Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 września 2015

Platte F.Clark "Zły jednorożec"

Tytuł: Zły jednorożec
Autor: Platte F.Clark
Wydawnictwo: CzyTam











W czasach średniowiecznych wizerunek dziewicy z jednorożcem spoczywającym na jej kolanach był motywem często pojawiającym się w sztuce chrześcijańskiej – jednorożec symbolizował samego Chrystusa. Wierzono, że zarówno róg zwierzęcia, jak i jego łzy mają magiczną moc oczyszczania, że są lekarstwem na wszelkie choroby. Również w sztuce okresu renesansu jednorożec był symbolem czystości oraz niewinności i tak zapisuje się w świadomości ludzi po dziś dzień. Dlatego też małe dziewczynki bawią się pluszowymi maskotkami z jednym rogiem, a na rynku pojawiają się te magiczne stworzenia w różnych wcieleniach, stanowiąc ozdoby piórników, zeszytów, a nawet kolekcji ubrań dla dzieci. Niewiele osób wie, że zupełnie inaczej jednorożce postrzegane były kilkanaście wieków temu, kiedy to uważano je za jedyne zwierzęta mające odwagę przeciwstawić się słoniowi, posiadające kopyta zdolne rozciąć przeciwnikowi brzuch.
Być może tą ostatnią wizją kierował się Platte F.Clark tworząc swoją wciągającą i makabryczną powieść „Zły jednorożec”. Opublikowana nakładem wydawnictwa CzyTam książka wydaje się być prześmiewczą wersją fantasy, ale to tylko złudzenie spotęgowane przez oryginalną okładkę. Lektura już tak zabawna nie jest, szczególnie kiedy do gry wkracza pewien złośliwy jednorożec, a właściwie okrutna księżniczka ze skłonnością do agresji i niezaspokojonym apetytem. Jeśli dodamy do tego nastolatka z magiczną księgą oraz całe zastępy stworzeń takich jak krasnoludy, frobbity, mechaniczne pająki, to otrzymujemy książkę, od której nie można się oderwać niezależnie od tego, czy mamy lat piętnaście czy też sto piętnaście.
Autor przedstawia nam Maxa Spencera, jedyną osobę zdolną odczytać zapisy zawarte w „Kodeksie nieskończonej poznawalności”, opracowanym pierwotnie przez Maximiliana Sporazo jako przewodnik turystyczny. Z biegiem czasu rozrastał się on w encyklopedię i został nasycony potężna magią, służącą pomocą w „ogromnym dziele katalogowania wszelkiej egzystencji”. Kodeks zawiera piętnaście Zaklęć Pierwotnych, będących fundamentem magii trzech krain, zaś jego posiadanie może oznaczać władzę nad światem. Dlatego też niejedna istota pragnie go zdobyć, a wraz z nim – dziedzica Sporaza, by posłużyć się nim do odczytania magicznych zapisów. Żyjący w krainie ludzi (Techrusie) Max nie jest nawet świadomy istnienia równoległych krajów. Jego świat ogranicza się wyłącznie do najlepszego przyjaciela – Dirka, a także Sary, niezwykle oczytanej i ambitnej dziewczynki o dalekosiężnych planach. Max nie wie zatem, że osoby naruszające prawa autorskie Kodeksu będą „nie tylko ukarane z całą surowością prawa, ale też przywiązane do Drzewa Niedoli i lizane przez ogniste kocięta”. Nie wie również, że księga ma magiczną moc i może przenieść czytelnika w czasie, a także, że jego życie i życie jego przyjaciół jest w niebezpieczeństwie.
Tropem Maxa podąża bowiem Księżniczka Niszczycielka czyli zły jednorożec, która dla rozrywki zjada frobbity na śniadanie, obiad i kolację. Jednak jej wrażliwe podniebienie coraz częściej sprzeciwia się przyjmowaniu pożywienia skażonego magią, a w krainie Magrus wszystko jest niestety nią przesiąknięte. Jej celem jest zatem przedostanie się do świata ludzi, pełnego „smakowitych i niemagicznych stworzeń do zjedzenia”. Pobyt w obfitującym w tłuste kąski Teksasie ma poprzedzać zdobicie przez Księżniczkę Kodeksu oraz samego Maxa dla żądnego władzy czarownika. Sytuacja dodatkowo się komplikuje, kiedy Max, Dirk i Sara trafiają do przyszłości, do świata opanowanego przez zbuntowane maszyny, które zwróciły się przeciwko swoim właścicielom i pomogły Księżniczce Niszczycielce unicestwić ludzi. Działo się to w czasach Wielkiego Przebudzenia, kiedy to maszyny odkryły wolną wolę i stały się świadome dokonywanych wyborów. I wybrały wolność od ludzi i ich rozkazów …
Jak zakończy się ta opowieść? Tego nie dowiemy się ze „Złego jednorożca”, bowiem jest to dopiero pierwszy tom cyklu, który zaledwie rozbudza naszą ciekawość i apetyt na fantasy. Platte F.Clark prezentuje nam oryginalna wersję świata, w którym odnajdziemy wiele znajomych motywów, ale składających się na nową jakość. Lekkości stylu autora przeciwstawiona została wielokrotnie złożona akcja, rozgrywająca się na wielu płaszczyznach i w różnym czasie. Mimo mnogości planów i bohaterów autor doskonale jednak panuje zarówno nad wykreowanymi postaciami, jak i nad skomplikowaną fabułą. Każda kolejna scena jest starannie przemyślana, każde wydarzenie przybliża nas do wielkiej walki w Mechanicznym Mieście i … no właśnie, jeśli chcecie przekonać się, czym jeszcze przyciąga nas do lektury autor, koniecznie sięgnijcie po powieść. Zarezerwujcie sobie jednak kilka godzin wolnego czasu bowiem jestem przekonana, że kto raz otworzy „Złego jednorożca”, ten nie wstanie z fotela aż do chwili, kiedy jego świadomość zarejestruje koniec tomu pierwszego. Nie oderwie się od lektury nawet wówczas, kiedy będzie lizany przez ogniste kocięta …


piątek, 31 stycznia 2014

Wielkie rabaty w Księgarnia TaniaKsiazka.pl!

