cesare wpada na szatański pomysł porwania Adele nie zdając sobie sprawy, że zaogni konflikty pomiędzy ludźmi i wampirami. A może właśnie o to mu chodzi? Całe szczęście, że u boku Adele pojawia się legendarny wojownik, tajemniczy Greyfriar, pogromca wampirów, który ratuje jej życie. Czy ma w tym jakiś interes? I co Adele ma sądzić o przystojnym bracie swojego oprawcy, następcy londyńskiego tronu, lordzie Szkocji? Książę Gareth jest wyraźnie zafascynowany ludźmi i nie ma zamiaru skazywać Adele na śmierć czy też jej więzić. Chyba, że klatką miałoby być jego serce….
Władca Republiki Amerykańskiej, Greyfriar czy książę wampirów- kogo pokocha Adele i czy będzie to uczucie spełnione? Czy przyjdzie jej wybierać pomiędzy miłością, a obowiązkiem jako księżniczki wobec swojego ludu? Na te wszystkie pytania uzyskamy odpowiedź podczas lektury, a „Imperium wampirów” tylko rozpali nasze żądzę poznania dalszej części historii.
Książka Claya i Susan Griffith, choć traktowana jest jako romans paranormalny, w rzeczywistości jest fantastyczną powieścią łączącą przygodę, walkę o władzę i miłość, a wszystko to w perfekcyjnie dopracowanym świecie stworzonym przez autorów. Tym samym dostajemy książkę znacząco wyróżniającą się na tle innych, a sama Adele nie przypomina mimozowatych panienek zafascynowanych kłami zmiennokształtnego. To wszystko sprawia, że mimo mojego dość obojętnego stosunku do tego rodzaju literatury, z ochotą sięgnę po drugą część trylogii.

Recenzja znajduje się na stronach wortalu literackiego Granice.pl

Giffith Clay, Griffith Susan "Imperium wampirów", AMBER, 2011r.

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

L. J. Smith "Pamiętniki wampirów. Pamiętnik Stefano. Tom 1: Początek"

Egzystują wśród ludzi. Chodzą po tej samej ziemi, posługują się ludzką mową, ale piją coś innego niż my – krew, która daje im moc. Nazywają ich demonami, un vampiro, wampirami. Nie mają dusz i nigdy nie umierają. Pozostają nieśmiertelni po wsze czasy …
Choć wampiry kojarzone są z miejscami takimi jak cmentarze, czy z opuszczonymi pałacami i zamkami, a nie z żyzną, zieloną krainą Wirginii, to jednak tu, w Mystic Falls osadzona jest akcja bestsellerowej powieści L.J.Smith. „Pamiętniki wampirów” to prawdziwa gratka dla wielbicieli telewizyjnego serialu Kevina Williamsona & Julie Plec („The Vampire Diaries”) z przystojnym Ianem Somerhalderem i Paulem Wesley`em  w rolach głównych.
„Pamiętnik Stefano. Początek” to pierwszy tom tej wampirzej sagi, swoistego zamiennika „Zmierzchu”. Ten typ literatury ma swoich zwolenników i przeciwników, ale zakładam, że tym drugim, na książkę szkoda będzie czasu i środków. Ci zaś, którzy pokochali serial (a nawet założyli kilka fanklubów), książkę przygarną ochoczo, zagłębiając się po raz wtóry w wydarzenia znane ze szklanego ekranu.
Powieść przenosi nas ponad sto lat w przeszłość, na plantację Veritas, będącą własnością rodziny Salvatore. Poznajemy apodyktycznego mężczyznę, ojca rodu, który pragnie sterować swoimi synami, Stefano i Damonem, niczym pionkami na szachownicy. Jednak starszy z nich, Damon, to dziki i nieokiełznany duch, wymykający się spod rodzicielskiej kontroli. Dlatego też majątek zapisany jest na Stefano, miłośnika piękna i literatury, który jest wcieleniem uległości i łagodności. Nawet zaaranżowane przez ojca małżeństwo z jedną z sąsiadem (bogatą, należy dodać) nie jest w stanie skłonić go do buntu. Mięczak – nic dodać, nic ująć.
Życie braci zmienia się, kiedy w majątku pojawia się nieziemsko piękna i wyuzdana (zwłaszcza jak na tamte czasy) Katherine Pierce, o niejasnej przeszłości, ale za to z wyjątkowym talentem do uwodzenia. Wkrótce zarówno Damon jak i Stefano leżą u jej stóp, a naszemu poecie wcale zdaje się nie przeszkadzać fakt, że zbliżają się jego zaręczyny. Niedługo zresztą cieszy się statusem narzeczonego – biedna, nijaka Roslyn zostaje znaleziona z rozdartym gardłem. Przypadek?
Teraz już nic nie stoi na przeszkodzie, by skosztować słodkich ust Katherine, a że te usta wypełnione są kłami … no cóż, ryzyko zakochanego.  Atmosferę napięcia, jaka towarzyszy cichej rywalizacji braci podgrzewają dodatkowo mieszkańcy Mystic Falls, którzy sądzą, że za kilkunastoma śmieciami, jakie miały miejsce w ostatnim czasie, stoją wampiry. Planują zatem obławę, a jednym z prowodyrów jest nikt inny, jak tylko ojciec braci.
Zapewne doskonale znacie fabułę, a jako wierni fani serialu możecie cytować nawet wypowiedzi bohaterów. Książka jest niemal wiernym odwzorowaniem telewizyjnego hitu, ale to przecież nie jest istotne. Historia drukowana pobudzała i pobudza wyobraźnie, a dodatkowo opowieść Stefano traktować można, jak gadżet filmowy. Co prawda o niewielkiej wartości literackiej, ale za to pod względem sentymentalnym – bezcenny.