Od dziś prawdziwa gratka dla wielbicieli literatury wszelakiej i książkowych pożeraczy. 10% rabatu na zakupy w Księgarnia TaniaKsiazka.pl! Promocja trwa do poniedziałku (3 lutego) włącznie.
Informacja na temat kodu rabatowego: http://goo.gl/mD8HJj


Żródło: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=756270581052129&set=a.373975075948350.98487.180555665290293&type=1&stream_ref=10



niedziela, 6 października 2013

Leonardo Patrignani „Wszechświaty”



Tytuł: Wszechświaty
Autor: Leonardo Patrignani
Wydawnictwo: Dreams











Mimo że istnienie wielu równoległych światów i alternatywnych istnień kojarzy się z literaturą fantasy, to znalazła również odbicie w pracy naukowej. Chociażby kwantowa teoria Hugha Everetta III, określana mianem „Wieloświatowej Interpretacji Mechaniki Kwantowej” zakłada, że w kolejnych z alternatywnych rzeczywistości mogą zdarzyć się różne rzeczy, bowiem przypomina ona rozgałęziające się drzewo życia. Według fizyka, każdy ze stanów istnienia jest tak samo realny, lecz występuje w innych, równoległym świecie, albo w jednym z równoległych światów. 

Czy zatem możliwe jest spotkanie samego siebie w innym wymiarze? Czy możliwe jest, że pewnego dnia zaczniemy żyć swoim, ale jednak innym życiem? Że staniemy się swoim alter ego? Interesująco temat ten ujmuje Leonardo Patrignani, w swojej debiutanckiej powieści „Wszechświaty”, która podbija serca czytelników na całym świecie. Opublikowana nakładem wydawnictwa Dreams powieść fantasy nie ogranicza się w swoich odbiorcach wyłącznie do młodzieży. Fascynujące rozważania na temat istnienia światów równoległych wciągną wszystkich zainteresowanych dobra historią, spiskowymi teoriami dziejów czy prawami fizyki bądź rozwikłaniem wszystkich zagadek wszechświata. Autor udowadnia, że debiut nie może być kojarzony z próbami pisarskimi, nie zawsze zresztą udanymi. Tu, debiut oznacza powiew świeżości, wspaniale dopracowany redakcyjnie tekst i porywającą fabułę, która mimo komplikacji wynikającej z prowadzenia jej w wielu wymiarach, nie ma w sobie nielogicznych założeń, czy niekonsekwencji. 

Autor przedstawia nam dwójkę bohaterów – Alexa Lorię i Jenny Graver. Mają po szesnaście lat, ale oprócz wieku różni ich wszystko – on mieszka w Mediolanie, ona w Melbourne. On gra w szkolnej drużynie, a nawet jest jej kapitanem, ona pomimo młodego wieku może się już pochwalić sporą kolekcją medali zdobytych w zawodach pływackich. Więź pomiędzy nimi, szczególnie w dobie Internetu i komunikatorów, nie zdziwiłaby nikogo gdyby nie fakt, że rozmawiają oni ze sobą … mentalnie. Od czterech lat doświadczają niezwykłego z medycznego (racjonalnego) punktu widzenia zjawiska. Omdlenia, ataki przypominające epilepsję w trakcie których maja niejasne wrażenie zespolenia myśli z biegiem czasu przybierają łagodniejszą formę, a Alex i Jenny są w stanie rozmawiać ze sobą w myślach pozostając w stanie krótkiego transu, jakby zawieszenia. Głos pojawia się nagle, zaskakuje, choć powoli uczą się kontrolować przepływ informacji. Nie są jednak w stanie zapanować nad wzajemną fascynacją, a nawet miłością. 

Spotkania gdzieś poza czasem i poza rzeczywistością przestają wystarczać – pragną się zobaczyć, dotknąć, odkryć na czym tak naprawdę polega ich wyjątkowość. Umawiają się zatem na spotkanie. Alex, przy pomocy kolegi, komputerowego geniusza, decyduje się wyruszyć w daleką podróż, by stawić się w wyznaczonym przez Jenny miejscu i o wyznaczonym czasie. Tyle tylko, że kiedy znajdują się w punkcie spotkania … nie widzą się. 

To dopiero wstęp do fascynującej opowieści, która porywa nas i wciąga w wir, pozwalając uczestniczyć w zjawisku, które nie znajduje racjonalnego uzasadnienia, które zaczyna nas przerastać, którego przy obecnym stanie wiedzy nie jesteśmy w stanie wiarygodnie wytłumaczyć. Alex i Jenny podróżują poprzez kolejne wymiary, żyją życiem swoich alter ego, bądź też odkrywaj o sobie zdumiewające informacje. 

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, jak potoczyłoby się twoje życie, gdybyście podjęli inne decyzje, to dzięki Patrignaniemu teraz macie taką możliwość, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli zdążycie oczywiście, bowiem ze wszystkimi światami dzieje się coś niepokojącego. Społeczeństwo przestaje nad nimi panować, a wciągnięci w wir wydarzeń bohaterowie są świadkami tego, co może się zdarzyć w każdej z rzeczywistości. 

Mimo skomplikowanej fabuły, wprowadzenie postaci Marco, przyjaciela Alexa, który dociera do teorii wieloświatów i systematyzuje zebrane informacje, sprawia, że nie gubimy się w wielowymiarowej akcji. Oddajemy swoje zmysły i ciała we władanie autorowi, który wystawia nas na niejedną próbę i bezlitośnie dręczy niewiadomym zakończeniem historii. Utrzymywani w napięciu, oczekując na dalszy rozwój akcji, jesteśmy wyizolowani z otaczającej nas rzeczywistości, tracimy poczucie czasu i jesteśmy pod coraz większym wrażeniem talentu oraz siły wyobraźni autora. 

Porywające opisy, dialogi pełne wątpliwości co do bycia „tu i teraz”, kolejne alternatywne światy wprowadzane do fabuły tworzą niezapomnianą powieść, a przy tym gotowy scenariusz hollywoodzkiej superprodukcji. Jestem przekonana, że tak spektakularny tekst doczeka się swojej ekranizacji, a także tysięcy fanów na całym świecie. To bowiem przykład tego, że trudne kwestie można przedstawić w sposób kreatywny, świeży, nie popadając w banał czy infantylność. To również dowód, że wyrasta nam nowy mistrz literatury fantasy – Leonardo Patrignani, wnoszący nową jakość do literatury i oferujący kilka godzin niezapomnianej przygody, po której trudno jest wrócić do rzeczywistości. Po odłożeniu książki nie sposób jest też nie zadać sobie pytania, czy na pewno trafiliśmy do właściwego ze światów?




Recenzja została umieszczona w portalu Granice.pl




sobota, 23 lutego 2013

Joanne Harris "Runy"


Tytuł: Runy
Autor: Joanne Harris
Wydanwictwo: Prószyński i S-ka
 
 
 
 
 
 
 
 
Wioska Malbry to mała osada w dolinie rzeki Strond, dzielącej Wyżyny od Dzikich Krajów na północy. W górach zwanych Siedmioma Śpiącymi śnieg leży cały rok, a do samej wioski prowadzi tylko jedna droga, przez przełęcz Hindarfell. Ta izolacja ma znaczący wpływ na ludzi z doliny – trzymają się oni razem, są podejrzliwi wśród obcych, ale i strasznie przesądni. Odcięcie od świata ma jednak też dobre strony, bowiem rzadko dociera tu ktokolwiek z Końca Świata, gdzie od stu lat rezyduje Porządek i gdzie piętnuje się wszelkie przejawy inności, a już z pewnością magiczne znamiona. Takie zmiany skórne są nie tylko powodem do uwiezienia, ale i Oczyszczenia (jak eufemistycznie nazywane jest powieszenie delikwenta).

Choć w Malbry również wszyscy są przekonani, że znamię Maddy Kowalówny, rdzawy runiczny znak na ręce, to piętno czarownicy, to jednak nikt nie wydałby jej Badaczom. Jednak przeznaczenie dla każdego plecie indywidualne ścieżki życia i nierzadko szykuje zaskakujące rozwiązania. Nie inaczej jest w pasjonującej powieści fantasy (nie)tylko dla młodzieży autorstwa Joanne Harris. Autorka, znana z takich tytułów jak „Duch z przeszłości” czy „Dżentelmeni i gracze” tym razem swoim adresatem ustanowiła młodego czytelnika, pasjonata przygód i nadnaturalnych mocy. Powieść „Runy”, opublikowana nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka, to jedna z najlepszych pozycji w swojej kategorii w ostatnim dziesięcioleciu. Mamy tu klimat rodem z „Tuneli” Rodericka Gordona i Briana Williamsa oraz adrenalinę niczym w serii „Harry Potter” Joanne Rowling.

Tym razem przenosimy się w rzeczywistość, w której świat poza Światem Środka ma trzy poziomy, a łączy je wielka rzeka. Świat Dolny jest królestwem Górskiego Ludu: goblinów, trolli i krasnoludów. Jeszcze niżej znajduje się królestwo Hel, oddane zmarłym, a następnie Sen i – w końcu – wejście do Chaosu, czyli Pozaświata, gdzie Surt Niszczyciel strzeże bramy i gdzie nawet bogowie nie mają władzy.

To właśnie Surt, podczas ostatniej walki Starego Wieku, połączył swoje siły z Chaosem i ruszył na bogów w Asgardzie, kiedy armia umarłych popłynęła przeciwko nim wychodząc ze Świata Podziemi. Jednak w ostatecznej bitwie bogowie zostali pokonani i choć ocaleli, to zdruzgotani wciąż Czekaja na moment, aż Chaos zapanuje we wszystkich Dziewięciu Światach, niszcząc wszystko, co stanie im na drodze. Jednak przepowiednia Wyroczni, zwanej Szeptaczem, głosi, że pewnego dnia Śpiący się obudzą, że powstaną nowe runy Nowych Czasów, które na nowo zapiszą historię Dziewięciu Światów. Szeptacz przewidział pojawienie się Maddy…

Maddy, wychowana tylko przez ojca, od dziecka wiedziała o swojej inności. Zresztą nie dało się zapomnieć o znamieniu na ręce, znamieniu, którego miejscowi bali się do tego stopnia, że traktowali dziewczynkę z nieskrywana niechęcią, a nawet wrogością. W wiosce, w której pewnych tematów ze strachu się nie porusza, a zasada ta dotyczy zarówno spraw osobistych, jak i niezwykłych bądź w jakikolwiek sposób nienaturalnych, w wiosce, gdzie ze strachu przed snami dokłada się wiele wysiłku by nie śnić, Maddy nie może rozwijać się szczęśliwa. Szczególnie, że wraz z jej narodzinami w Malbry pojawiły się też gobliny, znane jako Lud Burzy bądź też Faery – osobliwe, złośliwe stworzenia z zamiłowaniem do mocnych trunków, które wychodzą na powierzchnię z Dolnego Świata, spod Góry Czerwonego Konia. Tylko mała Maddy ma moc, by stanąć z nimi do walki, dlatego też pracuje w lokalnej właśnie w takich charakterze, można by rzecz „porządkowego”.

Jedna moc, którą została naznaczona oznacza, że los szykuje dla niej o wiele więcej niż tylko posadę podrzędnej służącej. Spotkanie w przybyszem z zewnątrz, z Jednookim, odmienia jej codzienność. Od lat wędrowiec uczy ją odczytywania znaków runicznych i posługiwania się magią, zaś dziewczynka zdradza nieprawdopodobne zdolności w tym kierunku. Kiedy pewnego dnia jej krzyk budzi niepokój w innych światach, Jednooki wie, że nadszedł już czas. Maddy będzie musiała udać się do Dolnego Świata, do podziemia pełnego goblinów i innych potworów, by odzyskać magiczny przedmiot przynależący do bogów Asgardu – odzyskać Szeptacza…

Gdzie jest miejsce małej Maddy w tej opowieściach o bogach, wielkich walkach i demonach? Kim naprawdę jest i jak wielka jest jej moc? Czy dziewczynce uda się odnaleźć przedmiot, którego kształtu ani wielkości nie zna? Czy nie zagubi się w plątaninie korytarzy  nie mogąc nikogo poprosić o pomoc, nie mogąc nikomu – zgodnie z ostrzeżeniem Jednookiego  – zaufać? Odpowiedzi na te pytania warto poszukać samodzielnie zagłębiając się w Świat Dolny, pełen tajemnic, goblinów oraz Śpiących, dla których właśnie nadszedł czas pobudki. Tym samym „Runy” Joanne Harris to powieść pełna emocjonujących zwrotów akcji, pełna przygód i niebezpieczeństw, a także magii – bowiem ta sączy się z każdej strony tej wyjątkowej książki …

 

 

piątek, 15 lutego 2013

Beautiful Creatures w kinach


 