L. J. Smith  "Pamiętniki wampirów. Pamiętnik Stefano. Tom 1: Początek", Wydawnictwo AMBER

Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl

wtorek, 16 sierpnia 2011

Chloe Neill „Niektóre dziewczyny gryzą”

A miało być tak pięknie - profesorski stołek na Uniwersytecie w Chicago, specjalizacja z literatury angielskiej, a dokładnie ze średniowiecznej literatury romantycznej i życie wypełnione książkami i studiami. Nic więc dziwnego, że kiedy Merit na kilka dni przed swoimi dwudziestymi ósmymi urodzinami budzi się na tylnym siedzeniu limuzyny i odkrywa, że została przemieniona w wampira, jest wściekła.
O losach tej niezwykle sympatycznej i utalentowanej wampirzycy przeczytamy w niezwykłej powieści paranormalnej „Niektóre dziewczyny gryzą”, która otwiera serię „Wampiry z Chicagolandu”. Autorka, Chloe Neill, stworzyła fascynującą historię kobiety zagubionej w świecie wampirów, a jednak obdarzonej silną mocą i wolną wolą, która wybitnie przeszkadza jej w podporządkowaniu się regułom nowego życia.
Merit, po szoku wywołanym odkryciem swojej przemiany, przypomina sobie brutalny atak, jakiego padła ofiarą idąc przez kampus Uniwersytetu Chicagowskiego, a następnie jego - wampira, który uratował ją przed śmiercią dając jej nowe życie. Tym samym sama stała się wampirem, elewem wampirzego Domu zaliczanego do najstarszych wśród dwunastu w Stanach Zjednoczonych. Jako, że tylko Mistrz Domu ma przywilej stwarzania nowych wampirów, to za jej metamorfozę odpowiedzialny jest Mistrz Cadogan, Ethan Sullivan, który ma wyjątkową chęć podporządkować sobie piękna nowicjuszkę.
Teraz kobieta będzie musiała dostosować się do nowych zwyczajów, picia krwi i dokładnie przestudiować Kodeks Domów Ameryki Północnej, stanowiący zbiór informacji na temat Domu Cadogan, jednego z trzech największych, poza Navarre i Grey. Ma dostawać pensję (i to całkiem sporą) i poza pewnymi ograniczeniami prowadzić normalną egzystencję (celowo nie użyję słowa „życie”). Niestety nie będzie mogła wrócić na studia i do swojej pracy asystentki bowiem uniwersytet nie życzy sobie zębatych w szeregach studentów, ani tym bardziej profesorów. Najbardziej jednak Merit boli konieczność podporządkowania się innym wampirom i złożenia ślubów wobec domu, szczególnie, że mistrz Cadogan wyraził życzenie uczynienia jej swoją nałożnicą.
Wampirka ma, oprócz sercowo - erotycznych dylematów sporo do zrobienia, zbliża się bowiem dzień Powierzenia, czyli formalnego wprowadzenia do Domu. Moment, w którym będzie musiała określić, czy akceptuje życie, które jej dano, czy uciec i żyć na marginesie społeczności, znosząc odrzucenie tych, którzy rozumieją jej głód, czyli zostać Buntownikiem.
Prawdopodobnie, to właśnie jeden z takich outsiderów napadł na nią rozrywając gardło, Buntownicy też są odpowiedzialni za kolejne morderstwa w Chicago. Tyle tyko, że z powodu medalionu Domu znalezionego na jednym z miejsc zbrodni podejrzenia pada właśnie na Dom Cadogan.
Czy Merit zjednoczy się z przynależącymi do jej Domu wampirami? Jako obdarzona olbrzymią mocą (opiera się urokowi wampirów) ma szansę wykryć zbrodniarza i oczyścić swój Dom od podejrzeń, a przy tym zbliżyć się do Ethana nawet, jeśli sama oszukuje się, że nie ma na to ochoty.
Chloe Neill tworząc świat, gdzie wampiry chodzą pomiędzy ludźmi, a rozwój techniki stwarza możliwość przechowywania i pakowania krwi, nie zaskoczyła oryginalnością. Mimo to rzeczywistość Chicagolandu i koncepcja Domów w których zrzeszone są wampiry jest niezwykle interesująca, a temperaturę lektury podwyższa dodatkowo przyciąganie pomiędzy Mistrzem a Merit. Wątek morderstw, zbliżający ten romans paranormalny do książek sensacyjnych stanowi dodatkowy plus dla autorki, która umiejętnie splatając ze sobą kilka wątków (także i tych krwawych) oddała w nasze ręce powieść wyróżniającą się znacznie na tle innych o podobnej tematyce. Fanom gatunku nie pozostaje zatem nic innego, jak po lekturze zasiąść w fotelu i niecierpliwie czekać na kolejne tomy serii. Popijając szklaneczkę bloody mary oczywiście……
Chloe Neill „Niektóre dziewczyny gryzą”, Wydawnictwo AMBER, 2011r.
Recenzja znajduje się takze na stronach wortalu literackiego Granice.pl