Niech mnie Ciemność pochłonie, jeśli jeszcze raz pozwolę Richardowi LaGravenese  dobierać obsadę. Moja frustracja nie wynika z faktu, że „Piękne istoty” były filmem interesującym, ale równocześnie rozczarowującym. Wszyscy, którzy mieli możliwość być na premierze, właśnie siedzą w fotelach kinowych, bądź planują film zobaczyć muszą mnie zrozumieć. Być może sami dostali (dostaną?) potężnej migreny o którą przyprawić może szczeniacki chichot głównego bohatera – Ethana Wate, a właściwie wcielającego się w tę postać Aldena Ehrenreich! Ale wszystko w swoim czasie, nawet upiorna zemsta w stylu Sarafine …
Wszyscy wielbiciele opowieści o Obdarzonych, czyli śmiertelnikach z wielką mocą, z pewnością oczekiwali na film od dnia, kiedy wydawnictwo Łyński Kamień wypuściło na polski rynek powieść „Piękne istoty”, pierwszą z serii „Kronik Obdarzonych”. Autorki: Kami Garcia i Margaret Stohl postawiły nie na wampiry (które powoli zaczynają już nużyć i polskich czytelników), ale na istoty, które w dniu szesnastych urodzin muszą opowiedzieć się po stronie Dobra bądź Zła, a właściwie Światła bądź Ciemności …
Powieść wiernie odtworzono na wielkim ekranie, zatem przenosimy się do miasteczka Gatlin w Karolinie Południowej, miejsca, które żyje przeszłością i z którego ucieka każdy, kto tylko może. Ostatnim wielkim wydarzeniem była tam wojna secesyjna (wciąż zresztą inscenizowana na nowo), nie dziwi zatem gorące pragnienie ucieczki Ethana. Wszystko się jednak zmienia w dniu przybycia tajemniczej Leny Duchannes, dziewczyny, o której nastolatek śni co noc, uporczywie próbując odwzorować na papierze jej twarz. Wydawałoby się, że czeka nas kolejne małomiasteczkowe love story gdyby nie fakt, że nowa uczennica lokalnej szkoły znacznie różni się od innych dziewcząt. Dekadenckie ciuchy tracą na znaczeniu w dniu, kiedy znieważana nastolatka traci kontrolę nad emocjami. Pękające szyby stanowią spektakularny widok i dają pojęcie o możliwościach Leny. Tyle tylko, że od tego incydentu łatkę „czarownicy” przypięło jej całe miasteczko …
Jedynie Ethan pozostaje pod wielkim wrażeniem wyjątkowości Leny nie bacząc na to, iż zbliżają się jej szesnaste urodziny, moment naznaczenia, w którym do głosu może dojść jej mroczna natura, jej dziedzictwo – Ciemność. Da dokładkę mamy jeszcze klątwę sięgającą – nie może być inaczej – wojny secesyjnej.
O przeciętności filmu i zbyt oczywistych niekiedy efektach specjalnych można zapomnieć obserwując Macona Ravenwooda (w tej roli doskonały Jeremy Irons) szaloną Sarafine vel panią Lincoln (nazwisko Emmy Thompson mówi samo za siebie) oraz seksowną, a wręcz wyzywającą i szokującą Ridley Duchannes (czyli Emmy Rossum). Egzaltowanej Alice Englert, czyli próbującej udawać emocje Leny aktorce dam już spokój, pozostawiając Was w głębokim rozczarowaniu filmem. Oficjalnie uznaję te 124 minuty jako stracone…
 
 

 

 

 

poniedziałek, 11 lutego 2013

Gennifer Albin „Przędza”


Tytuł: Przędza
Autor: Gennifer Albin
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
 
 
 
 
 
 
 
 
Kiedy powiem „idealny świat” o czym pomyślisz? O organach władzy, które podejmują wybory służące rzekomo wielu ludziom? O stałym dostępie do pożywienia dostarczanego przez specjalne organizacje? O kontroli pogody, dzięki czemu ludzi omijają problemy związane z klęskami żywiołowymi? A może o technologii łat odnowy, dzięki której można leczyć większość poważnych chorób i o możliwości zapewnienia ludziom godnego odejścia, eufemistycznie zwanego „łagodzeniem brzemion starych wieków”?
Świat ten, choć pozbawiony wszelkich trosk, usuwanych z horyzontu obywateli ma jednak pewną wadę, którą jest nieświadomość. Nieświadomość tego, że rzeczywistość jest wyłącznie iluzja. Nieświadomość tego, że życie każdej jednostki – od chwili narodzin, aż do śmierci – jest dokładnie zaplanowane, a wszelkie odstępstwa od normy, natychmiast „spruwane”. Wreszcie, nieświadomość tego, że wolność obywatela jest ułudą, a wyróżnienie  – największą karą.
Zanim jednak zrozumiemy, jak bardzo ograniczające i fałszywe mogą być ideały, zagłębimy się w fantastyczną powieść autorstwa Gennifer Albin, opublikowaną nakładem Wydawnictwa Literackiego. „Przędza” to pozycja, która oplata nas swoja fabułą niczym świetlista nicią przeznaczenia, wciągając w wir wydarzeń tak nieprawdopodobnych, a jednak niepokojąco realnych, że nie sposób oderwać się od lektury. Nie sposób też nie zatęsknić za kolejną częścią cyklu, bowiem autorka przygotowała dla nas prawdziwą wyprawę w świat Arrasu, zaś zadania stojące przed nami (i przed bohaterami powieści) są zdecydowanie zbyt poważne i niebezpieczne, żeby uchwycić je w ramy tylko jednego tomu. Nie dajcie sobie wmówić, że jest to powieść dla młodzieży, jestem bowiem przekonana, że urok tkanej przez autorkę historii przyciągnie do książki wszystkich miłośników powieści science fiction, choć nie tylko – wszak świat kontrolowany przez Gildię, sprawującą władzę absolutną, boleśnie przypomina „Rok 1984” Orwella.
Autorka przedstawia nam szesnastoletnią Adelice Lewys, urodzoną w Romenie, w Sektorze Zachodnim. Spotykamy ją w szczególnym dla niej momencie – otóż szesnasty rok życia oznacza dla dziewcząt czas niezwykłego sprawdzianu, mającego na celu odkrycie daru. „Nikt nie wie, dlaczego niektóre dziewczyny mają dar, a inne nie. Rzecz jasna, istnieją pewne teorie. Że dziedziczy się go w genach. Albo że dziewczyny o otwartych umysłach nieustannie wiedzą wokół siebie sploty życia. Niektórzy twierdzą nawet, że dar trafia się wyłącznie ludziom o czystych sercach. Ja tam wiem swoje. To nie żaden dar, tylko klątwa” – pisze autorka, zaś w przypadku Adelice słowa te są niezwykle prawdziwe. Jej umiejętność tkania splotów, nawet bez pomocy krosna, zwraca uwagę nauczycieli mimo iż dziewczyna za wszelką cenę stara się ukryć swój talent. Jej rodzice doskonale zdawali sobie sprawę co oznacza powołanie w szeregi Kądzielniczek i jakie konsekwencje są z tym związane. Dlatego też, chcąc za wszelką cenę chronić córkę, od lat uczyli ją ukrywać swoje umiejętności. Za zdradę zapłacili najwyższą cenę, zaś Adelice została siłą przymuszona do szkolenia.
Kądzielniczki pełnią w strukturach Arrasu bardzo ważną rolę  – utrwalają i upiększają tkaninę z której składa się świat. Doświadczone pracownice używają Przędzy, która stanowi formę manipulacji wzbogacającej rzeczywistość i gwarantującej funkcjonującym metropoliom przetrwanie, a nawet rozwój. Nad procesem tkania nadzór sprawuje Gildia Dwunastu, zaś ambasadorem jest Cormac Patton (zwany pierwszym przystojniakiem Strumienia), w rzeczywistości próżny, ale i bezwzględny mężczyzna, który zarówno dla władzy, jak i dla przyjemności, nie cofnie się przed niczym. Adelice szybko zwraca jego uwagę, nie tylko swoją niezwykłą urodą, podkreśloną jeszcze oryginalnym kolorem włosów, ale i wyjątkowymi zdolnościami. Ona jedna ze wszystkich powołanych do służby dziewcząt ma szansę objąć najwyższe stanowisko zostając Prządką i osiągając tym samym najwyższy stopień wtajemniczenia.
Tyle tylko, że Adelice daleka jest od spełnienia standardów Gildii jeśli chodzi o zachowanie – dziewczyna przoduje w niesubordynacji, zaś jej ciekawość świata i analityczny umysł szybko ściągają kłopoty. Przyszła Prządka odkrywa bowiem straszliwą prawdę o funkcjonowaniu istniejącej rzeczywistością, a właściwie jej … iluzji. Prawdziwe są jednak praktyki, dzięki którym władzy udaje się utrzymać tajemnicę oraz kontrowersyjne metody zarządzania – od przemapowania umysłów począwszy po kontrolę urodzin czy śmierci. Skoro ludzie są zaledwie splotami na tkaninie świata to nie ma nic prostszego, żeby eliminować „słabe ogniwa” tworząc społeczeństwo idealnych obywateli, ślepo podporządkowanych organom władzy.
Całe szczęście, że są jeszcze takie osoby, jak Adelice, Erik   asystent szkolnej instruktorki, czy buńczuczny kamerdyner Josten. Czy jednak są oni na tyle silni by stawić czoło Gildii? Czy bunt, który rodzi się na obrzeżach Arrasu, właśnie dotarł do pałacu zajmowanego przez Zakon? Czy Adelice odnajdzie swoją siostrę, której życie zostało wplecione w inną nić? Alternatywą dla buntu i ucieczki jest czyszczenie umysłu i ślub z Pattonem, co może stanowić nie lada motywację. Tylko, czy wystarczającą?
„Przędzę” Gennifer Albin śmiało można nazwać odkryciem bieżącego roku i gotowym scenariuszem na film. Klimat książki zbliżony jest do „Igrzysk śmierci” Suzanne Collins tyle tylko, że zamiast państwa Panem mamy Arras, zamiast Kapitolu    Gildię, zaś igrzyska zastępują egzaminy na Kądzielniczki i późniejsze szkolenia. Albin stworzyła przerażający świat powstały na gruzach Ziemi, zapełniając go kontrolowanymi na każdym kroku obywatelami oraz bohaterami obdarzonymi niezwykłymi cechami charakteru i temperamentem. To sprawia, że z niecierpliwością nie przystojącą Kądzielniczce oczekiwać będę na kolejny tom powieści, nucąc tylko cichutko „(…) U Prząśniczki siedzą jak anioł dzieweczki/ przędą sobie, przędą jedwabne niteczki (…)”mając nadzieję, że Gildia mnie nie obserwuje.
 

sobota, 9 lutego 2013

Katarzyna Berenika Miszczuk „Ja, anielica”


Tytuł: „Ja, anielica”
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B
 
 
 
 
 
 
 