niedziela, 7 sierpnia 2011

Nancy Haddock „Szalone życie wampira”

„Teraz jestem wolną kobietą. Mam syntetyczną krew w butelkach, superbloker przeciwsłoneczny i całonocne zakupy w Wal-Marcie. Mogę poruszać się przez sporą część dnia i polować całą noc szczególnie, że moją zwierzyną są przeceny w opustoszałym hipermarkecie”. Brzmi niedorzecznie? Nie wtedy, kiedy mówi to osoba uwieziona ponad 200 lat w pudełku zwanym trumną. Dopiero teraz, kiedy wydostała się na powierzchnię ma zamiar uczynić swoje nowe pozagrobowe życie jak najbardziej ekscytującym. Krokiem ku temu jest podjęcie pracy …
Tym sposobem Cesca Marinelli, która ostatnie lata przeleżała pod wspaniałym wiktoriańskim domem na Florydzie została certyfikowaną przewodniczką biura wycieczki z Duchami Starego Wybrzeża. Jeśli nie możesz wyobrazić sobie wampirzycy opowiadającej historie o duchach, na dodatek uzależnionej od karmelowego macchiato Starbloods, to koniecznie musisz przeczytać książkę Nancy Haddock „Szalone życie wampira”. Powieść jest pierwszą z serii wampirycznych komedii romantyczno-sensacyjnych pod tytułem „Najstarsza wampirzyca w mieście i można powiedzieć, że jest to szalona (i śmiertelnie straszna) jazda bez trzymanki.
Francesca ma w dzisiejszych czasach zdecydowanie lepsze życie niż w XIX wieku, kiedy to została schwytana z powodu jej daru jasnowidzenia i telepatii, a następnie przemieniona w wampira przez samego króla tej „zębatej brygady”. Obecnie, odkąd tylko wyszła z trumny odkopana przez nową właścicielkę posiadłości Maggie O`Halloran i jej chłopaka Neila, jest gotowa przyjąć wszelkie zdobycze XXI wieku z otwartymi ramionami.
Wampirka, jako najstarsza obywatelka miasta, która nadała całkiem nowego znaczenia określeniu „dobrze zakonserwowana” każdą wolną chwilę spędza surfując, jeżdżąc na rolkach czy grając w brydża i ciesząc się prawem decydowania o swoim losie. Mimo obowiązku rejestracji i konieczności przestrzegania przepisów Agencji Ochrony Wampirów nie odczuwa presji i jedyna kwestia w której znacząco „odstaje” od otoczenia to mężczyźni, a raczej ich brak.
Dopiero kiedy w jej otoczeniu pojawia się przystojny Deke Saber, wampirka przekonuje się, jak niewiele wie o relacjach damsko-męskich. Priorytetem jest jednak sprawa tajemniczych zabójstw o które … Francesca jest podejrzana. Wraz z Saberem będzie musiała zatem rozwiązać zagadkę, by uwolnić się od potencjalnych zarzutów i zbliżyć do partnera. A będzie ku temu okazja, bowiem niebezpieczeństwo zagraża również jej samej, zaś tropy prowadzą do organizacji podobnej do Klu Klux Klanu, której celem jest eksterminacja wampirów.
Czy Cesca i Deke odnajdą prawdziwego winowajcę? Kim jest czarodziej Cosmil i jaką rolę odgrywa w historii magiczny kot dowiecie się dzięki Nancy Haddock. Autorka funduje nam wakacje na Florydzie, pełne zagadek zbrodni i śmiechu, a w towarzystwie zabawnej wampirki zapomnimy o wszystkich kłamstwach, jakimi nas na temat wampirów karmiono. Chyba, ze od tego momentu zaczynają zabijać śmiechem….
 Recenzja znajduje się także na stronach wortalu literackiego Granice.pl
"Szalone życie wampira" Nancy Haddock, Wydawnictwo AMBER