 
Były już anioły i demony, były wizje Piekła i Nieba, była miłość pozornie niemożliwa do spełnienia – pomiędzy wampirami a istotami ludzkimi, pomiędzy ziemiankami a mieszkańcami innych wymiarów czy innych gatunków. Jednak, w miarę pojawiania się tych książek na rynku, zatraciła się gdzieś ich świeżość i wyjątkowość. Dlatego też tęsknie wypatrywałam książki, która z iście piekielną siłą poruszy moje serce, bądź też anielskim balsamem ukoi moje serce.
Najlepsze zadatki na lekarza (którym nota bene autorka zostanie), jest Katarzyna Berenika Miszczuk, która nie strasząc nas wiecznym potępieniem i nie skazując na pobyt w Czyśćcu, wytrąca nas z równowagi, fundując ostrą jazdę po biblijnych krainach, intrygując, szokując, ale przede wszystkim serwując dużą dawkę humoru. Jej powieść „Ja, anielica”, opublikowana przez wydawnictwo W.A.B, to kolejna już pozycja w dorobku autorki udowadniająca niezwykłe poczucie humoru autorki i sprawność we władaniu piórem.
Choć książce daleko do wybitnej, dialogi niekiedy przytłaczają (można powiedzieć nawet: nużą), to jednak oryginalność fabuły oraz kreacja świata stworzona przez Miszczuk, zasługuje na uznanie. „Ja, anielica” to druga już część trylogii, na którą składają się również powieści „Ja, diablica” oraz „Ja, potępiona”. Pewne jest zatem, że nikt, kto pozna skomplikowana historie i dość oryginalne podejście do kwestii Piekła i Nieba, nie pozostanie obojętny na kolejne tomy. Chociaż największym atutem książki, jest postać głównej bohaterki, Wiktorii, diablicy na usługach Szatana (a może Archanioła?), której serce rozdarte jest pomiędzy Piotrusiem, a pociągającym diabłem Belethem.
Wiki spotykamy w dość niewygodnym dla niej momencie życia, kiedy musi zmagać się z trywialnymi, ziemskimi problemami. Całe szczęście, że nie pamięta swoich poprzednich wcieleń i nie jest świadoma, jak proste są codzienne czynności, kiedy tylko możemy do ich realizacji użyć odrobiny magii. Tymczasem, zamiast pracować jako diablica w Urzędzie w Niższej Arkadii i spędzać czas na przekonywaniu śmiertelników, że pragną trafić do Piekła, zmaga się ze studiami, śliskimi drogami, czy … zdradami. Kiedy wreszcie udało jej się zdobyć serce Piotrusia, pazerna Monika wyciąga po niego swoje szpony, zaś on najwyraźniej nie potrafi jej się oprzeć.  Jako zwykła śmiertelniczka Wiki zapewne rzuciłaby mężczyznę, zemściła się na jego kochance, po czym poszukała szczęścia gdzie indziej. Tyle tylko, że Wiktoria wcale zwykłą śmiertelniczka nie jest, zaś jej dziedzictwo – wszak jest w prostej linii potomkinią Adama i Ewy – czyni z niej istotę wyjątkową, obdarzoną Iskrą Bożą.
Choć Wiki nie pamięta, iż Beleth, przystojny kusiciel, który sprowadził ją do Piekła, usiłował ją uwieść, a na koniec oświadczył, że ją kocha, to on nie może jej zapomnieć (a może jej mocy?). Zrobi zatem wszystko, by dziewczynie wróciła pamięć, co tak naprawdę nie jest wcale trudne – jabłko wręczone przez przystojnego nieznajomego na ulicy jest tak naprawdę owocem z Drzewa Poznania Dobra i Zła. Dzięki niemu, zarówno ona, jak i Piotrek odzyskują pamięć o minionych wydarzeniach.  
Jednak miłość miłością, a najważniejszy w tej całej zabawie jest wszak interes. I to interes nie byle kogo, bo samego Azazela, który zdążył porzucić już niefortunny pomysł obalenia Lucyfera.  Teraz, jego apetyt znacznie wzrósł – pragnie zostać Archaniołem. Zdolności negocjacyjne diabła zdołały już się ujawnić w sądzie – Azazel udowodnił, że cała sprawa z rewolucją Lucyfera była zaledwie nieporozumieniem. Tym samym przekonał Gabriela, że sprawa z potępieniem jest już dawno nieaktualna i w pełni zasługuje na Niebo. Tyle tylko, że władze postawiły twarde warunki i nie chcą wpuścić diabłów bez … skrzydeł. Te zaś może stworzyć wyłącznie Wiki.
Zanim oskarżymy istoty piekielne o interesowność, tudzież transakcje noszące znamiona korupcjogenności czy szantażu, przekonamy się, że mieszkańcom Arkadii, nawet aniołom, też daleko jest do świętości. Ta skomplikowana fabuła jest prawdziwie diabelską sprawką, istnym majstersztykiem, jednak – jak każdy przesyt  – ilość wątków i wydarzeń może lekko zemdlić. Mimo tego „Ja, diablica” jest bez wątpienia powieścią oryginalną, której powiew świeżości łagodzi wszelkie stany spowodowane jej lekturą. Absurdalne historie, groteska, plącząca się po korytarzach Kleopatra, rezydujący w Los Diablos – stolicy Niższej Arkadii Michael Jackson, a nawet sam papież ściskający diabła, to wszystko może oburzyć, przytłoczyć, ale na pewno zapisze się nam w pamięci. Podobnie, jak stwierdzenie Wiki: „Wbrew pozorom śmierć nie była taka zła. Oczywiście, o ile trafiło się do Nieba lub Piekła, miejsc dobrej zabawy (…)”. Zatem … do zobaczenia w Piekle…

 

piątek, 25 stycznia 2013

Asia Greenhorn "Winter"

Tytuł: Winter
Autor: Asia Greenhorn
Wydawnictwo: Dreams
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Kryształ górski, czyli biały kwarc, kojarzy się zazwyczaj z jego funkcją dekoracyjną. Tymczasem ma on wiele innych zastosowań – uważa się, że działa jako odpromiennik, chroni przed szkodliwymi, złymi wpływami. Z tego właśnie powodu bywa używany w medytacjach, wróżbiarstwie, czy … magii. Kryształ jest chętnie wykorzystywany do tworzenia amuletów chroniących przed gorączką, rozchwianiem emocjonalnym, a nawet jako pomoc w samorozwoju. Z jego pomocą możemy bowiem walczyć z własnymi słabościami oraz wadami, zaś osobie go noszącej daje wewnętrzny spokój i pobudza siły witalne. Kryształ może również stanowić barierę ochronną przed autodestrukcją, służy do ujarzmienia potencjalnie niebezpiecznych zdolności, mających swoje źródło w duszy ich właścicieli.
Jaką rolę odgrywa kryształ górski w życiu Winter Starr? Czy jest jedynie wisiorem zdobiącym jej szyje, jedną z niewielu pamiątek po rodzicach czy może odgrywa on zupełnie inną rolę? Może ma chronić zarówno ją, jak i jej otoczenie przed Mocą, która kryje się w każdej komórce dziewczyny, a także w każdej kropli krwi? W podróż do świata Winter, mrocznego i niebezpiecznego miasteczka Cae Mefus w Walii, zabiera nas Asia Greenhorn. „Winter” jest spektakularnym debiutem autorki, który na rynek polski wprowadziło wydawnictwo Dreams. Mimo, iż kanwa książki nie różni się niczym od innych popularnych powieści z wampirami w tle, to jednak Greenhorn zdołała nasycić strony swojego dzieła sporą dawką zagrożenia, tajemnicy, pożądania i niepewności co do dalszych losów bohaterów. Być może właśnie dlatego „Winter” zostaje w pamięci czytelników znacznie dłużej, niż tylko na czas lektury.
Życie Winter do góry nogami wywraca tajemnicza choroba babci, jedynej opiekunki, która pada ofiarą dziwnej śpiączki. Dziewczyna zostaje odesłana z kosmopolitycznego Londynu do małego miasteczka oddalonego od cywilizacji, do państwa Chiplinów, którzy mają pełnić tymczasowo  funkcję opiekunów – przynajmniej do czasu, kiedy babcia wyzdrowieje i będzie w stanie zaopiekować się nastolatką. Winter, choć otoczona sympatycznymi członkami nowej rodziny z najstarszym synem, Garethem, na czele, z trudem aklimatyzuje się w nowych warunkach. Jednak to nie brak rozrywek typowych dla dużego miasta, nawet nie rozłąka z przyjaciółką czy tęsknota za babcią są przerażające. Okazuje się bowiem, że jej nowy dom jest miejscem dość niepokojących, a nawet makabrycznych wydarzeń, z serią porwań młodych dziewcząt na czele.
Podobna sytuacja, niespotykana wprost fala przemocy, miała miejsce już piętnaście lat temu. Teraz wydaje się, że zło znów powróciło do Cae Mefus i jest tym bardziej niebezpieczne, że nieokreślone. Czy jednak na pewno? Szybko okazuje się, że jedną z niewielu  niewtajemniczonych jest właśnie Winter, której przeszłość okazuje się być wielką zagadką. Atak na dziewczynę, a także przemoc której staje się świadkiem zmuszają uprawnionych do wyznania jej prawdy. Otóż Winter nie jest zwyczajną nastolatką, ale córką Dwóch Ras, dzieckiem zrodzonym z ziemskiej kobiety i …wampira. Dzięki temu staje się kluczem Mocy, zaś jej krew zapewnić może nieśmiertelność całej rasie wampirów.
Nic dziwnego, że dziewczyna staje się łakomym kąskiem (i to w dosłownym tego słowa znaczeniu) i tak naprawdę przed jej zabiciem powstrzymuje wampiry jedynie Pakt określający reguły współżycia, który został zawarty pomiędzy Zakonem Ciemności a ludźmi. Na mocy tego aktu, istoty żywiące się dotąd krwią zobowiązały się zastąpić ją substytutem, podporządkować się Radzie Dwóch Ras i  zrezygnować z ataków na ludzi. Jednak w obliczu ostatnich wydarzeń wydaje się, że komuś bardzo zależy nie tylko na zerwaniu Paktu, ale i nad przejęciem kontroli nad Winter i potęgą krążącą w jej żyłach.
Czy Winter uda się rozwiązać zagadkę Mocy? Czy da jej się przeżyć rozgrywki toczące się pomiędzy Dwoma Rasami oraz nieczyste zagrywki obu stron? I co najważniejsze – czy znajdzie w sobie tyle siły i odwagi, by oddać swoje serce w ręce przystojnego i śmiertelnie niebezpiecznego Rhysa, prezesa klubu Nyksów i …wampira? Czy on powstrzyma zwierzęce pragnienie, jakie budzi w nim Winter? Te wszystkie pytania nasuwają się podczas lektury i wydaje się, że jednoznaczna odpowiedź nie jest możliwa. Wszak zarówno miłość, nienawiść, jak i żądze (w tym żądze władzy) nie podlegają zasadom logiki i nigdy nie wiadomo, jak potoczy się akcja i jaką niespodziankę w zanadrzu ma dla nas los.
„Winter” Greenhorn trudno jest określić mianem pozycji wyjątkowej, choć należy przyznać, że autorka stworzyła porywającą powieść, która niejednej nastolatce (i nie tylko nastolatce) zawróci w głowie i podbije serce. Kto bowiem nie lubi historii o miłości niemożliwej, o wielkim uczuciu, któremu na przeszkodzie stoi cały świat? Aura niezwykłości, tajemniczości, zagrożenia tylko potęguje nasze podniecenie podczas lektury, zaś świadomość, jak tragicznie skończył się związek rodziców Winter, dodatkowo przykuwa uwagę i wywołuje przyjemny dreszcz emocji. I nic w tym dziwnego, wszak  sugnwr gwaed, czyli wampir, od wieków charakteryzuje się tajemną mocą uwodzenia. Daj się zatem uwieść …
 
 
Recenzja została również umieszczona na stronach wortalu literackiego Granice.pl

niedziela, 6 stycznia 2013

Alyxandra Harvey "Wykradziona"

Tytuł: Wykradziona
Autor: Alyxandra Harvey
Autor: Akapit Press
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Niegdyś elfy były obecne w naszych rozmowach, opowiadano dzieciom o ich zwyczajach czy krainie, którą zamieszkują. Te wywodzące się z mitologii germańskiej stworzenia, pierwotnie przedstawiane były jako bożki natury oraz płodności, a następnie jako duszki leśne bądź wodne. Mówi się, że są one nieśmiertelne, mają piękne, przeźroczyste skrzydła, a ktokolwiek skosztuje zaserwowanych przez nich dań – na zawsze pozostanie w ich świecie.
Jakie tak naprawdę są elfy? Tego właśnie próbuje dowiedzieć się Alyxandra Harvey, znana zapewne wszystkim wielbicielom gatunku z takiej bestsellerowej serii, jak Kroniki Roku Drake`ów. Teraz, ze świata wampirów, przenosimy się w świat elfów, Leszczynowych Bab i bogunów, czyli wilkołaków maczających kapelusze w ludzkiej krwi. Powieść „Wykradziona”, opublikowana nakładem wydawnictwa Akapit Press, to fascynująca podróż do krainy Faery, zamieszkałej przez elfy i to elfy nie zawsze przyjaźnie nastawione do człowieka. To miła odmiana po ociekających krwią i namiętnością książkach, choć i tutaj napięcie rośnie, a niejeden raz zdobi się gorąco …
Poznajemy siedemnastoletnią Eloise, mieszkankę małego miasteczka Rowan. Wychowywana przez ekscentryczną matkę jest typową nastolatką, posiadającą dwójkę oddanych przyjaciół – Jo i Davina oraz jedną szaloną ciotkę Antonię, szalone dziecko Hartów, mieszkające w przyczepie i wciąż podróżujące w nieznane. Kiedy jednak pewnego dnia u jej stóp klęka przystojny chłopak odziany w wyszywaną złotem opończę, z mieczem przypasanym do spodni, zwracając się do niej „Jaśnie panienko”, El przeczuwa kłopoty.
I rzeczywiście – już wkrótce zostaje porwana i trafia do podziemnej twierdzy szalonego króla elfów, lorda Strahana, który na dodatek okazuje się być … mężem jej ciotki. Za wszelką cenę próbuje zwabić żonę do podziemnego królestwa, posługując się w tym celu jej siostrzenicą. Nie przebiera przy tym w środkach, jest bowiem znany ze swojego okrucieństwa i chciwości. Teraz planuje podbić całe królestwo elfów, bowiem dotąd, na mocy czaru, musiał dzielić się władzą z Antonią.
Całe szczęście, że Eloise ma taką przyjaciółkę, jak Jo, która mimo fascynacji nowym chłopakiem, spieszy jej na pomoc, angażując w to nie tylko Devina, ale również spotkanego przystojniaka Eldrica. Nie wie jednak, że chłopiec któremu oddała swoje serce, tak naprawdę jest …
No właśnie – kim jest Eldric i dlaczego pojawia się w życiu Jo, w ludzkim świecie,  tuż przed zbliżającym świętem Samhain? Czemu służyć ma naszyjnik z żelaza podarowany przez rycerskiego (i wiekowego – chłopak liczy sobie sto osiemdziesiąt siedem lat) Lucasa? Skąd taka nienawiść pomiędzy lordem a Antonią i czym różnią się Elfy Letnie od Elfów Zimowych? Czy związek pomiędzy Eleoise, a Lucasem jest możliwy? Tego wszystkiego dowiemy się z lektury pasjonującej powieści o chciwości, pożądaniu i zdradzie, która porywa nas do świata elfów, a na dodatek sprawia, że wcale  nie chcemy tego miejsca opuszczać. 
„Wykradziona” stanowi doskonały dowód na niezmierzoną fantazję autorki, Alyxandry Harvey, która przedstawia nam całą plejadę wyraźnie zarysowanych indywidualności, budując przy tym skomplikowany świat elfów, powiązań pomiędzy klanami i poszczególnymi rodzinami. Mamy tu budzącą się do życia naturę – tańczące drzewa, które wcale nie są drzewami, burzę z huraganem, która okazuje się być hordą rozpędzonych rumaków, mamy także rozkoszna maleńką wróżkę Izadorę, niegdyś dzielną władczynię warowni, ofiarę miłości do dziewiętnastowiecznego poety. Ta kraina do której wkraczamy uwodzi nas swoją magią, prosty i plastyczny przekaz autorki rozbudza naszą wyobraźnię i skłania do fantazjowania. Mimo, iż książki do wyjątkowych nie można zaliczyć, to jednak  nie ma chyba osoby, która nie będzie do książki wracała, by szarość dnia codziennego rozproszyć odrobiną magii.