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

MaryJanice Davidson "Nieumarła i bezrobotna"

Myślicie, że utrata pracy to największa tragedia, jaka może spotkać człowieka? Otóż jesteście w błędzie. Tragedią jest bowiem stracić pracę, umrzeć, narodzić się na nowo i … pozostać bezrobotnym.
O tym, jak wielki to ból, wie doskonale Betsy Taylor, bohaterka niezwykle zabawnej i (nie) strasznej książki MaryJanice Davidson „Nieumarła i bezrobotna”. Ta paranormalna komedia romantyczna to już druga, po „Nieumarłej i niezamężnej” część historii o zwariowanej singielce  i wielkiej miłośniczce markowych butów, której przyszło zostać Królową Wampirów.
Po  szoku, jaki przeżyła odkrywając swoja nową naturę i walce z Nostro wydaje się, że Betsy ma już święty (to chyba nie najlepsze słowo w tym przypadku) spokój i może zająć się poszukiwaniem pracy. Bogata przyjaciółka nie może przecież utrzymywać jej do końca życia, zresztą jak na Królowa przystało, musi mieć przecież fundusze na jedyny nałóg jaki jej pozostał … zakupy nowych botków. Nic zatem dziwnego, że kiedy dostaje pracę w sklepie z butami w Centrum Handlowym Mall of America i zostaje ekspedientką w Macy`s, czuje się, jakby świat leżał u jej stóp.
Są jednak tacy, którzy uważają, że zawód sprzedawcy jest niegodny królowej, a jednym z tych osobników jest jej król, czyli nieumarty i wielce denerwujący Eric Sinclair. Poza zaspokajaniem swoich zachcianek czas najwyższy, żeby Betsy zabrała się za panowanie, a właściwie za ratowanie swoich poddanych. Po mieście grasuje bowiem seryjny morderca wampirów, a wszystko wskazuje na to, że jego prawdziwym celem jest nie kto inny, ale właśnie Betsy, za jej głowę zaś została wyznaczona nagroda. Morderstwa to część spisku mającego na celu pozbycie się jej, bowiem dla wielu stanowi prawdziwe zagrożenie, a jej pozycja budzi zazdrość. Nie dość, ze jest odporna na krzyże i wodę święconą, służą jej ogary, których nie stworzyła i ma bogatą sponsorkę, to jeszcze król darzy ją niezwykłą atencją.
Betsy wraz z przyjaciółmi będzie musiała wykryć sprawcę (sprawczynie?) zbrodni, a na dodatek zadbać o pewne niezwykłe dziecko zamieszkujące jej dom. No i oczywiście zaspokoić rządze swojego króla.
„Nieumarła i bezrobotna” to dość oryginalna historia dla wielbicieli gatunku, której lektura grozi natychmiastową śmiercią … przez pęknięcie ze śmiechu. Miało być strasznie, wyszło zabawnie i to w wielkim, iście królewskim (i wampirzym) stylu. Nie sposób odnaleźć w książce głębi, ale też nikt jej tu nie szuka. Ważne jest, że cięty język królowej wampirów i jej podejście do życia (a właściwie do nie-życia) gwarantują nam dobrą zabawę.


MaryJanice Davidson "Nieumarła i bezrobotna", Wydawnictwo AMBER, 2011r.
Recenzja znajduje się również na stronach wortalu literackiego Granice.pl

niedziela, 31 lipca 2011

Mroczne powitanie

W 1487 roku opublikowany został podręcznik dla łowców czarownic, Malleus Maleficarum, Młot na czarwonice. Jego autorzy, niemieccy dominikanie i inkwizytorzy - J.Sprenger i H.Kramer, udowadniali w nim, że czary sa domeną ... kobiet.

Ten blog jest nie tylko o czarach, a właściwie zupełnie nie o czarach, a jedynie o magicznych książkach na kartach których mniej lub bardziej poważnie autorzy rozprawiają się z tematem magii, wampiryzmu i innych zjawisk nie-z-tej-ziemi.

Zapraszam do lektury!