Recenzja została także umieszczona na stronach wortalu literackiego Granice.pl

czwartek, 26 stycznia 2012

Podsumowanie książkowych hitów, czyli konkurs „Najlepsze książki roku” – edycja 2011

Czasami robię podsumowanie, z różnych okazji. Są w życiu takie momenty, które przypominają o tykaniu zegara i wtedy zastanawiasz się, co dalej, na przykład przy okazji urodzin czy sylwestra” pisze Janusz Leon Wiśniewski, a słowa te znakomicie oddają refleksyjny charakter podsumowań. Tym razem jednak nie do ubiegłorocznych dokonań czy przełomowych wydarzeń będziemy wracać, ale do książek, które w znaczący sposób wpłynęły na nasze życie.
Po  konkursach „Najlepsze książki na wiosnę”, „Najlepsze książki na lato”, "Najlepsze książki na jesień" oraz "Najlepsze książki na zimę" nadeszła pora na odpowiedź, które spośród nich okażą się „Najlepszymi książkami roku 2011”. Około 200 tytułów, zwycięzców kwartalnych edycji, stanęło do rywalizacji o ten zacny tytuł, a walka jest niezwykle ostra, bowiem wszystkie zgłoszone pozycje mają równe szanse, by zostać tymi „naj”!
Na stronie internetowej konkursu i plebiscytu – www.ksiazkiroku.pl – zapoznamy się ze wszystkimi tytułami stającymi w szranki i możemy oddać głos na te z nich, które w minionym roku rozśmieszyły nas do łez, pomogły przetrwać ciężkie chwile, czy też te, z którymi połączyła nas prawdziwa przyjaźń.
– Swoje typy wskazywać będzie zarówno profesjonalne jury, jak i Internauci, na których dodatkowo czekają atrakcyjne nagrody. Książkowe, oczywiście – dodaje Sławomir Krempa, redaktor naczelny wortalu literackiego Granice.pl – Nagrodą dla osoby, która najbardziej aktywnie zachęcać będzie przyjaciół do głosowania, jest wspaniały czytnik e-booków, ufundowany przez księgarnię eClicto.pl
Najlepsi patronują najlepszym
Żaden konkurs nie może oczywiście odbyć się bez patronów, szczególnie tak znakomitych. Partnerem przedsięwzięcia jest internetowa księgarnia eClicto.pl, która ufundowała e-czytnik dla tego spośród internautów, który najbardziej aktywnie zachęcał będzie znajomych do głosowania. Konkurs wpiera również Książnica Polska, za sprawą której nagrodzone książki promowane będą w sieci księgarskiej w całej Polsce, w księgarni Czytay.pl i na stronie Ksiaznica.pl Przedsięwzięciu patronują serwis DlaStudenta.pl, portal kobiet dlaLejdis.pl, portal rynku wydawniczego Wydawca.com.pl, Polski Związek Bibliotek, serwis MiastoDzieci.pl, redakcja magazynu kryminalno-fantastycznego QFant, serwisy DuzeKa.pl, FantasyBook, Granice.pl, Przykominku.com, Obliczakultury.pl, Salonkulturalny.pl, Bookznami.pl, Unreal-fantasy.pl, student.pl oraz Stowarzyszenie Sztukater i Radio PRYZMAT.
Kategorie konkursowe
Zgodnie z tradycją, celem konkursu „Najlepsze książki roku” jest nagrodzenie najlepszych książek w następujących kategoriach: najlepsza proza polska (dla sięgających gwiazd patriotów); proza obca (dla tych, którzy lubią odkrywać talenty poza granicami kraju); perły z lamusa – albumy, publikacje historyczne, biografie (i zagadki historyczne); powieści obyczajowe i romanse (bo miłość jest w życiu najważniejsza), romanse paranormalne (bo nawet wampiry mają prawo do miłości), fantasy (dla lubiących międzygalaktyczne transfery wiedzy, umiejętności i… potwory z innych planet). Żaden konkurs nie może odbyć się też bez odrobiny adrenaliny i zagadek godnych Sherlocka Holmesa, wybierzemy zatem najlepsze książki w kategorii kryminał, sensacja, thriller, a także książki dla rodziców, którzy przecież czytają nie tylko bajki na dobranoc swoim pociechom. Skoro już jesteśmy przy temacie dzieci, to one chętnie zapoznają się z pozycjami do nich adresowanymi (książki dla dzieci) i nawet, gdy będą nieco starsze, głód czytelniczy nie minie i zagłębią się w książki dla młodzieży.
Zażarta walka już się rozpoczęła, a ogłoszenie nominacji w plebiscycie „Najlepsze książki roku” nastąpi już 1 lutego 2012 r. Zapraszamy na stronę konkursową, www.ksiazkiroku.pl, gdzie można zapoznać się ze zgłoszonymi tytułami oraz oddać głos na swoich faworytów. To właśnie wśród osób głosujących zostaną rozdysponowane cenne nagrody książkowe oraz e-czytnik.